Obserwatorzy

sobota, 16 marca 2019

PLAN PRAC

Nie umiem siedzieć bez planu i spokojnie wypoczywać. Dzisiaj stwierdziłam to ponad wszelką wątpliwość i doszłam do wniosku, że chyba to jest ten element świadczący, że bardzo się posunęłam... Całe życie uwielbiałam położyć się na leżaku i gapić bez sensu w niebo całymi godzinami obserwując obłoki. Mój mózg całkiem się zmienił i może zaczynam już być "dorosła"?
Trudno, przeżyłam dojrzewanie, małżeństwo, bycie matką, babcią teraz należy już wydorośleć!
No więc pierwszą rzeczą to zrobiłam teraz plan! 
Nigdy wcześniej tego nie robiłam, bo właśnie wtedy nic mi się nie udawało z tego planu.
Teraz mój plan wygląda następująco.
1/ załatwiamy zdecydowanie wystawę, nie ważne gdzie, jednak musi to być prestiżowa Galeria z prawdziwego zdarzenia, podnosząca wartość moich obrazów i pozwalająca na sprzedaż jednego, dwóch z nich.
2/ Start z bryłą pomnika J.R.-ANODY.
3/Zdecydowanie napisanie niezbyt długiej powieści rozpoczętej kilka lat temu.
(niezależnie czy będzie nadawała się do czegokolwiek.)

Cały wolny czas ma być wypełniony malowaniem, bo jedna wystawa nie powinna mnie zadowolić.
W poprzednim poście pokazałam obrazek przemalowywany po pięciu latach, ale dzisiaj jeszcze raz podeszłam do niego zmieniając go w 1/3 i myślę, że dobrze zrobiłam bo nie będzie mi już wstyd.... wcześniej mój lisek wyglądał jak wiewióreczka.


"RUDY"

sobota, 23 lutego 2019

O DZIEWCZYNACH

Każdą wolną chwilę spędzam przy sztaludze. Szykuję nową wystawę.
Mam trzy pierwsze obrazy. Przy okazji poprawiam jakieś stare, nieudaczniki.
Piętnasty raz podeszłam do obrazka z lasem, który pierwotnie w 2014 roku miał być powtórką brzóz - pierwszego udanego obrazu. Niestety nienawidzę powtórek, więc wszystko zmieniłam i ...nie wyszło! Teraz jest to po prostu inny obraz olejny.


Dzisiaj nic więcej nie napiszę, tylko powiem, że odwiedziła nas autorka "Mojego Warszawskiego Zwariowania", autorka bloga www.stokrotkastories, o nicku Stokrotka. Ciepła, skromna, wspaniała osoba.

Oto co pisze:
Ania
https://stokrotkastories.blogspot.com/2019/02/uzdolnione-dziewczyny-z-ciechanowa.html


Danusia
ps. przepraszam Basie, Ewę, Małgosię,Bożenkę, Lecha,  że nie pokazuję Waszych prac, ale uleciały mi w kosmos wszystkie zdjęcia z telefonu. Te dwa zdjęcia zdążyłam skadrować i wpisać, razem z moim jednym obrazem, reszta wszystko przepadło.











Na koniec podaję link, może uda się Wam wysłuchać moich 10 minut w Radiu 7      https://drive.google.com/file/d/1ycPJp0YQse-irQMRYXITK4V0fKQAxjy_/view

