Obserwatorzy

wtorek, 7 września 2021

WSZYSTKO RAZEM

 Pisząc tak rzadko, muszę gromadzić wiadomości i to, co chcę powiedzieć przekazaćw skondensowanym wymiarze.... a tak lubię się rozgadać!

1.  ZARAŻENI SZTUKĄ

                                                          "KWIATY WIOSNY"

autorka  A.SUCHODOLSKA

 To kolejna wystawa malarstwa ,która tym razem zagości w Caffe Italia w Ciechanowie PL.Kościuszki 18.

 Uroczyste otwarcie wystawy odbędzie się 9 września o godzinie 18,oo. 

Swoje prace zaprezentuje dziesięcioosobowa, kobieca grupa zarażająca innych swoją pasją i fascynacją malarstwem. Autorami są amatorzy malujący razem od połowy 2018 r.     Od rozwiązania zajęć w PCKiSz w okresie pandemii, spotykają się spontanicznie z potrzeby tworzenia. Różne zawody, różne życiorysy, różny wiek a jednak malarstwo pozwoliło każdemu wydobyć nowe uczucia, piękne przeżycia, radość i satysfakcję z wyników. Chcą się tym podzielić z innymi. Są mieszkankami Ciechanowa i okolic Mławy. Udowadniają jak sztuka łączy ludzi i przynosi radość. Koleżeńskiego i fachowego wsparcia udziela Joanna Rodowicz.

 Warto podziwiać pasje innych. Każde kolejne spotkanie przy sztalugach jest też pretekstem do wspólnego oglądania i dyskutowania na tematy nie tylko sztuki tej wizualnej w malarstwie, ale również na zwykłe tematy o życiu, które w naszych dziwnych czasach umyka często ukryte w samotności. Wystawa będzie dostępna we wrześniu i pażdzierniku w czasie godzin pracy Caffe Italia ZAPRASZAMY 

                                                                    "PORTRET"

autorka MAŁGORZATA CHABREWICZ

2. Następnego dnia obok bo na ul.Warszawskiej  34 jedna z w/w grupy EWA STANDYŁO wraz z Powiatową Biblioteką Publiczną, gdzie gości wystawa, zaprasza na wernisaż pt "Pejzaże dzieciństwa" na godz 17.00 (ll pietro)

3.Równocześnie trwa wystawa malarstwa i portretów  EWY JANOWSKIEJ, też z grupy "Zarażonych Sztuką" Na wernisażu, który już się odbył, pięknie złączyły się dwie dziedziny : malarstwo i piękna  poezja pana Janowskiego.

4. Ja sama cały czas maluję, wciąż powstają nowe prace. Chciałabym aby kolejna i kolejna wystawa była ciekawym zdarzeniem kulturalnym a może nawet finansowym??? warto zmienić odwieczną tradycję, że artysta musi żyć w nędzy. Mnie luksus wcale by nie przeszkadzał. 

Życzę satysfakcji na wielu płaszczyznach wszystkim wystawiającym !!! Cieszmy się każdą chwilą która jest piękna. 

Zapraszamy.

 Dajmy swoją obecnością dowód na to że warto tworzyć. BO WARTO!


środa, 11 sierpnia 2021

TA NIEDZIELA

 Na taką niedzielę czekałam pewnie ze dwa lata. Nie wiem dlaczego obudziłam się o 7.30....zasnęłam dopiero koło 2 -giej a wczoraj o 3 w nocy, więc czułam się niedospana i zmęczona bardzo intensywnym tygodniem. Dwa dni w tygodniu wciąż wyjęte z normalnego rytmu, bo jazda ponad 100km na wizyty związane z rehabilitacją mojej statyki, bo wysiada mi błędnik, ale chyba jestem bliżej diagnozy, co sugerowali mi po kolei lekarze przy różnych spotkaniach. WODA! To TYLKO WODA, której domaga się organizm. Poprzez nią daje życie całemu organizmowi. TYLKO WODA. Teraz sprawdzam. 

Tymczasem dzisiejszy przecudny poranek rozpoczęłam kawą w cienkiej filiżance wypitej podczas wygodnego zalegania na leżaku. W tle, w drzewach, śpiewy ptasząt, takie spokojne, bez zobowiązań i stresów godowych. Mało jest motyli, za to słyszałam bzyki jakby wyroiły się dzikie pszczoły. Niedaleko klekot bocianów, aż dziwne, że wciąż klekoczą....

Obok nagle pojawiła się moja wiele lat temu adoptowana, zagłodzona suka Kora. Była od dawna zamknięta na wybiegu razem ze swoim synem ale dwa miesiące temu postanowiła zmienić rzeczywistość i zrobiła wyłom w parkanie i uciekła na wolność. Wolność polega na tym, że leży 20m dalej. Zrobiłam jej posłanie w garażu, ale jednak na wolności. Nie ma metody żeby wróciła do budy na wybieg. No więc piłyśmy kawkę razem. Potem woda a potem zwiedzanie terenu, co się od wczoraj zmieniło.

 Wszystko o tej godzinie w sennym,choć gorącym słońcu jest z minuty na minutę inne. Pogadałam z makiem który co chwilę puszczał mi oczko. 

Od wczoraj zabieliło jak śniegiem, bo jaśminy pękły białymi ,cudnymi kuleczkami. Porzeczka okrywa się wstydliwie rumieńcem a świdośliwa jeszcze nie nęci szpaków, które śpiewają jak słowiki i kosy, żeby zmylić moją czujność. W końcu konkurujemy ze sobą o najsmaczniejsze owoce. 

Ogródek warzywny zamyka się w 4 grządkach: ogórki, pomidory i groszek zielony. Reszta to trawy, trawy, trawy i maki.

Kora chyba już solidnie ogłuchła, bo w nocy słychać było piszczenie jakby lisich szczeniaków pod oknem. Widzę ślady, gdzie one się goszczą. Mam im za złe że nie pozwalają mi hodować ukochanych kurek ale teraz gdy nie mam kur, udaję że ich nie widzę.

Leniwy, piękny poranek, podczas którego wdychałam zapach świerków i traw, delektowałam się widokami malowanymi słońcem i NIC nie musiałam trwał kilka godzin. Bajka.

