Obserwatorzy

wtorek, 18 kwietnia 2017

NIEZATAPIALNI

Wszystkich zainteresowanych niezwykłymi życiorysami trzech braci Rodowiczów zapraszam na spotkanie promujące książkę napisaną przez pana Marcina Ludwickiego. Stanisław Rodowicz , ten z prawej strony - najstarszy z braci to mój tata. Tak wygląda książka. Jej bohaterowie zasługują na uwagę, zapewniam.
                    A to zaproszenie. Serdecznie zapraszam w swoim imieniu i autora.


niedziela, 16 kwietnia 2017

WIELKI PRZYSTANEK

Wielki bieg za wszystkim trwa. Teraz czuję to bardziej niż wcześniej bo muszę dołożyć większego wysiłku, aby pokonywać dystans. Bieg.
Bieg od rana... a tak lubię pospać do dziewiątej. W czwartek wstaję o piątej, jak na pierwszą zmianę w fabryce.. ale inaczej nie zdążę na czas przejeżdżając w godzinach szczytu przez Warszawę. We wtorek jadę w ciemnościach, aby zdążyć do domu przed północą, bo kiedyś trzeba w końcu położyć się do łóżka i wyprostować zmęczone ciało, którego po takich kilku miesiącach jest parę kilogramów mniej.
Opowiada. Nie narzekam. Tak wybrałam. Opowiadam bo muszę się wytłumaczyć z milczenia. Nie otwieram laptopa, nie wiem nic co się dzieje u moich przyjaciół z blogosfery.
Pomimo zaślepienia biegiem zobaczyłam Wielki Przystanek - WIELKANOC!!!
Wszystko zmieniło bieguny, dom wrócił do posad, przemeblowałam sypialnię i tak zobaczyłam świat ze swoich okien.


Święta pokazują świat w innym wymiarze. Dobrze, że są.
******************************************************************************


Staszek uczestniczy czynnie we wszystkich oglądanych filmach a wygląda to tak...
 
 
 Helenka, panieneczka, tańczy jako motylek przed lustrem.
Lata biegną, jakość świąt dziwnie się zmienia. Chciałabym wrócić do czasów kiedy gromadziłam u siebie wszystkich bliskich i było ich tak dużo. Wszystkiego było dużo, gwarno i rodzinnie.
 Teraz zapragnęłam przystanku i chwili wypoczynku. Brzmi to śmiesznie, bo jak Andrzej wyszedł to zdążyłam przesunąć stuletnie wielkie biurko i zamienić go na wielką rozkładaną kanapę. Łączyło się to wszystko ze zburzeniem porządku i odbudowania wszystkiego po świątecznemu.
Zwłaszcza że w dwóch miejscach przecieka dach. Tym jednak najmniej mam czas się zajmować, bo właśnie wyjęłam zagruntowane płótno i jutro siadam malować obrazek. Myślę, że będzie ciekawy. Nie wiem jak dotrwam nicnierobiąc do jutra ??? Ciężko, ale próbuję.