Obserwatorzy

wtorek, 18 stycznia 2022

ZOSTANIE ŚWIERKOWY LAS

popiersie Andrzeja Pruskiego autor S. Klepetura


 

Po długiej chorobie 3 stycznia w wieku 67 lat zmarł mój mąż

 ś.p. ANDRZEJ PRUSKI 

Msza pogrzebowa odbędzie się

 w Warszawie dnia 20 stycznia, w czwartek o godzinie 11.50 

w Kościele Murowanym na Bródnie, 

potem  ś.p. Andrzej Pruski zostanie złożony do grobu rodzinnego.

**** 

Był już pierwszy pokój, gdy przywieźliśmy pięciocentymetrowe gałązki - sadzonki i robiąc palcami dołki wsadzaliśmy je do ziemi. Nie pomyślałam że te maleństwa staną się dwudziestometrowymi drzewami i będą żyć gdy nas nie będzie.. 

Pudełko sadzonek stało się lasem.

 Las świerków szumi gdy jest wichura, chłodzi cieniem gdy upał a codziennie zachwyca pięknem gdy patrzę przez okno.

Tutaj pod jednym z klonów zapraszałam moją ukochaną grupę "Kolorowych Pędzelków", seniorki które pochłonęła pasja malarska. Kilka lat wspólnych działań malarskich, rozmów o życiu i zwykłej sympatii pozwoliło na  wzajemną  przyjaźń, radość spotkań ale również wspieranie się w trudnych chwilach.

Andrzej zachęcony siłą grupy i ich radością tworzenia pierwszy raz w życiu namalował samodzielnie dwa obrazki. Do dzieł ze spiżu dodamy dwa niewielkie obrazki, tym cenniejsze, że ostatnie, kolorowe dzieła, sprawiły mu wielką radość.

****

 Chciałam zawiadomić że z myślą o tych, którzy chcą a nie mogą uczestniczyć w warszawskim pogrzebie mojego ś.p. męża, grupa malarska

" Kolorowe Pędzelki" zamówiła mszę za spokój Jego Duszy. 

Msza odbędzie się

 w Ciechanowie dnia 23 stycznia, w NIEDZIELĘ o godzinie 12.00

 w kościele pod wezwaniem św. Franciszka z Asyżu (na Aleksandrówce).



Zdjęcia wykadrowane ze zdjęć autorstwa Danusi Gastołek
         ODPOCZYWAJ W POKOJU

czwartek, 30 grudnia 2021

SŁOWA KTÓRE DAJĄ SIŁĘ


 Wczoraj 28 grudnia odbył się wernisaż mojego malarstwa.

 Caffe Italia zorganizowała u siebie całościowo wernisażowy wieczór którego niecodzienną atrakcją był występ młodej uzdolnionej, przemiłej pianistki Ani Chmielińskiej.

Niezapomniane wrażenia są udziałem przybyłych gości, też z tego powodu, że sami goście byli wyjątkowi: świat muzyki i malarstwa zmieszany ze światem kultury. Najpiękniejsze połączenie wrażliwców, dla których warto grać i warto tworzyć.

Odkopałam rozczłonkowany rzeźboobraz "Josek-skrzypek" i nadałam mu nowy wyraz, kolor i jakość. Zawsze miałam do niego sentyment bo wg mnie ma on duszę i chciałam pokazać go światu.

Wszystkie obrazy w komplecie "zagrały". Temat muzyczny, który od pierwszych chwil mojego malowania przewijał się w obrazach, pokazał jednocześnie jak wyglądała moja twórcza droga.

Miałam chwile , które wznosiły mnie na szczyty. Telefon od wnuka po powrocie do domu sprawił że pofrunęłam jeszcze wyżej. Wnuk jest na studiach architektonicznych w Holandii i wysoce krytycznie patrzy na moje prace (te oglądał po raz pierwszy na wernisażu), zawsze słucham z uwagą jego opinii, bo wiele się na nich nauczyłam. Sama kompletnie nie pamiętam wskazówek z wykładów na wydziale bo było to jednak wieki temu a nigdy nie pracowałam jako architekt wnętrz, bo nudziły mnie kreślenia ( wtedy ręcznie wykonywane)

.No więc wnuk powiedział do mnie tak: -" Babciu jesteśmy wszyscy dumni z Ciebie i podziwiamy że w Twoim wieku wciąż jeszcze malujesz z taką pasją i wciąż się rozwijasz ! Twoja dzisiejsza wystawa i ten cykl pięciu obrazów jest znakomity!"

No i jak tu być skromnym? Nie da się.

 



foto Kazimierz Kosmala
foto Kazimierz Kosmala




poniedziałek, 20 grudnia 2021

NOWE OBRAZY

 Nareszcie powstaje nowa wystawa a jej początek będzie można zobaczyć 


28 grudnia (worek) o godz 18.00 w Caffe Italia

Ciechanów, pl.Kościuszki 12

Obrazy przygotowane na tą okazję są zupełnie inne niż malowałam dotychczas. Tematyka w całości wystawy - muzyczna, "chodziła" za mną od dawna i dojrzewała jak soczysty owoc. Będzie wart skosztowania. Drugą część tej serii zobaczymy dopiero w maju w Sannikach.