Tyle mam do namalowania, do przeczytania, do posłuchania i do obejrzenia! A planów wciąż moc i nowych pomysłów i nowych wyzwań! Może za dużo? Ale dopiero teraz wiem więcej i tak bardzo chciałabym to pokazać, że jestem mądrzejsza bardziej niż w zeszłym roku. Czy to kompleksy? Czy nadmiar przeżyć i przemyśleń? Czy tak, czy siak wnętrze wciąż mam bogate. Dobrze, że choć wnętrze bogate!

Tyle napisałam miesiąc temu. dzisiaj dopiszę parę słów.

Po wypoczynku ani śladu, czekam na plener jak na sanatorium. Ale chcę opowiedzieć o kolejnej przyjaciółce , to suka Kora. Po wywalczeniu wolności i otrzymaniu miejsca w garażu, Kora zaczęła wkładać łeb w otwarte drzwi Wciąż jakieś drzwi były otwarte, bo upał niemiłosierny wymuszał naturalne chłodzenie przeciągami. Zaznaczam że wcześniej zanim Kora została zamknięta w zagrodzie nigdy nie przyszło jej do głowy wejść do domu, Mieszkała w garażu i wyglądało na to, że bardzo jej to mieszkanko odpowiada. W niedługim czasie zaglądanie zamieniło się w krótkie wizyty najpierw w korytarzu a potem błyskawicznie na wizytach domowych , pokojpowych. Dzisiaj ( od 10 dni) weszła na zapasową wersalkę w moim pokoju i kiedy pierwszy raz to zobaczyłam wrzasnęłam ze złością, że musi zejść, bo do czego to podobne......Kora odwróciwszy głowę ode mnie z niesmakiem zsunęła jedną nogę i okazując mi całą niechęć udała że może się przesłyszała. Co tu dużo gadać, przegrałam z kretesem i możecie mnie nazywać jak chcecie ja po prostu sobie myślę, że ona potrzebuje tego głaskania, bliskości i przytulania, bo chodzi wszędzie za mną i patrzy czule w oczy i przyjażni się nawet z kotem Tygryskiem razem jedzą obok siebie z miseczek, a potem drugi raz Kora je z dużych misek ze swoim synkiem który został w zagrodzie. Utarł się teraz taki zwyczaj, że po zgaszeniu światła Bas, czyli drugi pies szczeka ostrzegawczo, że coś chodzi po krzakach, wtedy Kora wybiega z domu i pędzi w knieje obszczekać i wygonić intruzów. trwa to czasem do godziny takie wypłaszanie nieproszonych gości. Czasami wstaję i sprawdzam kto i co bo po sposobie szczekania wiem czego mogę się spodziewać. 

No więc po takich pracowitych nocach jedynym wypoczynkiem jest malowanie. Na fb pokazałam ostatnie wyczyny. A to poprawiony stary obrazek. "ZIMOWY ZALEW " rok 2017



poniedziałek, 14 czerwca 2021

UROCZYSTE ODSŁONIĘCIE

Chwila uroczystego odsłonięcia jest zwieńczeniem pracy, Często wieloletniej. tak było i tym razem.

Powodem jest CHWAŁA BOHATERA, ale przejęcie, aby sprostać chwale jest niewyobrażalne.

Do typowych niepokojów doszły jeszcze przeszkody pandemii na różnych płaszczyznach, 

Jednak udało się zbudować, postawić już w styczniu tego roku a teraz odbędzie się 

UROCZYSTE ODSŁONIĘCIE UPAMIĘTNIENIA 

JANA RODOWICZA "ANODY",

 24 CZERWCA O GODZ 12.00, 

NA DZIEDZIŃCU MINISTERSTWA SPRAWIEDLIWOŚCI

 AL.UJAZDOWSKIE 11   WARSZAWA


piątek, 23 kwietnia 2021

RADOŚĆ I ZASKOCZENIE

 Otrzymałam wiadomość, że w dalekiej Kanadzie

 w gazecie polonijnej ukazał się artykuł o naszym ojcu Stanisławie Rodowiczu

 i o Janku Rodowiczu-Anodzie.  Postawienie pomnika spowodowało

 zainteresowanie osobą bohatera a przy okazji osobą autora rzeźby.

W poniedziałek 25 stycznia w gazecie Nasz Dziennik, ukazał się wywiad pani Karoliny Goździewskiej.


Aby przeczytać trzeba kupić numer 19 ze stycznia 2021 za 1,80 zł,  Gazeta jest w wersji pdf ale może być dostępna  tylko 7 dni. Artykuł cały jest na str 11 i 12

++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

I jeszcze  w KDRC Ciechanów usłyszeli słuchacze rozmowę którą ze mną prowadziła pani Barbara Tokarska. Rozmowa była poświęcona w całości Janowi Rodowiczowi ps."Anoda", którego pomnik zdązyłam zaprojektować, wykonać i postawić dwa dni przed Jego rocznicą śmierci

https://krdp.fm/gosc-dnia-ciechanow-joanna-rodowicz-06

++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

Tymczasem u nas w Tygodniku Ciechanowskim Iza Koba-Mierzejewska  w dniu moich urodzin pokazała mnie "całościowo".

 https://www.tc.ciechanow.pl/aktualnosc-21225-artystyczna_podroz_z_dziedzictwem_w_tle__joanna_rodowicz.html

Tutaj cały artykuł jest na stronie 30 numeru 13 świątecznego: Tygodnik Gazeta Mławska nr 13 /2021 za 3,00 zł

***************************

A tą część należy posłuchać siedząc wygodnie w fotelu, gdyż trwa ponad godzinę. Zapraszam na rozmowę ze mną o mnie  na tle mojej twórczości. Herbata lub kawa obok, pod ręką - konieczna.

https://www.facebook.com/events/937066193791108

Ja tymczasem zamiast malować obrazy maluję ściany pokoju... i to nie własnoręcznie !