niedziela, 17 lutego 2019

WIOSNA NADCHODZI


to hiacynty z piwnicy
Wczoraj zaskoczył mnie nieśmiały trel ptaszka, typowo wiosenny. Odezwał się gdzieś niedaleko domu. 
Dzisiaj wołanie A. : -chodź, chodź szybko, gęsi lecą!
 Gdy wracały żurawie już nie zdążyłam wybiec....
Ruch na niebie rozpoczęty,  żeby tylko ptaki się nie zniechęciły tymi ciągłymi wahaniami temperatury!
 W domu, ukryte w ciemności cebulki hiacyntów nie pozwolą się już zatrzymać, ruszają w górę! 
Myślę, że Wiosna wkracza, choć mogą być jeszcze zmyłki po drodze.
Moje kurki, też ani myślą wchodzić po godzinie do kurnika, ukrywają się w wiadomych sobie kryjówkach i doprowadzają mnie do gwałtownego łomotu serca w obawie, że mogłabym je stracić. 
Kot Edzio, obraził się na mnie za wpychanie mu w gardło koniecznego leku i nie ma go już czwarty dzień. Czuję się winna i jest mi źle z tego powodu.  Może to nie ja jestem powodem a jakaś młoda koteczka??
Na szczęście kilka godzin słońca dało tyle energii po tych smutnych szarych dniach, że targnęłam robotą domową, kawałkiem obrazu oraz obiecanym tekstem który za chwilę wyślę.
W poniedziałek 18 lutego o godzinie 17 w MDK w Mławie otwieramy Przegląd twórczych działań sekcji Malarskiej pod moim kierunkiem i sekcji Florystyki pod kierunkiem znakomitej Małgosi Zakrzewskiej. 
Zapraszam wszystkich, warto wiedzieć co tu się "wyprawia"!
 A na dzisiejszy deserek porcja wiosny z ciechanowskiej pracowni, czyli pierwsze dotknięcia i prace w akwareli. Tu nie ma co krytykować, trzeba docenić przeskok stumilowy z malarstwa akrylem do akwareli i zmianę całego sposobu myślenia.













poniedziałek, 4 lutego 2019

AUDYCJA



We wtorek 5 lutego o godzinie 22,30 jest czas antenowy MDK w Mławie podczas którego mam swoje  dziesięć minut. To jest  RADIO 7.
 Powtórka w niedzielę o godz 9,00 rano.

 Najlepiej zainstalować radio ze sklepu Play bezpłatnie w telefonie. To aplikacja FM. Są tam wszystkie radia na świecie i mając dostęp do Internetu można słuchać przeróżnej muzyki i to bez słuchawek, jako anteny. Właśnie odkryłam jakie to jest wygodne.

Przyznam, że nie potrafię odtworzyć tego co mówiłam, bo jak zacznę mówić, to "gęba mi się nie zamyka"..... I bardzo jestem ciekawa Waszych uwag.
A dzisiaj poprawiałam dawne obrazy z których nie byłam zadowolona.

niedziela, 3 lutego 2019

JESZCZE RAZ MÓJ ELVIS

Jeszcze raz pokazuję mojego pięknego koguta który ma od pewnego czasu (od zabawy w remizie) zmienione imię na Elvis. Wreszcie go skończyłam.
Zaczęłam malowanie jak nie miał ogona. Chciałam portretem wynagrodzić mu inwalidztwo, tym bardziej, że ta wielka strata wywołana była moją niewiedzą o małych pasożytach jedzących pióra. Od kuracji minęło już sporo czasu, Elvis ma kilka nowych cudnych piór ogonowych i znowu z dumą i gracją prowadzi swoje stadko po podwórku. Podwórko bardzo się ograniczyło odkąd zaobserwowałam liczne wizyty lisów. Nawet byłam w samo południe świadkiem walki dwóch samców o samicę 5 metrów od mojego okna, zakończonej pełnym stosunkiem zwycięzcy. Czy ktoś widział coś podobnego??? Moje wielkie psy ujadały jak oszalałe ze swojego wybiegu, ograniczającego ich możliwości. Mało nie rozerwały siatki.. Jednak wcześniej wędrujące bezkarnie po mojej posesji lisy zdążyły porwać mi jedną z szarych kurek "bliźniaczek" . Właśnie kury najbardziej są teraz pokrzywdzone, bo muszą siedzieć w bardzo ograniczonym miejscu. Wypuszczam je tylko na godzinę w ciągu dnia i muszę występować wtedy jako gęsiarka??? nie kurzarka??? no po prostu pasąca kury.
Nie dziwię się, że z tego pasienia Janek odkrywa pasje muzyczne, bo to bardzo nudne zajęcie, chyba że gada się niby do kurek a tak właściwie do siebie....ja tak robię. Omawiam wtedy ze sobą ważne spostrzeżenia o tym co trzeba będzie za chwilę przyciąć, co odkopać a co poprawić. Kurcze, kurcze tylko dlaczego ja tak do siebie to mówię?  Tak, sama w końcu wezmę ten szpadel i...
Ale Król jest tylko jeden! Nawet w dzienniku o tym mówią.

Ale teraz wklejam wiersz Basi Sitek-Wyrębek, która tak właśnie zareagowała na pierwszy tekst o Kogucie, właśnie wtedy kiedy został ochrzczony Elvisem.
 