Nie wiem jak zniosę ukrywanie moich obrazów tylko po to, aby zrobić ciekawą niespodziankę!

Tak lubię chwalić się tym co namalowałam, pękam z dumy, że wciąż coś tworzę a teraz tworzę jeszcze lepiej niż miesiąc temu.

 Tego dnia zagra koncert młoda, zdolna pianistka Anna Chmielińska.  Zdolna pianistka, wraca niedługo potem do USA.

Gdyby ktoś chciał spotkać się ze mną któregokolwiek dnia stycznia w tym klimatycznym miejscu, przy moich obrazach - proszę o telefon, sms, lub messenger.

 Tel kawiarni Caffe Italia jest na stronie internetowej. 

Z A P R A S Z A M Y

Jeśli wybieracie się na wernisaż 28-go, uprzejma prośba o info telefoniczne, sms -em, lub mesengerem chcemy wiedzieć ile będzie osób, ze względów organizacyjnych. WAŻNE!

poniedziałek, 13 grudnia 2021

NIE DLA MNIE EMERYTURA

Mój symbol Mazowsza

Nie dla mnie emerytura.. Tak właśnie powiedziałam sobie, gdy po dwóch tygodniach od uruchomionego ogrzewania poszłam odkręcić zaworek od zimnej wody w łazience....

Zmiana centralnego to jak wiadomo WIELKA rewolucja domowa, trwająca dzięki znakomitej ekipie miejscowej firmy p Bukowskiego TYLKO tydzień. W tym czasie nie ma jak używać wody bo u mnie jest zdecydowanie stara instalacja którą trzeba było poprawiać. Co chwilę ujawniały się niedoróbki, które w przypadku mojej instalacji hydraulicznej trzeba było wyłączyć głównym zaworem.

 Wiele już przeszłam w związku z tą instalacją bo ostatnio co chwilę były jakieś awarie i po kilka dni nie miałam to ciepłej lub w ogóle wody. Zaprawiona w niedogodnościach ale przeszczęśliwa z powodu drugiego dnia ciepłych grzejników mogłam sprzątać pokój...ale nagle jakiś dziwny... jakby znany już dźwięk z łazienki zaniepokoił mnie bardzo! W kilka minut woda lecąca pod umywalką znalazła się w przedpokoju. Biegnę zamykać wszelkie krany i zawory. Dzwonię o ratunek! Ratunek może przyjść za dwa dni. Zaprawiona w przeciwnościach czekam, kupuję wodę w dużych butlach i spokój mnie już nie opuszcza. Wiedząc o wszystkich problemach starej technologi ustalam, że jednak ja kupię odpowiednie materiały bo zrobię to jeden dzień szybciej od zajętego Fachowca. Nadchodzi wieczór umówionego dnia, dobry fachowiec pokonuje kilka trudności nie do pokonania i wszystkim mogę się cieszyć od nowa. Był jednak jeden warunek: aby wszystko związało jak należy nie można używać zimnej wody przez dobę

Przestrzegam dyspozycji. Po dobie odkręcam główny zawór i cieszę się od początku głównie  ciepłą wodą, której nie miałam z powodu dużo wcześniejszej awarii przez dwa tygodnie. Jednak dziwna sprawa, woda w łazience, w umywalce leci tylko ciepła a jak chcę przesunąć na zimną ...zero. Wcześniej był za krótki przewód, który w trakcie rewolucji był wymieniony na właściwy, ale pomyślałam sobie, że to musi być jakaś poważniejsza wada, której nie mogę teraz rozwiązywać.

W domu ciepło, podlewam częściej kwiaty, które wyraźnie  odczuwają tą różnicę. Nie jest mi wygodnie wracać co chwilę po dwóch schodkach do kuchni po zimną wodę, zdecydowanie wygodniej byłoby brać ją z łazienki....i nagle olśnienie! Idę do łazienki i zaglądam pod umywalkę! JEST! Jest zawór tylko do zimnej wody umywalkowej! Wcześniej nie można było się do niego dostać, więc kompletnie nie wiedziałam że tam jest. W ogóle nigdy sama nie robiłam reperacji hydraulicznych tylko zamykałam główny zawór.

 No więc po dwóch tygodniach odkręciłam zimną wodę w umywalce! Wygląda na to, że moja emerytura to wciąż coś mi nieznanego, trzeba cały czas używać rozumu, i być w dobrej kondycji fizycznej aby zaglądać gdzie trzeba i wiedzieć z grubsza co robić . 

Dobrze by było jeszcze zarabiać na kolejne plany, które wciąż pojawiają się w mojej głowie: WYSTAWA NOWYCH OBRAZÓW!