Obiecuję, że następny post będzie już z nowym obrazem.



sobota, 9 stycznia 2021

DZIEŁO ŻYCIA I CO Z TEGO WYNIKA

Pierwsze zdjęcie (zbliżenie głowy, pochodzi z dokumentacji fotograficznej firmy Granity-Skwara) Pomnik czeka na odsłonięcie. Trwają prace porządkowe i trzeba zamontować oświetlenie. O dacie uroczystości powiem kiedy będzie już wiadomo.Po pięciu latach od pierwszego pokazania publicznie głowy Jana Rodowicza  "ANODY",mojego stryja, ukończyłam Jego pomnik, który słusznie nazwałam dziełem życia.
Poprzez obcowanie z Nim, przemyślenia, koncepcje artystyczne, analizy osobowości, wczuwanie się w sytuację, przeglądanie książek z Jego zdjęciami i czytanie wielokrotnie urywków z tak krótkiego życia, przewartościowało mi się spojrzenie na wiele spraw.
Najbardziej jednak zmienił mi się stosunek do Niego samego.

Gdy umierał w męczarniach miałam niecały roczek.
 Rodzice prosili Go, aby został MOIM OJCEM CHRZESTNYM  - nie zdążył. 

Nie wiem w którym momencie, ale ja szanująca stryja Anodę, jako bohatera, wielbiąca Jego pamięć i osobowość, zmieniłam swój stosunek .
Chroniąc moje dzieła - popiersie postawione na mogile i popiersie z pomnika, czyli  chroniąc JEGO przed wszelkimi przeciwnościami jakie w dużej ilości się zaczęły pojawiać, stawałam się obrońcą ważnej sprawy i MOJEGO BOHATERA. Jak kwoka rozkładałam ręce nie pozwalając aby Mu się coś stało. Ujawniłam też, że potrafię o Niego walczyć .
Często w myślach pytałam co by zrobił i jakich materiałów użył aby pomnik był godny Umęczonego.  Przychodziłam do gotowego popiersia i patrząc Mu w oczy pytałam jak zwalczyć biurokrację, która opóźnia realizację.
Pomnik już był gotowy, gdy uświadomiłam sobie że mój najstarszy wnuk Kuba ma tyle lat ile miał Anoda, kiedy umierał. 
Janek gdy Go aresztowano był studentem architektury, Kuba i mój syn Grzegorz obaj obecnie studiują architekturę, obaj bardzo przypominają sylwetką, typem urody Anodę. 
 Po tych pięciu latach znam Janka jak syna a traktuję czule jak wnuka.
 
Mam wrażenie że w 72 rocznicę śmierci Jana Rodowicza Anody 
położyła kwiaty i zapaliła znicz pod pomnikiem
Joanna Rodowicz- Jego MATKA CHRZESTNA




 







piątek, 25 września 2020

MALOWANIE TO NARKOTYK

 Plenery malarskie wabiły mnie jeden po drugim , wcześniejszy odbywał się w Sannikach, w Pałacu i jego rozległym  parku. Tam Fryderyk Chopin spędzał swoje wakacje mając 18 lat. Sanniki dbają o to, aby pamięć muzyki wielkiego kompozytora nie przestała wybrzmiewać w tym niezwykłym miejscu. Motyw malarski pleneru: " Muzyka na płótnie"

Wystawa poplenerowa wraz z otwierającym ją koncertem odbędzie się w Sannikach

 8 listopada o godzinie 14.  

NAJSERDECZNIEJ ZAPRASZAM

*******************************************


SIERPC- MIEJSCE MALARZY, POETÓW, MARZYCIELI I ZWYKŁYCH LUDZI

Wojtek, jeden z malarzy Mazowieckiego Związku Artystów Sztuk Pięknych, zaproponował Sierpc na miejsce tegorocznego pleneru. Narada na ten temat była krótka i wszyscy pozostali twórcy chętnie się zgodzili. Gdy spotkaliśmy się już na miejscu czternastego września w piękne i ciepłe popołudnie w hotelowej części przy skansenie wsi mazowieckiej, przy prowokacyjnie smacznie zastawionym stole dyskusja z trudem zakończyła się jednoznaczną decyzją. Wpływały na to nie tylko smaczne potrawy, ale i bogactwo wrażeń oferowane przez skansen zarządzany Muzeum Małego Miasta w Sierpcu.

Ustalone zostało, że dziesięciu malarzy, którzy podjęli się pokazać piękno naszego Mazowsza, chcą pokazać je inaczej, po swojemu, poprzez wydobycie na płótno najciekawszych spotkanych w skansenie detali.

Rankiem, po spokojnym wypoczynku w komfortowych warunkach i obfitym śniadaniu, wszyscy ze sztalugami pod pachą ruszyli szukać swoich klimatów malarskich.

I to było chyba najtrudniejsze, bo gdzie nie spojrzysz jakiś przepiękny detal. To budki dla ptactwa, to zagrody dla trzódki,  to płot stawiany zupełnie inaczej, bo nie pancerny, ale zwykły z wikliny, naturalny i bajecznie przepleciony. A spojrzeć wyżej:  okna, każde inaczej zdobione a kolory chałup, prosto z nieba, nawet na wsi mówiono kolor „niebowy”. ….

A dalej kościół drewniany, a jeszcze dalej prawdziwy wiatrak.

I jak się nie zachwycać papierowymi firankami wycinanymi misternie całymi godzinami?

 Jednak mamy MALOWAĆ i trzeba podjąć decyzję co będzie na płótnie

O godzinie dwunastej we wtorek wszyscy już byli w trakcie malowania wybranego tematu.

 Przerw nie było, bo zadanie bardzo trudne a trudne wyzwania zawsze podnoszą atrakcyjność sprawy. Kolejny słoneczny dzień pokazywał nam jak na palecie wszelkie barwy sierpeckiego  folkloru.

Nasza grupa tak bardzo wtopiła się w to cudne, kolorowe miejsce, że do wieczora wszystkie, wielkie płótna 80x 80 cm były gotowe.

Byliśmy zupełnie zaskoczeni, bo trudny temat , krótki czas i duży format dały fantastyczne wyniki. Zmęczeni ale szczęśliwi znosiliśmy nasze manatki i stawialiśmy nasze obrazy na trawniku przed hotelem.

I oto nagle powstała piękna wystawa bardzo ciekawych prac, ludzi pochłoniętych wspólną pasją zachęconych do działania przez Roberta Żbikowskiego urodzonego, aby uruchamiać twórcze pokłady innych ludzi. Te prace to całościowa, jednorodna wystawa z której zdejmując jakikolwiek obraz czujemy że czegoś jeszcze brakuje. Nigdy nie czułam takiej spójności twórczej z innymi malarzami i myślę, że każdy z nas również to zobaczył.