KOGUT IDIOTA

                   z dedykacją dla JOASI RODOWICZ
                             z przyjaźnią

"Piękny, biały kogut jak dojrzały idiota..."
Zasmucony nieco siedzi u Joasi płota
Rozważa gdzie piękne pióra z ogona...
Kto śmiał wyrwać skoro nie kura-żona?
Któż napadł na koguci ogon i ciało...
Dobrze że ocalał... choć mało brakowało
Pióra połamane rozsiane po podwórku
Winowajca zbiegł i nie zawisł na sznurku
Ach biedny kogutku... martwi się gospodyni
Nie ukryje ja ciebie we wiekowej skrzyni
Byłeś taki piękny ponad innych w okolicy
Urok twój uleciał... wolę swą bez ogona ćwiczysz
Ale będzie dobrze... trzeba by odrosło
Choć i gospodynię to wszystko przerosło
Patrzy na kogutka i serce jej pęka
Był najpiękniejszy... a przez wroga stęka
Oto psychiczna i fizyczna męka...

Tak i pośród ludzi bywa to nagminne
Jeden drugiego niszczy... niosą wieści gminne
Wyrywają sobie "stołki", kasę i włosy z głów... i lecą jak pióra
Dobrzy i niedobrzy... taka żyjących natura
Później się kajają gdy sami "kopa" doświadczają
A ile nerwów zbędnych i łojotoku słów za sobą mają?
Zaoszczędzić by warto i innych i siebie
Nie kopać nie napadać i żyć pokornie jak w niebie
Bo jak rzekła Joanna gospodyni zacna i malarka wielka
Każdy deptany i niszczony nie idiota... zerka do lusterka

5.X.2018      / 16:30 /

Wniosek -
Tak w krajobrazie ludzi, zwierząt i roślin jak wiecie....
Każdy oczekuje poszanowania na tym pięknym bożym świecie
Nie trza nam zatargów i wojen co niszczą każdego
Zastanowić się warto... i uczyć od kogutka białego (tytułowego)

6.X.2018           / 20:20 /

czwartek, 31 stycznia 2019

DRUGIE ŻYCIE 60+ d.c

Małgosia rysuje Lecha

Lech rysuje Małgosię


















Musiałam, po prostu musiałam pokazać efekty z naszych dzisiejszych zajęć.
Stało się tak, że miałam pomysł w głowie na dzisiejsze zajęcia, ale zaraz za nim pojawiał się taki mały dzwoneczek i dzwonił: -pokaż, poprowadź, to jest trudne, ale wiele uczy... i los sam pokierował zajętą salą i stworzył idealne warunki do PORTRETOWANIA siebie nawzajem. 
Bożenka rysuje Lecha
Gdy zaproponowałam, a właściwie wymusiłam ten temat widziałam w ich oczach przerażenie ....








Zobaczcie sami czy na koniec zajęć mieli z czego się cieszyć??? 
Radość i zaskoczenie rysujących zawsze jest dla mnie napędem do dalszych działań.powiem krótko : skrzydeł dostaję.
Ewa rysuje Basię
Danusia rysuje Anię




Basia rysuje Ewę
Ania rysuje Basię
Dzisiaj nie było drugiej Basi ale dopiero teraz widzę, że ani Danusia ani Bożenka nie ma swojego wizerunku. MUSIMY TO NADROBIĆ.
 Tak nie może być, bo pewnie im przykro.

niedziela, 27 stycznia 2019

DRUGIE ŻYCIE 60+













Chcę pokazać teraz niezwykłe postępy moich nowych, ciechanowskich podopiecznych z którymi poznałam się  w listopadzie.
Zaowocował też trochę inny system spotkań, który jest stosowany w mławskim MDK, gdzie spotkania są raz w tygodniu po półtorej godziny. Nie zdaje to egzaminu jeśli dotyczy ludzi dorosłych. W Ciechanowie gdzie muszę dojechać prawie 30km pomyślałam, że spróbujemy pracować trzy godziny. I to jest to!
Wciąż słyszę głosy, że nie wiadomo kiedy ten czas nam zleciał. Wszyscy malują z wielkim zapamiętaniem i trudno zmusić ich nawet do przerwy na herbatę czy kawę. Dlatego chyba właśnie są wyniki. Powinnam pokazać chyba pierwsze prace a obok te ostatnie, gdyż specjalnie wybrałam podobny temat aby oni sami mieli porównanie. Jednak pokażę te z czwartku. Nie zawsze zdążę zrobić zdjęcia, bo często chwytają aby pochwalić się w domu. Teraz też tak było.