Tymczasem teraz 15 grudnia o godz 12,45 na kanale TVP HISTORIA można kolejny raz obejrzeć film "Opowieści Rodowiczów" . Zapraszam, zwłaszcza tych, którzy nie widzieli.

poniedziałek, 22 listopada 2021

MYŚL TEŻ MOŻE OGRZAĆ

 

"Zajazd", akryl 100x70cm

"Moje okolice", akryl 100x70cm

Wciąż wydaje mi się że młodość jest mi przyznana na stałe i wielkim zaskoczeniem dla mnie jest jak nagle pomiędzy pokojem a kuchnią nie mogę sobie uświadomić po co ja tak biegiem chciałam się przemieścić??? No więc z powodu nierozeznania sytuacji porywam się na rzeczy które nawet gdy byłam "młodsza" nie bardzo bym się za nie zabrała, bo za trudne. Wiem, że mój charakterek potrzebuje wielkich i trudnych wyzwań, ale już ta inwestycja centralnego była zupełnie ale to zupełnie niemożliwa na zdrowy rozum, nawet na całkowity brak rozumu. No ale ja udowadniam że jeśli wiem że robię słusznie to musi wyjść na moje. Tym razem skala była kosmiczna i w najbardziej krytycznym momencie  do pomocy włączyły się dwie najprzyjaźniejsze osoby z pożyczką,

 Mam więc ostatnio miłe, czasem hałaśliwe towarzystwo i w głowie wizję cieplutkiego pokoju. W moich myślach siedzę tylko w sweterku i spokojnie maluję, nie mam na nogach futrzanych kapci i idę spać z ciepłymi odnóżami. Tak dla mnie wygląda bajka. I w ten sposób stwarzam sobie swoją bajkę, którą konsekwentnie realizuję więc likwiduję stresy, Długi oddam, bo maluję jak maszyna i przykrywam  wszystkie wątpliwości  farbą. 

Ostatnio, gdy cały dom już był do góry nogami a mój pokój sypialny w którym od jesieni jest też pracownią malarską wyglądał tak: umywalka wyjęta i leżąca mi pod nogami, wiertło warczy kręcąc dziurę w betonowej ścianie, łóżko uwiera mnie w plecy, bo jest wysunięte na środek, komoda trzyczęściowa również odsunięta zasłania dostęp do czegokolwiek, ale farby w pudłach są obok pod biurkiem w zasięgu ręki, a właściwie nogi....

 W tej sytuacji rozłożyłam sztalugę o cienkich nóżkach i spokojnie namalowałam ruinę, pomimo, że zamierzałam pejzaż. Pejzaż w podobnych warunkach malowałam dwa dni później. Spieszę się, bo w głowie coraz więcej obrazów a czasu mało.

 Proponuję załatwiajcie swoje bajki w sprytny sposób i cieszcie się że spełniają się według waszych wyobrażeń! Niedługo Gwiazdka!! 

A mnie nawet myśl o c.o. grzeje.


"Ulewa", akryl,50x70cm



wtorek, 16 listopada 2021

CZAS ŻYCIA INTENSYWNEGO

Obiecałam pokazać obrazy wystawione w Europejskim Centrum Kultury w Sannikach, oto one. Każdy z uczestników majowego pleneru dawał dwa obrazy. 

Wystawa nie tylko jest ciekawa jako zestaw obrazów, ale ciekawy zestaw malarzy, wybitnych osobowości. 

Od tego sannickiego pleneru w maju czas popędził jakby z turbodoładowaniem. Maluję wyjątkowo intensywnie. Załatwiam wiele spraw, których nie mam na kogo przerzucić. Przestałam narzekać, bo to nic nie daje. Czasem zmęczenie powoduje, że człowiekowi się wydaje że już nic więcej nie dźwignie ale po chwili jakiegokolwiek relaksu ( u mnie gotowy, udany obraz), ruszam do przodu z nowymi planami i chęcią przeżycia pięknego dnia. Jadę samochodem rozglądam się wokół i powtarzam z zachwytem: jaki ten świat jest piękny, jak dobrze że mogę te cuda oglądać! Pejzaż który tyle razy w roku jest zupełnie inny i w zależności od pogody, słońca, pory roku czy godziny, to jest ten cud natury i ZAWSZE wprawia mnie w zachwyt. Nie myślcie że mam jakieś specjalnie piękne miejsce na ziemi, nie, jadę kilometr wśród pól i rozglądam się: mglisty zawoalowany kawałek pola. Nagle w głowie ni stąd, ni z owąd pojawia się słoneczny, nadmorski bezkres zapamiętany dwa lata temu.