Grill zorganizowany przy restauracji po obfitej kolacji sprawił, że delektowaliśmy się widokiem płonących drew leniwie słuchaliśmy nastrojowej muzyki, którą wyszukali wśród swoich plików Ula i Robert.

Wszystkie pytania, które powodował niedosyt pobytu w tym wyjątkowym miejscu , bez chwili zastanowienia wyjaśniał nam Wojtek i Sławek mieszkający w Sierpcu. Obaj znają każdy kąt swojego miasta i każdy kąt w skansenie, potrafią o nich opowiadać a słuchacze nabierają natychmiast ochoty aby wszystko samemu obejrzeć.

 Myślę, że trafić w piękne miejsce kiedy słońce podkreśla wszystkie jego walory to wielkie szczęście, ale trafić do tego grupę ciekawych artystów to wyjątkowe szczęście.  Ten nasz nastrój jest widoczny na płótnach, gdyż często malarz swoje uczucia traktuje jako farbę z której powstaje obraz.

Zapraszamy do obejrzenia tej nietypowej ekspozycji

 25 września w Jabłonnej, ul. Prosta 2

 w Galerii Na Prostej o godz 18.

W sierpeckim plenerze brało udział dziesięciu malarzy  ZAPRASZAMY

*****

Taki tekst pojawił się w zwiastunie wernisażu. Napisałam go zachwycona jak zawsze Sierpcem we wszystkich jego kolorach i klimatach.


(Uwaga: obraz wisi tak, że żółta linia horyzontu jest poziomo. Najwyżej  jest niebieski róg nieba. Trzeba sprawdzić na wystawie jak  to wygląda.)

"WYCINANKA"  olej 80x80 cm.

 A pod obrazem napisałam tak:

Jak dziecko zachwycałam się zawsze wycinankami ludowymi. Zobaczyłam je w sierpeckich chałupach gdzie wiszą jako przecudne, białe firaneczki z papieru, ale kogutki to kunszt barw i nożyczek. Wiklinowy plot nabrał więc kolorów, abym mogła w nim wyciąć moje kogutki, wtedy w pełnym słońcu widzimy piękno mazowieckiej równiny.



wtorek, 1 września 2020

ZACUMOWANA JESZCZE CHWILĘ W PRZESZŁOŚCI


Im bardziej oddalają  się chwile związane z tworzeniem i otwarciem wystawy w Kaszubskim  Centrum Kultury w Zamku Krokowa, tym silniej odczuwam chęć pozostania TAM choćby pamięcią, wspomnieniem, plikiem zdjęć...Tak było mi dobrze, czułam się spełniona twórczo, wiedziałam, że dałam radę pójść o krok dalej w swoim malarstwie. 

Tyle było serdecznych twarzy wokół.

Nigdy jednak by to nie zaistniało, gdyby nie pomysł Agnieszki Rychcik-Nowakowskiej i Jej chęć pomocy w organizacji pierwszego spotkania na Zamku z panią dyrektor .

Nie pierwszy raz udowodniła, że PRZYJACIEL to ten, który pomaga gdy jest trudno, ciężko i pod górkę. 

Niestety ja ogłupiała nadmiarem szczęścia po pokonaniu wielu, wielu trudności i wyskakujących co chwilę  problemów, patrzyłam w oczy Agnieszce (reszta twarzy była pod maską) cieszyłam się że jest z rodziną koło mnie , bo nie wyobrażałam sobie gdyby było inaczej i........nawet pół słowa podziękowania nie powiedziałam. 

Czuję się okropnie od momentu jak  uświadomiłam sobie, co zrobiłam. wiem że wisi między nami mój nietakt ( delikatnie nazywając).  I gdyby mnie spytano dlaczego nie powiedziałam, odpowiem bez wahania: -zgłupiałam z nagłej euforii która mnie tam ogarnęła. Po wielu miesiącach strachu i niepewności  tam poczułam się bezpiecznie, miło i komfortowo. I zgłupiałam. Do tego konieczny pandemiczny dystans prowokował do odległości z bliskimi mi ludźmi

.

AGNIESZKO PRZEPRASZAM.

Tyle Ci zawdzięczam. 

wtorek, 4 sierpnia 2020

WIĘCEJ SZCZEGÓŁÓW


Dla tych, którzy jadą do Krokowej autokarem z Mławy ważna informacja o zmienionej  godzinie odjazdu z parkingu pod szkołą muzyczną. ODJAZD GODZ 6 RANO w niedzielę 9 sierpnia.

Dla wszystkich, którzy otrzymali ode mnie zaproszenie poprzez e-maila, sms, messengera oraz dla tych , którzy po prostu interesują się moją twórczością zamieszczam plakat przygotowany przez Zamek Krokowa. 

Ważna uwaga do wszystkich, którzy tego dnia będą na wernisażu , aby nie zapomnieć maseczek lub przyłbic koniecznych z wiadomych względów.

W tych dniach  TV umieszcza w swoim programie film "OPOWIEŚCI RODOWICZÓW"
Muszę też skorygować i doprecyzować wcześniejszą informację:

KANAŁ HISTORIA : 5 SIERPIEŃ GODZ  17. 50
                                     6 SIERPIEŃ GODZ  9. 25

Poza tym  emocje mi opadają i snuję się po ścianach ze zmęczenia a potem histeryzuję.  Huśtawka okropna. Może dotrwam do wernisażu, czyli
 DO ZOBACZENIA, ZAPRASZAMY! .

czwartek, 30 lipca 2020

ZAPROSZENIE NA WERNISAŻ

Może nawet zabrzmi to głupio, ale czuję się tak poddenerwowana jak panienka przed pierwszą randką...
W myślach widziałam tłum ważnych dla mnie ludzi. Równocześnie rozsądek i obawa o moich gości, nakazuje powściągać oczekiwania bo trwająca wciąż pandemia, ma prawo wszystko zepsuć.
Duży dystans do miejsca wystawy to minus, ale piękno pałacu, okolica i bliskość morza w zupełności wynagradza zmęczenie podróżą. 