 Tematem był wymyślony pejzaż ( można było się posiłkować jakimś widokiem ze zdjęcia w telefonie). Jednak nie chodziło mi o oddanie widoku, ale świadoma praca z kolorem powodująca odległości pierwszego i dalszego planu. Przy okazji była też praca nad widokiem wody i w niej odbić.
Widzę ogromny postęp i coraz zuchwalsze używanie mieszanych farb, co pierwszego dnia zupełnie się nie udawało. Chętnych jest ośmioro, jeszcze są dwa miejsca.



A to poprzedni temat "martwa natura"
 Tak widzieli ją uczestnicy.




 
























To proszę o pierwsze recenzje.....choć nie ma wszystkich prac.

środa, 23 stycznia 2019

MŁAWSKA PRASA REAGUJE

                                                                                 To obraz jednego z dorosłych                                                                                                  uczestników, Zbyszka G. 
                                                                                                  Piękny, słoneczny i wakacyjny.

 W pracowni MDK-u obserwuję rozwój nowych talentów, prawdziwych pereł. Szkoda, że czasy na ten piękny zawód chyba nie te. Żal wypuścić te szlachetne kamienie z rąk, ale gdy wybiorą inną drogę nie można zabronić. Na razie cieszę duszę tym co obserwuję. Mam takich kilka osób w różnym wieku. Na ferie zrobimy wystawę prac moich podopiecznych, już się cieszę, bo zaskoczymy oglądających.
A tymczasem mławska prasa miło zareagowała na wieści ze stolicy.
Bardzo dziękuję.
Ja ruszam do serii portretów które muszą powstać w najbliższych miesiącach.
https://naszamlawa.pl/wiadomosci/popiersie-autorstwa-mlawskiej-artystki-w-ministerstwie-sprawiedliwosci/


piątek, 4 stycznia 2019

KOCHANY JANKU! JESTEŚ!

Minęły już dwa lata od momentu, kiedy powiedziałam że Jan Rodowicz ps.Anoda zaistnieje jako popiersie - pomnik, przeze mnie wykonany....dwa lata...
Przez ten czas w ukryciu i skupieniu budowałam pomnik. Popiersie zaistniało już wtedy, ale umieszczenie go na dziedzińcu obecnego Ministerstwa Sprawiedliwości wywołało u mnie jakąś nieokiełznaną chęć zbudowania czegoś dużo ponad miarę "zwykłego "popiersia. Czas biegł a rzeźba zmieniała się coraz bardziej, gdyż postument pod popiersiem przestał przypominać słupek a coraz bardziej zamieniał się w postać. Pomimo coraz bardziej dynamicznej formy całości, w żadnym razie nie mogłam powiedzieć że projekt jest skończony. Nikt już nie pamiętał o mojej obietnicy i moje konspiracyjne zachowanie kompletnie było niezrozumiałe dla najbliższych zdających sobie sprawę z tego,  jak ważna dla mnie jest ta postać. W lipcu niby rzeźba była skończona ..a jednak nie...
Została zaformowana w gipsie, aby do tego negatywu wlać wosk i dalej pracować w woskowym modelu. ... ale co robić ? Tylko wygładzać? 
 Ten ciężar odpowiedzialności i jednocześnie bezsilność były moim koszmarem od pół roku. 
Dzwonek telefonu wyrwał mnie z zamyślenia i spowodował, że mój mózg szybko się rozgrzewał. Usłyszałam słowa zaproszenia na uroczystość uczczenia 70 rocznicy dramatycznej śmierci "Anody"...
Dukałam nieśmiało w poczuciu winy i nie dotrzymanej obietnicy. Nawiązała się rozmowa w której przyznałam się do zaistniałej sytuacji. Umówiłam się, że przynajmniej wyślę zdjęcia popiersia jak i te, robocze całej figury o której nikt jeszcze nic nie wie.
Wieczorem położyłam się spać, ale rozpacz, że nie podołałam wyzwaniu nie pozwalała mi zasnąć. Wiadomo, rozpacz to łzy, więc zaczęłam głośno szlochać nad sobą samą. Musiałam widocznie osiągnąć to dno rozpaczy, bo nagle przyszła mi myśl jak gwiazda jasna i prosta:  dodać blok betonu!......jakby Janek młotkiem walnął mnie w łepetynę!
Rano, pomimo całkiem bezsennej nocy był gotowy, skomplikowany plan działań na najbliższe dni. 
Dzisiaj, Ministerstwo otrzymało projekt pomnika na planszy.
 Dla mnie godzina ZERO wybiła. 
Teraz jeszcze trudniejszy etap: zbiórka funduszy. Za kilka dni podam oficjalnie konto zbiórki funduszy i nazwę organizacji patronackiej.
Tymczasem podczas uroczystości popiersie Janka Rodowicza "ANODY" znajdzie się przy wzruszającej, "pękniętej" tablicy.
 