To ten widok z Karwi, który utkwił mi gdzieś głęboko z powodu błękitu nieba i takiej dali w słonecznym powietrzu. Akryl 100x 70 cm


To młody Rudasek. Jeszcze nie wie, że kaczki nie chcą się z nim bawić nie tylko dlatego że jest hałaśliwy. W takim wypadku wypoczynek w wodzie jest najlepszym wyjściem. Akryl 30x40cm


Sezon pomidorów jakby się kończył i różne są sposoby aby zatrzymać je na dłużej. Ja używam swoich sposobów.  Lustro jako przedmiot magiczny bardzo jest tu pomocny , a smak zawsze można sprawdzić częstując się odkrojonym kawałkiem.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Licząc od maja namalowałam ok 25 obrazów różnej wielkości, na plenerach i  w domu. Malowanie sprawia mi niewyobrażalną radość, a pokonywanie kolejnych progów trudności satysfakcję zwycięstwa.  Kolejny obraz , to z pleneru MZASP (Mazowiecki Związek Artystów Sztuk Pięknych). Tematem było NIEBO. Zrobiłam sobie maleńki szkic nocnego nieba, ale na miejscu zmieniłam zdanie bo upał był niemiłosierny i samo południe. Lubię nocne niebo, które tutaj u mnie na wsi jest często widoczne i wpatrywanie się w gwiazdy jest częstym zajęciem jak zanoszę psom jedzenie zazwyczaj wieczorową porą.


W samopoczuciu pomaga mi wizyta w szkole fryzjerskiej House of Hair Education na ul Tamka w Warszawie. To jest dopiero magia! Przychodzę rozczochrana z szopą włosów które nie dają się ujarzmić a wychodzę odmłodzona o dziesięć...no może przesadziłam, o siedem lat!! Jestem zachwycona strzyżeniem (bo o tym jest teraz mowa). Młodo, modnie i do urody. Urody chwilę trzeba było poszukać, ale efekty nie do uwierzenia. Mówię oczywiście o sobie bo tym razem byłam seniorką wśród ślicznych, dziewczyn - kobiet które w tym samym czasie były modelkami. U nich także widać było różnicę, chociaż nie trzeba było odejmować lat. Stawały się wszystkie po kolei atrakcyjniejsze i elegantsze. Lubię wizyty w tym miejscu, obserwuję precyzję ruchu nożyczek na każdym centymetrze włosów. Ta perfekcja mnie zachwyca. Jednym słowem dzisiaj po chwilach słabości teraz zachwytom nad światem poświęcam czas i jest mi dużo, dużo lepiej.

czwartek, 28 października 2021

ZAPROSZENIE

 DOTYCZY KONCERTU I WERNISAŻU POPLENEROWEGO 

który odbędzie się w 

EUROPEJSKIM CENTRUM KULTURY w SANNIKACH

w DNIU 7 LISTOPADA O GODZ 14,00 

Wspomniałam już o wernisażu w Europejskim Centrum Kultury w Sannikach. Każdy wernisaż połączony jest z koncertem. Nasze obrazy będą pokazane po koncercie "Mira Zimińska". Na koncert należy kupić bilet, do sali koncertowej za 15 zł a do połączonej, sąsiedniej, lustrzanej za 7zł. 

 
Te  dwa obrazy o tematyce chopinowskiej, powstały przy okazji wywołanego tematu, jednak  wybrane na wystawę są inne dwa dużo ciekawsze i bardziej klimatyczne.

Zapraszam wszystkich chętnych do zakupu biletu przez Internet, lub danie mi znaku bo jednak nie mam wpływu na ilość biletów i możliwość brania udziału w pięknym koncercie, który niewątpliwie będzie zaszczytem i atrakcją muzyczną. Kto nie ma jak dojechać, też proszę o info, aby zorganizować podwiezienie. Jestem pewna, że będzie warto. Spotykajmy się jeśli można, nie wiadomo jak zima pozwoli na takie liczne spotkania.

Daję link na stronę Kup bilet - Sanniki 7 XI

https://www.ecasanniki.pl/pl/kup-bilet

wtorek, 26 października 2021

NIE NOWE NOWOŚCI


Zimowy pejzaż lekko przemalowany (2016r)

wielokrotnie przemalowywany: saksofonistka (2021)

przerabiany aż do skutku (2021)

 Mam uskładać na drożejącą z dnia na dzień instalacje c.o: piec i boiler. Nie jest to proste z wielu prozaicznych względów. Wygląda na to, że na odpoczynek nie mam szans. 

Podobno już 12 lat jestem na emeryturze???

Maluję.  Ostatnio wyciągam te nieudane prace i poprawiam.Nie jest ich wiele, ale po co mają zapychać kąty. Dekorują zaprzyjaźnioną kawiarnię gdzie kawa jest tak dobra jak nigdzie indziej. Obraz Anioła już na miejscu i strzeże dobrego Człowieka.