     ZAPRASZAM 
na moją kolejną, indywidualną wystawę obrazów
 "Między jawą a snem", 
której otwarcie 
odbędzie się 9 sierpnia o godzinie 16,00 
w PAŁACU  w KROKOWEJ . 
( obok Karwii  niedaleko Jastrzębiej Góry)

Mławski Związek Twórców Ziemi Zawkrzeńskiej, do którego należę od wielu lat, zorganizował autokar dla naszych koleżanek i kolegów. 
Odjazd jest o godz 5,00 rano z parkingu pod szkołą muzyczną a powrót w nocy na to samo miejsce. 
Koszt całej podróży wyliczono na 37 zł. 
W tej sprawie proszę kontaktować się z prezesem W. Kiwitem  nr tel 600 352 214 . 
Ilość miejsc jest bardzo ograniczona. 
Dziękuję prezesowi za tak wyjątkową i przydatną inicjatywę

Wernisaż mojej wystawy wpisuje się w uroczystości związane z Dniami  miasta Krokowa.
Do wystawy wydrukowany został katalog.
Myślę, że nie będą państwo żałowali wyjazdu i spędzenia czasu w pięknych wnętrzach pałacu przy moich nowych obrazach.

poniedziałek, 1 czerwca 2020

ZAPROSZENIE



W środę 3 czerwca o godzinie 19
w Caffe Italia
w Ciechanowie na Placu Kościuszki 12, obok Żabki,
odbędzie się wernisaż kilku moich obrazów.
SERDECZNIE ZAPRASZAM
w imieniu swoim i właścicielki kawiarni, Marty Pankowskiej.

Przy okazji wyjaśniło się że maluję. Jednak gdybym tylko malowała, miałabym jeszcze czas na czytanie blogów moich przyjaciół , oraz znalazłabym pretekst aby odzywać się do innych, ważnych dla mnie ludzi, z którymi kontakty tak bardzo zaniedbałam.
Teraz jednak najwięcej czasu poświęcam mężowi, który w październiku miał udar mózgu.
Niestety to nie tylko opieka, to wiele dodatkowych zadań, typu załatwianie niezbędnych sprzętów, leków, rehabilitacji, zasiłków, zaświadczeń, badań, gotowania, sprzątania, prania. Cała doba wypełniona. Kończyłam też rozpoczęty przez niego remont w domu, oraz kilka innych, ważnych, niedokończonych spraw.
Sama załatwiam od początku roku niezbędne formalności dotyczące pomnika Janka Rodowicza „Anody”. Jednak ten temat omówię kiedy indziej jako osobny post.

Zamknięcie w domu w ostatnim czasie przeszło przeze mnie niezauważone, gdyż każdy dzień miał za dużo zadań i koniecznych wyjść.
Jak już pojawiły się „wolne” chwile, rzuciłam się do malowania obrazów, bo miałam umówiony termin wystawy, ale nie w Ciechanowie, tylko w Pałacu w Krokowej.
Sytuacja spowodowała jednak zmianę planów i trzeba było przełożyć wystawę w Pałacu z końca czerwca na 9 sierpnia na godzinę 17 (niedziela).
 Już dzisiaj zapraszam! Maluję cały czas.
 Miejsce przepiękne, nad morzem, kilka kroków od Karwii.
Dzisiejszy dzień który powinien być dniem wolnym od pracy i służyć wypoczynkowi wypełniłam przenosząc na własnym grzbiecie z czterech różnych miejsc w domu wszystko co jest potrzebne do malowania i pisania do odległego pomieszczenia, które umownie nazwę moją pracownią.
Jest niestety zbyt małe i nieogrzewane, dlatego tam pracować mogę tylko w lecie.
W okolicach kolacji, padłam nie skończywszy wcale przenosin.
Od kilku lat marzę i śnię że mam piękną, suchą, widną, ciepłą i dużą pracownię.
Będę malować teraz tylko słoneczne obrazy, niech marzenia się spełniają.


środa, 29 stycznia 2020

DZIEŁO ŻYCIA

Są takie prace, które wyrastają przez całe życie. Takim Dziełem życia niewątpliwie jest film przygotowany przez moją siostrę Małgorzatę Rodowicz i ma tytuł "Opowieści Rodowiczów". 
Z kilku godzin naszych rodzinnych opowieści powstał niezwykły film, który ukaże się na kanale Historia w dniu 9 lutego o godzinie 19,10.
Nieskromnie powiem: warto go obejrzeć. Zostały tam użyte pewne techniki wplecione przez syna Małgosi, Mateusza Kiełbowicza, które wzbogaciły stronę wizualną. 
Nie wypada mi chwalić bo pewnie wtedy nikt tej" perełki" nie obejrzy choć WARTO!!
Po obejrzeniu tego filmu będziecie wiedzieli dlaczego można go nazwać dziełem życia jego Autorki.

Druga siostra Wanda, stworzyła w zeszłym roku Drogę Krzyżową w mozaice. Niezwykłe dzieło!

Ja przymierzam się już do dużego pomnika Janka Rodowicza "Anody", który był od tylu lat planowany. Stanie w tym roku. Jednak bardzo będzie się różnić od pierwszego projektu (poniżej)
 Łącznie z nagrobkiem to będzie  moje Dzieło życia.

środa, 25 grudnia 2019

ROCZNICA PEWNEJ WIGILII

Siedzę pod choineczką otrzymaną od serdecznych ludzi. Światełka migają. Przede mną opłatek na talerzyku: święta....czas radości. Właśnie RADOŚCI życzę wszystkim. 
Moje przeznaczenie zaistniało gdy miałam 9 miesięcy. A może jednak wcześniej? Wtedy, gdy zostałam poczęta w Tej wlanie rodzinie , z Tych własnie rodziców? 
Tragedia "zabrania "Janka Rodowicza z wigilii 1948 roku, od rodzinnego stołu przez ubecję, wisiała w tle przez całe moje życie. Obserwowałam cierpienie Jego matki, która była obecna  podczas większości wigilii w naszym domu naznaczonym przez wiele lat, inną tragedią.
Widziałam wysiłki mojej mamy a potem mojej siostry Małgosi aby o Nim PAMIĘTAĆ!
 Dzieki tym wysiłkom zaprzyjaźniliśmy się z niezwykłą Barbarą Wachowicz.
 Jednak zrobiło się pusto i przyszła kolej ....na mnie aby przypominać o tym, co ważne.
Wszystkie, bo więcej niż 8 książek o Janku, ps. Anoda, opowiadają dokładnie kim był i co  dla Niego było ważne. Bez zastanowienia bronił tego w co wierzył. Tak był wychowany.
Wzorował się bardzo na wuju ( brat matki) gen. Bortnowskim.
Nie umiałam organizowac spotkań, nie umiałam o Nim opowiadać, bo gardło zawsze zaciskało się nie w porę, ale mogłam po swojemu go upamiętnić.