  Ministerstwo Sprawiedliwości   Warszawa
 Al. Ujazdowskie 11  (przy Pl. Na Rozdrożu) 
 poniedziałek 7 stycznia
  godz 12.00

 Projekt roboczy przyszłego pomnika zostanie oficjalnie pokazany po raz pierwszy już po uroczystościach w zamkniętym gronie zainteresowanych.
Roboczy projekt wygląda tak. W blok betonu wmontowana zostanie istniejąca już tablica, (oczywiście jeśli zgodzą się na to jej fundatorzy). Część ręki i fragmenty wojskowego szynelu, oraz fragmenty krzyży są zatopione w betonie.
W myśli zawsze mówiłam do Niego nie "stryju", jak powinnam tylko "Janku", bo tak wszyscy w rodzinie o Nim mówili, tym bardziej że zginął w wieku w jakim jest teraz mój wnuk. I teraz do Niego krzyczę: Kochany Janku, Jesteś!!!!!


niedziela, 16 grudnia 2018

DNI JAK PODARUNKI POD CHOINKĘ

Gdy dzisiaj zajrzałam do swojego bloga ze zdziwieniem stwierdziłam, że minął wiek od poprzedniego postu. Nie chodzi tu oczywiście o prawdziwy czas zegarowy, ale o ilość dziejących się sytuacji w których wciąż aktywnie uczestniczę.
Mławskie efekty moich podopiecznych są już zaawansowane, bo to drugi rok współpracy. Jednak wciąż mamy nowe osoby chętne do rozwijania swojej pasji. Oto zupełnie dziewicze podejście ołówka do kartki. Dwa pierwsze zdjęcia to praca z natury, następne to wynik kontaktu z podręcznikiem do rysunku. Teraz już będzie start z farbami, bo wszystkiego trzeba spróbować.



Ula
Ula



Ula
Ula














A tu już zaawansowana "ekipa" i różne prace.


Ewa

Zbyszek







Muriel








Iwona




















A to już moje równoległe działania, ale pokazuję twórczość w niepełnym wymiarze, gdyż już powstaje wystawowa kolekcja.
Kolejne portrety ołówkowe ( z cyklu: "jak ze starej fotografii")




 




I długo malowany trzyosobowy portret olejny.
Pani miała już swój samodzielny portret ale teraz jest z rodziną.
To obraz dawno temu malowany, ale teraz zmieniłam twarz dziewczyny bo wcześniejsza zupełnie mi się nie podobała. To dar na aukcję charytatywną do PCKiS w Ciechanowie. 
Dwa nowe malowane na zbiorową wystawę poplenerową można będzie zobaczyć na wernisażu 18 grudnia o godz 17 w Jokerze, w mławskim parku. Zapraszam!
Jeden z nich. duży 100 x 70 cm

Poza twórczym zapamiętaniem remontuję swoją "facjatę" i spędzam w znieczulonym czasie na fotelu dentystycznym. Potem wracam niestety do rzeczywistości gdzie nikt już nie używa znieczulających środków. Mogłabym co prawda użyć z gąsiorka wina, albo nalewki, ale chyba w samotnym znieczulaniu się nie zasmakowałam. Czekam na święta.
 Za chwilę pokażę jeszcze wyniki moich podopiecznych...W mławskim Domu Kultury już wiszą prace gwiazdkowe a w Ciechanowie za chwilę. Mam szczęście , w Ciechanowie świetna grupa!