Od 3 listopada po okresie prezentacji rozpoczyna się Aukcja, znalazły się na niej dwa moje obrazy. Oto link na którym po kliknięciu w obrazek pojawiają się istotne informacje o autorach i ich dziełach, nawet można sprawdzić w wizualizacji jak prezentują się we wnętrzu.

https://www.facebook.com/events/471391887467582/?acontext=%7B%22source%22%3A%2229%22%2C%22ref_notif_type%22%3A%22event_friend_going%22%2C%22action_history%22%3A%22null%22%7D&notif_id=1635199814307551&notif_t=event_friend_going&ref=notif
 

Październik tego roku bardziej nostalgiczny od innych, głównie z powodu niemożności przebrnięcia przez urzędnicze procedury. W ZUSie złożyłam dokumenty na początku sierpnia, ponieważ jak się okazało minął termin ważności niepełnosprawności Andrzeja a ja zapomniałam że papiery nie są związane z rzeczywistością. Powinnam otrzymać odpowiedz po ok 2 miesiącach. Dzisiaj26 październik i cisza. Nie ma jak poprosić lek. orzecznika, nikt nic nie wie, trzeba czekać. Przez ten czas otrzymujemy wielką emeryturę Andrzeja (1022,43zł) i trudno podjąć decyzję na co wydawać,bo moja tylko o 200zł wyższa. No więc szaleństw nie będzie jeszcze jakiś czas. Ja nie tracę ducha, dzięki wspaniałym ludziom spotykanym na mojej drodze i uparcie zbieram na c.o.? (na centralne) .

W Pałacu, w Sannikach, gdzie mieści się Europejskie Centrum Kultury 7 listopada odbędzie się uroczyste otwarcie poplenerowej wystawy połączone z koncertem. Są tam moje dwa obrazy. Zapraszam chętnych i ciekawych uprzedzając że chyba będą bilety, chociaż może się zdarzyć tak jak w zeszłym roku że pandemia załatwi sprawę jak wiele innych, jednym rozporządzeniem.

Mimo wielu przeciwności maluję i cieszę się jak dziecko kiedy uda mi się coś dobrego, co i tak potem można skrytykować. 

 

poniedziałek, 27 września 2021

UMYKAJĄ WAŻNE ZDARZENIA..

 Wypatrywałam w kalendarzu daty kiedy w połowie sierpnia wyruszę w nieznane mi miejsce na tygodniowy plener. Zmęczenie nie pozwlało mi na normalne, spokojne egzystowanie a codzienne obowiązki wytrącały mnie z równowagi. Liczyłam dni, kiedy zapomnę się przy sztaludze i będę miała podany posiłek.



PONIEDZIAŁEK

Kiedy dotarłam na miejsce, schowane głęboko w lesie uderzyła mnie normalność gospodarstwa. Zajmowało ogromny teren, było zadbane ale bez przesady wymuskanego trawnika. W zagrodach oddalonych od domów za siatkami widoczne były stada kóz, owiec i osobno niezwykle intrygujących swoją urodą baranów. Na tyłach słychac było gęganie pięknych tłuściutkich gąsek. We wszystkich zagrodach można było dostrzec różne gatunki zarówno gęsi jak i kóz i baranów. Srodek lasu dawał rozkosz spokoju. Piękno krajobrazu ktory zamykał staw i bagniste obrzeża natychmiast wyzwalał chęć chwycenia za pędzle i zatrzymania tych ulotnych wrażeń.

zawsze powtarzałam że piękno ,które oglądam chcę dzielić z innymi bo wtedy ono lepiej pozostaje w duszy. Tym razem byliśmy w potężnej ,kikunastoosobowej grupie zachwyconych miejscem i natychmiast dodam i GOSPODARZAMI. To cudowni ludzie życzliwi pełni oddania dla innych spełniający życzenia zanim się o czymś pomyśli. Malowałam jak nakręcona. Jedno przedpołudnie to jeden obraz. Zabrakło mi już płócien nie tylko tych przydziałowych ale tych z domu i ostatnie dwa dni zupełne się leniłam aż w końcu podjęłam się obrania wojskowej ilości kartofli bo nie da się nic nie robić...

Jednak ten plener nie był taki typowy i zwyczajny bo dusze Gospodarzy są niezwyczajne.

Niespodziewane odwiedziny ciekawych przyjaciół Gospodarzy ubarwiały wieczory, były gra na gitarze i piękne koncerty. Były ogniska i pieczyste. 

Była super potańcówka,  Była walka z szerszeniami które postanowiły też z nami się pobawić. Była niezwykła wystawa  prac plenerowych gdzie było pewnie około 70 obrazów, kilka rzeźb oraz kolekcja  pięknych wyrobów biżuterii z miedzi, cyny i kamieni .

I wielka niespodzianka koncert Piotra Kostki Godeckiego! I wielka radość uczestniczenia w takiej scenerii w takim koncercie. 

WTOREK

Mamy za co dziękować GOSPODARZOM ZAGRODY POD LIPAMI: RENACIE I WOJTKOWI WIERZBICKIM!

Ani minuty nie można się było nudzić ani martwić, Jakby tego wszystkiego było mało to przez cały tydzień pogoda jakby na zamówienie, ciepło, słonecznie i bez deszczu.