Zostałabym z wyrzeźbionym popiersiem gdyby nie Instytut Pamięci Narodowej ze swoim programem upamiętniania bohaterów. 
Nie powiem, że wszystko poszło gładko od pierwszego pokazania popiersia w Muzeum Powstania Warszawskiego na rozdaniu nagród im. Janka Rodowicza-Anody, prawie cztery lata temu.
 Nie, nie było gładko, nie było łatwo, nie obyło się bez poważnych starć.
Gdyby nie profesjonalność działu Biura Upamiętniania Walk i Męczeństwa IPN-u które zorganizowało i sfinansowało renowację rodzinnego grobowca wraz z rzeźbą, wszystko pozostałoby bez zmian.....
Na szczęście dzisiaj mogę poinformować, że pięknie odrestaurowany grobowiec rodziny Janka Rodowicza, ps. Anoda, mieszczący się w 228 kwaterze Starych Powązek w Warszawie posiada również popiersie mojego stryja, które wykonałam i z którym poprzez trudności tym bardziej emocjonalnie jestem związana. 
Zdążyłam dwa dni przed rocznicą.
 Podczas TEJ WIGILII jest razem ze swoimi najbliższymi.
Bryła piaskowca 280kg
rzeźba-model już z oprzyrządowaniem.



już w pracowni, lżejszy...
Pierwsze dotknięcia 

 
JESTEM!
Mamy te same inicjały.
Już na miejscu.
 Pięknie odnowiony grobowiec przez firmę Granity Skwara
Dziękuję Bogu, którego tyle razy prosiłam o pomoc, oraz wszystkim dobrym Duszom na ziemi i gdzie indziej, za pomoc wszelkiego rodzaju w zaistnieniu stryja Janka w tym miejscu, przy swoich najbliższych.

Zaglądającym tutaj życzę samych PIĘKNYCH WIGILII!!!!!!

niedziela, 15 grudnia 2019

BARDZO MIŁY MOMENT

Nie tylko praca obowiązki z chorobami w tle wypełniły ostatnie dni listopada. 
Dwudziestego dziewiątego o godzinie 13 w warszawskim Ratuszu, gdzie jest siedziba wojewody mazowieckiego, odznaczono mnie  Brązowym Krzyżem.....
Cytuję Olgę Grabowską: -"Uroczystość wręczenia odznaczeń państwowych za działalność społeczną w zakresie edukacji historycznej, umacniania tożsamości lokalnej i patriotycznej". Olga Grabowska dedykowała swoje zasługi Niezłomnemu "Puszczykowi", ja cały czas myślałam o "Anodzie", ukrytym jeszcze w 300kg bryle piaskowca,
odznaczenia  foto Zbyszek Ruszkowski
Jeszcze przed.... foto Rafał Nowakowski
Ja sama nie opowiem o tej podniosłej uroczystości,  tak pięknie opisała ją zaproszona przeze mnie Stokrotka, że pozwolę sobie wstawić tutaj link do tego tekstu na Jej blogu.
 Od tego artykułu powstało u niej już kilka kolejnych, bardzo ciekawych i wartych przeczytania. Każdy Jej tekst zaskakuje różnorodnością tematyki i rzetelnymi informacjami.

https://stokrotkastories.blogspot.com/2019/12/wspaniae-wydarzenie.html 


wśród odznaczanych brązowym Krzyżem
foto Zbyszek Ruszkowski

Moja Mama Joanna Rodowicz z panem Mariusz Olczakiem wybitnym historykiem, dokumentującym historię i życiorysy Ak-owców i Szaro-szeregowców.
foto Grzegorz Kulka

 Grudzień też będzie należał do udanych.
 Popiersie Janka Rodowicza - Anody, przekute w kamieniu, za dwa dni będzie oddane do montowania na grobowcu. Patrzę w oczy stryjowi Jankowi i uśmiechamy się do siebie....

piątek, 22 listopada 2019

KONIEC ROKU Z OSTRĄ JAZDĄ

"Cztery pory roku" Zofia B. (dorośli)
Nie ma mnie od miesiąca w równoległym świecie wirtualnych spotkań, które można sobie jakoś zaplanować, uporządkować a co najważniejsze wybrać.
Wiadomo, że wszystko przeplata się z rzeczywistym czasem i wydarzeniami.
Mnie scenariusz napisany przez ŻYCIE zdecydowanie zaskoczył i zmusił do poświęcenia czasu w 100% na bieżące potrzeby.
Może bez opisów wyliczę w punktach.
Zaczęło się od przekładanych od roku, dwóch, trzech a nawet dwudziestu lat., spraw, które nagle nabrały tempa.
Piszę w kolejności zdarzeń.
1/ rozpoczęcie odnawianie mieszkania
2/ UDAR A. podczas mojej nieobecności.
3/ codzienne wizyty w szpitalu odległym od domu o 30 km (będą jeszcze miesiąc)
4/ wciąż równoległe załatwiane i finalizowanie umowy na popiersie J. Rodowicza -Anody który musi być gotowy na 15 grudnia.
5/ załatwienie  formalności i ślub
6 /1 tydzień - nieudana akcja umieszczenia w Ośrodku Rehabilitacyjnym
7/ Normalne życie zawodowe które jest wypełnione przez dwa dni w tygodniu na zajęcia w MDK w Mławie i Ciechanowie, oraz nowym zamówieniem portretów na 5 grudnia: dwa po dwie osoby a jeden z czterema.
8/ równolegle czyli od 20 pażdziernika przejęłam nadzór nad remontem domowym wprowadzając SZERSZY front robót.
9/ Na początku listopada pojawiła się konieczność dogrania kilku wypowiedzi do przygotowywanego dla TV filmu, czyli jazda do Warszawy na cały dzień.
10/Wciąż mam plany kolejnej wystawy.............
Na tym skończę nie rozwlekając spraw. Żyję z planem dnia i odhaczając to co już zrobione.
wczoraj kupiłam nowy akumulator, dzisiaj jadę wymienić opony, załatwiam przywóz kamienia na popiersie, potem szpital, zakupy i malowanie ( które ostatnio kiepsko mi idzie). 
W domu zaczyna być coraz sympatyczniej, jeszcze sprzątanie i układanie ale i z tym układaniem też gorzej z braku czasu.
Tęsknie za zwykłym, leniwym dniem z laptopem na kolanach i kawą obok a nawet z lawiną nowych. nierealnych pomysłów i wynalazków A.
"Waleń w akcji" Kacper K. (10 lat)
Praca ze zdolnymi i chętnymi osobami wynagradza mi wszelkie trudy i nakręca do nowych wyzwań.
Pokazuję tylko dwa obrazki, chociaż około trzydziestu zasługuje na specjalną ekspozycję! Przepraszam wszystkich , których prac nie pokazuję, ale niespodzianka będzie dopiero w lipcu na zakończenie roku w Ciechanowie. W Mławie jeszcze nie ustaliłam, chociaż tutaj młodsi uczestnicy zajęć zachwycają mnie swoimi pracami i ta wystawa zaskoczy niejednego.