ŚRODA

CZWARTEK

PIĄTEK


SOBOTA


NIEDZIELA

wtorek, 7 września 2021

WSZYSTKO RAZEM

 Pisząc tak rzadko, muszę gromadzić wiadomości i to, co chcę powiedzieć przekazaćw skondensowanym wymiarze.... a tak lubię się rozgadać!

1.  ZARAŻENI SZTUKĄ

                                                          "KWIATY WIOSNY"

autorka  A.SUCHODOLSKA

 To kolejna wystawa malarstwa ,która tym razem zagości w Caffe Italia w Ciechanowie PL.Kościuszki 18.

 Uroczyste otwarcie wystawy odbędzie się 9 września o godzinie 18,oo. 

Swoje prace zaprezentuje dziesięcioosobowa, kobieca grupa zarażająca innych swoją pasją i fascynacją malarstwem. Autorami są amatorzy malujący razem od połowy 2018 r.     Od rozwiązania zajęć w PCKiSz w okresie pandemii, spotykają się spontanicznie z potrzeby tworzenia. Różne zawody, różne życiorysy, różny wiek a jednak malarstwo pozwoliło każdemu wydobyć nowe uczucia, piękne przeżycia, radość i satysfakcję z wyników. Chcą się tym podzielić z innymi. Są mieszkankami Ciechanowa i okolic Mławy. Udowadniają jak sztuka łączy ludzi i przynosi radość. Koleżeńskiego i fachowego wsparcia udziela Joanna Rodowicz.

 Warto podziwiać pasje innych. Każde kolejne spotkanie przy sztalugach jest też pretekstem do wspólnego oglądania i dyskutowania na tematy nie tylko sztuki tej wizualnej w malarstwie, ale również na zwykłe tematy o życiu, które w naszych dziwnych czasach umyka często ukryte w samotności. Wystawa będzie dostępna we wrześniu i pażdzierniku w czasie godzin pracy Caffe Italia ZAPRASZAMY 

                                                                    "PORTRET"

autorka MAŁGORZATA CHABREWICZ

2. Następnego dnia obok bo na ul.Warszawskiej  34 jedna z w/w grupy EWA STANDYŁO wraz z Powiatową Biblioteką Publiczną, gdzie gości wystawa, zaprasza na wernisaż pt "Pejzaże dzieciństwa" na godz 17.00 (ll pietro)

3.Równocześnie trwa wystawa malarstwa i portretów  EWY JANOWSKIEJ, też z grupy "Zarażonych Sztuką" Na wernisażu, który już się odbył, pięknie złączyły się dwie dziedziny : malarstwo i piękna  poezja pana Janowskiego.

4. Ja sama cały czas maluję, wciąż powstają nowe prace. Chciałabym aby kolejna i kolejna wystawa była ciekawym zdarzeniem kulturalnym a może nawet finansowym??? warto zmienić odwieczną tradycję, że artysta musi żyć w nędzy. Mnie luksus wcale by nie przeszkadzał. 

Życzę satysfakcji na wielu płaszczyznach wszystkim wystawiającym !!! Cieszmy się każdą chwilą która jest piękna. 

Zapraszamy.

 Dajmy swoją obecnością dowód na to że warto tworzyć. BO WARTO!


środa, 11 sierpnia 2021

TA NIEDZIELA

 Na taką niedzielę czekałam pewnie ze dwa lata. Nie wiem dlaczego obudziłam się o 7.30....zasnęłam dopiero koło 2 -giej a wczoraj o 3 w nocy, więc czułam się niedospana i zmęczona bardzo intensywnym tygodniem. Dwa dni w tygodniu wciąż wyjęte z normalnego rytmu, bo jazda ponad 100km na wizyty związane z rehabilitacją mojej statyki, bo wysiada mi błędnik, ale chyba jestem bliżej diagnozy, co sugerowali mi po kolei lekarze przy różnych spotkaniach. WODA! To TYLKO WODA, której domaga się organizm. Poprzez nią daje życie całemu organizmowi. TYLKO WODA. Teraz sprawdzam. 

Tymczasem dzisiejszy przecudny poranek rozpoczęłam kawą w cienkiej filiżance wypitej podczas wygodnego zalegania na leżaku. W tle, w drzewach, śpiewy ptasząt, takie spokojne, bez zobowiązań i stresów godowych. Mało jest motyli, za to słyszałam bzyki jakby wyroiły się dzikie pszczoły. Niedaleko klekot bocianów, aż dziwne, że wciąż klekoczą....

Obok nagle pojawiła się moja wiele lat temu adoptowana, zagłodzona suka Kora. Była od dawna zamknięta na wybiegu razem ze swoim synem ale dwa miesiące temu postanowiła zmienić rzeczywistość i zrobiła wyłom w parkanie i uciekła na wolność. Wolność polega na tym, że leży 20m dalej. Zrobiłam jej posłanie w garażu, ale jednak na wolności. Nie ma metody żeby wróciła do budy na wybieg. No więc piłyśmy kawkę razem. Potem woda a potem zwiedzanie terenu, co się od wczoraj zmieniło.