sobota, 21 września 2019

CHWILO TRWAJ

 Chciałam podać ważną dla mnie informację dotyczącą adresu mojej strony internetowej. Nie zawsze mozna się dostać pod adresem 
www. joannarodowicz.irtf.pl 
do galerii moich prac,  chciałam połączyć stary adres i teraz łatwiej jest obejrzeć moje prace pod  (wcześniejszym) adresem
 www.joannaart.eu


Wybaczcie mi że trwam przy tym temacie i jeszcze za jakiś czas dodam filmik który znajdzie się na YouTube . Zależy mi jednak na dokumentacji tego co znalazło się w mediach na temat wystawy. I proszę tak to traktujcie.

 http://www.ciechtivi.pl/pieczec-spojrzenia-pultuska-wystawa-joanny-rodowicz

 i to, co już znacie...

https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=1135621399959719&id=100005356097076&notif_id=1568994883587508&notif_t=feedback_reaction_generic_tagged

Za tydzień zbieram obrazy w Pułtusku już bez dwóch i....zobaczymy.

czwartek, 12 września 2019

WERNISAŻ- NIEZWYKŁE PRZEŻYCIA

Katalogowy tytuł: PRZYSTAŃ akryl 100x70cm

Mówiłam z dumą ale i niepewnością, że będę miała niedługo wystawę na zamku w Pułtusku i wtedy okazało się że kilka osób bardzo mi tego zazdrości. Mieć TAM wystawę, to wielkie wyróżnienie. 
DZIĘKUJĘ PANIE DYREKTORZE ZA ZGODĘ NA MOJĄ WYSTAWĘ,
Kiedy wydawałoby się, że wszystko gotowe, to znaczy obrazy na wystawe, to jednak dopiero wtedy zdałam sobie sprawę jak wiele jeszcze trzeba zrobić przygotowań. 
Cały sierpień malowałam 11 osobowy portret z 3 psami i jak to schło, malowałam nowe obrazy na wystawę. Portret i trzy moje obrazy zawiozłam do oprawy 30 km od domu. 
Koniecznym było zrobienie profesjonalnych zdjęć aby pozostały w dokumentacji i mogły być uzyte do katalogu.
 Drukowałam zaproszenia według omówionego wczesniej z synem wzoru aby zanieśc je wybranym waznym zaproszonym. 
Wydrukowałam mini katalog chociaż syn kompletnie nie miał czasu na projekt. ( jednak miał, kosztem snu). GRZESIU, DZIĘKUJĘ!
Zawiozłam obrazy 60 km od domu na pułtuski zamek, chociaż nie wchodziły  do  samochodu bo jest za mały na moje największe płótna. DANUSIU, DZIĘKUJĘ!  
.Kupiłam wino na wernisaż, upiekłam placek drożdżowy, (tylko lekko go przypalając, bo jeszcze jeden obraz przemalowywałam).
Nie zapomniałam nalewek przeze mnie nastawionych i doprowadziłam sie do porządku zebym wyglądała jakbym od tygodnia wypoczywała na zmianę w SPA i na jachcie na Bermudach.
Wiadomo, poprzeczka wysoko, ale za niską się nie oglądam...
Gdy na szpilkach pokonałam sliską posadzkę i schody niosąc placek, siatę z butelkami i własną, absolutnie niezbędną ciężką !!!! torbę, byłam juz spocona, ale szczęsliwa, bo pięc minut później witałam pierwszych gosci.
Goście WSZYSCY przyjechali punktualnie i schodzili się przez przewidziane 15 minut do klimatycznego krużganka. 
120 -to osobowy tłum bliskich mi osób z wszystkich okresów mojego życia wypełnił szczelnie kruzganek. Kwiaty w przecudnych bukietach stworzyły na stole niezwykłą kompozycję. 
Otrzymałam wyczekiwaną, kolejną ksiązkę autorstwa Jadwigi Śmigiery pt "Mój kraj nad Wisła" którą miałam zaszczyt recenzować, oraz inne przecudne upominki..
Zabrzmiały słowa powitania (PANIE WIESŁAWIE DZIĘKUJĘ, ZA WIELKA POMOC I POWITANIE), Potem mikrofon przejęła IZA KOBA - MIERZEJEWSKA, która tak pięknie powiedziała o mnie, o moich poczynaniach i pracach, że nie byłam pewna, czy dopowiadać cokolwiek, co zniszczy tą podniosłą atmosferę,IZO, DZIĘKUJĘ! 
I na zakończenie przemówień zagrał na skrzypkach młody 9- letni Gabryś.  GABRYNIU, DZIĘKUJĘ!
GRUPO CYWILI Z MŁAWY, DZIĘKUJĘ!
Wejście Grupy pięknie przebranych przyjaciół rekonstruktorów z Mławy i gra Gabrysia, wprowadziły zupełnie irracjonalny nastrój z innej epoki. Epoki nieskalanej kłótniami, awanturami i nienawiścią. Bylismy wszyscy od tego wolni!!!! 
Moze też i dlatego ze jadąc do zamku głosno się modliłam: - "Boże chroń mnie przed złymi ludźmi!!!" 
W oczach gości widziałam życzliwość dla mnie i podziw dla obrazów.....czego chciec więcej???
To bardzo piękne chwile i czułam się szczęsliwa.
Wszystkim, którzy zrobili wielki wysiłek aby dotrzec na zamek z dalekich, róznych stron DZIĘKUJĘ ! 
Zachowam te chwile jak najcenniejszy skarb w sercu,
https://www.facebook.com/joanna.rodowicz/posts/10214466856335580?notif_id=1568115580671203&notif_t=feedback_reaction_generic