 Wszystko o tej godzinie w sennym,choć gorącym słońcu jest z minuty na minutę inne. Pogadałam z makiem który co chwilę puszczał mi oczko. 

Od wczoraj zabieliło jak śniegiem, bo jaśminy pękły białymi ,cudnymi kuleczkami. Porzeczka okrywa się wstydliwie rumieńcem a świdośliwa jeszcze nie nęci szpaków, które śpiewają jak słowiki i kosy, żeby zmylić moją czujność. W końcu konkurujemy ze sobą o najsmaczniejsze owoce. 

Ogródek warzywny zamyka się w 4 grządkach: ogórki, pomidory i groszek zielony. Reszta to trawy, trawy, trawy i maki.

Kora chyba już solidnie ogłuchła, bo w nocy słychać było piszczenie jakby lisich szczeniaków pod oknem. Widzę ślady, gdzie one się goszczą. Mam im za złe że nie pozwalają mi hodować ukochanych kurek ale teraz gdy nie mam kur, udaję że ich nie widzę.

Leniwy, piękny poranek, podczas którego wdychałam zapach świerków i traw, delektowałam się widokami malowanymi słońcem i NIC nie musiałam trwał kilka godzin. Bajka.

Tyle mam do namalowania, do przeczytania, do posłuchania i do obejrzenia! A planów wciąż moc i nowych pomysłów i nowych wyzwań! Może za dużo? Ale dopiero teraz wiem więcej i tak bardzo chciałabym to pokazać, że jestem mądrzejsza bardziej niż w zeszłym roku. Czy to kompleksy? Czy nadmiar przeżyć i przemyśleń? Czy tak, czy siak wnętrze wciąż mam bogate. Dobrze, że choć wnętrze bogate!

Tyle napisałam miesiąc temu. dzisiaj dopiszę parę słów.

Po wypoczynku ani śladu, czekam na plener jak na sanatorium. Ale chcę opowiedzieć o kolejnej przyjaciółce , to suka Kora. Po wywalczeniu wolności i otrzymaniu miejsca w garażu, Kora zaczęła wkładać łeb w otwarte drzwi Wciąż jakieś drzwi były otwarte, bo upał niemiłosierny wymuszał naturalne chłodzenie przeciągami. Zaznaczam że wcześniej zanim Kora została zamknięta w zagrodzie nigdy nie przyszło jej do głowy wejść do domu, Mieszkała w garażu i wyglądało na to, że bardzo jej to mieszkanko odpowiada. W niedługim czasie zaglądanie zamieniło się w krótkie wizyty najpierw w korytarzu a potem błyskawicznie na wizytach domowych , pokojpowych. Dzisiaj ( od 10 dni) weszła na zapasową wersalkę w moim pokoju i kiedy pierwszy raz to zobaczyłam wrzasnęłam ze złością, że musi zejść, bo do czego to podobne......Kora odwróciwszy głowę ode mnie z niesmakiem zsunęła jedną nogę i okazując mi całą niechęć udała że może się przesłyszała. Co tu dużo gadać, przegrałam z kretesem i możecie mnie nazywać jak chcecie ja po prostu sobie myślę, że ona potrzebuje tego głaskania, bliskości i przytulania, bo chodzi wszędzie za mną i patrzy czule w oczy i przyjażni się nawet z kotem Tygryskiem razem jedzą obok siebie z miseczek, a potem drugi raz Kora je z dużych misek ze swoim synkiem który został w zagrodzie. Utarł się teraz taki zwyczaj, że po zgaszeniu światła Bas, czyli drugi pies szczeka ostrzegawczo, że coś chodzi po krzakach, wtedy Kora wybiega z domu i pędzi w knieje obszczekać i wygonić intruzów. trwa to czasem do godziny takie wypłaszanie nieproszonych gości. Czasami wstaję i sprawdzam kto i co bo po sposobie szczekania wiem czego mogę się spodziewać. 

No więc po takich pracowitych nocach jedynym wypoczynkiem jest malowanie. Na fb pokazałam ostatnie wyczyny. A to poprawiony stary obrazek. "ZIMOWY ZALEW " rok 2017



poniedziałek, 14 czerwca 2021

UROCZYSTE ODSŁONIĘCIE

Chwila uroczystego odsłonięcia jest zwieńczeniem pracy, Często wieloletniej. tak było i tym razem.

Powodem jest CHWAŁA BOHATERA, ale przejęcie, aby sprostać chwale jest niewyobrażalne.