Po dwóch dniach letargu i nasączania oczu relacjami foto na FB, wstałam i namalowałam obrazek. na wystawę poplenerową. Spróbowałam trochę innej techniki i podoba mi się ten sposób malowania, wiec będą jeszcze dwa obrazki w tej technice. wielkośc 50x 60 cm technika mieszana.
plener w Dabku
To nie koniec, bo ilośc pieknych relacji fotograficznych przeszła moje wyobrażenia. podam kilka linków, ale największą niespodziankę zrobiła mi autorka książki pisząc tak:https://stokrotkastories.blogspot.com/2019/09/czowiek-renesansu-w-zamku-renesansowym.html

Jak już przeczyta się ten artykuł, to proszę zajrzeć do nowszego, lub jakiegokolwiek innego tekstu na tym blogu, bo są tam poruszane tak ciekawe tematy i stale jest ciekawie i jest o czym czytać i dyskutować.JESZCZE RAZ CI DZIĘKUJĘ STOKROTKO, (tak się tam podpisuje autorka).


poniedziałek, 12 sierpnia 2019

WIELKIE PLANY


Układamy plany, ale gdy są wielkie oczekiwania i człowiekowi najbardziej zależy, to nie zawsze układa się wszystko tak jak powinno...
 Zrobiło się tak bardzo smutno, bo nagle odchodzą na drugą stronę ludzie znajomi, którzy swoją wartością wzbogacali nasz świat.
 Aniu, brakuje słów....

Czasu coraz mniej a niewiele posuwają się sprawy dla mnie najważniejsze.
Przed odwiedzinami wnuków - Maluchów, na szczęście zdążyłam z portretami...

Tymczasem zabrałam się do przygotowań wystawowych i kolejnego, bardzo, bardzo trudnego portretu wieloosobowego który poprawiam, przerabiam i "dziergam".
Dzisiaj w przerwach portretowych poprawki starszych , wybranych obrazów na wystawę. Zrobiły się inne, mam wrażenie że lepsze.
Zapraszam na wystawę moich prac do Pułtuska do Domu Polonii, który odbędzie się w dniu 7 września o godz 16.00 Dolny Krużganek Pałacowy.

Wydawało mi się że po spędzeniu cudnego czasu z maluchami -wnukami, pełnymi pomysłów i niespożytej energii ja sama będę wulkanem energii.
Trochę się sprawdza, ale przygody z samochodem gdy kończą się w warsztacie i wypłukuję kieszenie  przytępiają moje pomysły.
No więc czas brać przeciwności za bary i kolejny raz udowodnić sobie, że mogę zmieniać świat jak mi się podoba......no. może nie do końca tak, ale wciąż mi się chce.



 

wtorek, 2 lipca 2019

NIC NIE BĘDZIE: PO KOLEI

fot Dorota Kamińska
Staram się aby zachować jakąkolwiek chronologię, jednak pisząc teraz tak rzadko nie uda mi się.
Zacznę od ostatnich zdarzeń a a za jakiś czas wrócę do pierwszej wystawy i jej historii.
27 czerwca, zapowiadane wcześniej uroczyste zamknięcie, czyli finisaż wystawy pokazującej cały proces tworzenia grupy dorosłych, malujących pod moim okiem w Powiatowym Centrum Kultury i Sztuki w Ciechanowie.
Dzisiaj w Tygodniku Ciechanowskim ukazał się obszerny artykuł o naszej grupie napisany przez panią Izabellę Koba. Nie mogę niestety zrobić przedruku, bo za wcześnie.
Od chwili zaistnienia wystawy, rozpierała mnie duma z postępów i wyników końcowych moich podopiecznych. W malutkim katalogu wystawy napisałam:

MALOWANIE JAK LEK”
Gdy zastanawiałam się jak zatytułować wystawę prac dorosłych uczestników moich spotkań malarskich w PCKiSz w Ciechanowie, bez wahania pomyślałam: malowanie działa jak lek, jak terapia uspokajająca, bo wymaga całkowitego skupienia. Ja też przy sztaludze wyciszam problemy aby móc z czystym umysłem tworzyć piękno. Malowanie podczas naszych zajęć zajmowało umysły, oczy i ręce, odwracało uwagę od innych, codziennych problemów. Wyciszało emocje pozwalając tylko wybuchać tym twórczym, które owocowały kolejną ciekawą pracą.
Grupa powstała w listopadzie 2018r. Kilka osób było zainteresowanych nauką malowania akwarelą. Zanim doszło do prób malowania najtrudniejszą z technik, potrzeba było wielu prób i żmudnych zadań prowadzących do tego pięknego celu. Wyniki półrocznych zmagań twórczych na wielu polach rysunkowo – malarskich można zobaczyć na wystawie w Galerii im.Szczepankowskiego, w PCKiSz trwającej od 25 maja do 27 czerwca 2019.
Obok gablot z pracami pokazane są na sztalugach pierwsze próby malarstwa na płótnie. Obrazy powstały w plenerze pięknego parku wokół pałacu w Opinogórze, tak bliskiego sercu wszystkich malujących. Te prace zostaną przekazane decyzją wszystkich uczestników, na Noworoczną Galę charytatywną, wspierającą młode talenty i będą pokazane w katalogu przed licytacją.
Uczestnicy zajęć wraz z prowadzącą dziękują
pani dyrektor Teresie Kaczorowskiej
i całemu zespołowi PCKiSz
za przychylność i pomoc w organizowaniu naszych zajęć.
Joanna Rodowicz
Wszystkich chętnych dorosłych, chcących spróbować swoich sił w malarstwie zapraszam do zgłoszenia się przed rozpoczęciem kolejnego roku szkolnego w celu ustalenia godzin zajęć ( przed południem, lub po pracy w czwartki )