Do typowych niepokojów doszły jeszcze przeszkody pandemii na różnych płaszczyznach, 

Jednak udało się zbudować, postawić już w styczniu tego roku a teraz odbędzie się 

UROCZYSTE ODSŁONIĘCIE UPAMIĘTNIENIA 

JANA RODOWICZA "ANODY",

 24 CZERWCA O GODZ 12.00, 

NA DZIEDZIŃCU MINISTERSTWA SPRAWIEDLIWOŚCI

 AL.UJAZDOWSKIE 11   WARSZAWA


piątek, 23 kwietnia 2021

RADOŚĆ I ZASKOCZENIE

 Otrzymałam wiadomość, że w dalekiej Kanadzie

 w gazecie polonijnej ukazał się artykuł o naszym ojcu Stanisławie Rodowiczu

 i o Janku Rodowiczu-Anodzie.  Postawienie pomnika spowodowało

 zainteresowanie osobą bohatera a przy okazji osobą autora rzeźby.

W poniedziałek 25 stycznia w gazecie Nasz Dziennik, ukazał się wywiad pani Karoliny Goździewskiej.


Aby przeczytać trzeba kupić numer 19 ze stycznia 2021 za 1,80 zł,  Gazeta jest w wersji pdf ale może być dostępna  tylko 7 dni. Artykuł cały jest na str 11 i 12

++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

I jeszcze  w KDRC Ciechanów usłyszeli słuchacze rozmowę którą ze mną prowadziła pani Barbara Tokarska. Rozmowa była poświęcona w całości Janowi Rodowiczowi ps."Anoda", którego pomnik zdązyłam zaprojektować, wykonać i postawić dwa dni przed Jego rocznicą śmierci

https://krdp.fm/gosc-dnia-ciechanow-joanna-rodowicz-06

++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

Tymczasem u nas w Tygodniku Ciechanowskim Iza Koba-Mierzejewska  w dniu moich urodzin pokazała mnie "całościowo".

 https://www.tc.ciechanow.pl/aktualnosc-21225-artystyczna_podroz_z_dziedzictwem_w_tle__joanna_rodowicz.html

Tutaj cały artykuł jest na stronie 30 numeru 13 świątecznego: Tygodnik Gazeta Mławska nr 13 /2021 za 3,00 zł

***************************

A tą część należy posłuchać siedząc wygodnie w fotelu, gdyż trwa ponad godzinę. Zapraszam na rozmowę ze mną o mnie  na tle mojej twórczości. Herbata lub kawa obok, pod ręką - konieczna.

https://www.facebook.com/events/937066193791108

Ja tymczasem zamiast malować obrazy maluję ściany pokoju... i to nie własnoręcznie !

Obiecuję, że następny post będzie już z nowym obrazem.



sobota, 9 stycznia 2021

DZIEŁO ŻYCIA I CO Z TEGO WYNIKA

Pierwsze zdjęcie (zbliżenie głowy, pochodzi z dokumentacji fotograficznej firmy Granity-Skwara) Pomnik czeka na odsłonięcie. Trwają prace porządkowe i trzeba zamontować oświetlenie. O dacie uroczystości powiem kiedy będzie już wiadomo.Po pięciu latach od pierwszego pokazania publicznie głowy Jana Rodowicza  "ANODY",mojego stryja, ukończyłam Jego pomnik, który słusznie nazwałam dziełem życia.
Poprzez obcowanie z Nim, przemyślenia, koncepcje artystyczne, analizy osobowości, wczuwanie się w sytuację, przeglądanie książek z Jego zdjęciami i czytanie wielokrotnie urywków z tak krótkiego życia, przewartościowało mi się spojrzenie na wiele spraw.
Najbardziej jednak zmienił mi się stosunek do Niego samego.

Gdy umierał w męczarniach miałam niecały roczek.
 Rodzice prosili Go, aby został MOIM OJCEM CHRZESTNYM  - nie zdążył. 

Nie wiem w którym momencie, ale ja szanująca stryja Anodę, jako bohatera, wielbiąca Jego pamięć i osobowość, zmieniłam swój stosunek .
Chroniąc moje dzieła - popiersie postawione na mogile i popiersie z pomnika, czyli  chroniąc JEGO przed wszelkimi przeciwnościami jakie w dużej ilości się zaczęły pojawiać, stawałam się obrońcą ważnej sprawy i MOJEGO BOHATERA. Jak kwoka rozkładałam ręce nie pozwalając aby Mu się coś stało. Ujawniłam też, że potrafię o Niego walczyć .
Często w myślach pytałam co by zrobił i jakich materiałów użył aby pomnik był godny Umęczonego.  Przychodziłam do gotowego popiersia i patrząc Mu w oczy pytałam jak zwalczyć biurokrację, która opóźnia realizację.
Pomnik już był gotowy, gdy uświadomiłam sobie że mój najstarszy wnuk Kuba ma tyle lat ile miał Anoda, kiedy umierał. 
Janek gdy Go aresztowano był studentem architektury, Kuba i mój syn Grzegorz obaj obecnie studiują architekturę, obaj bardzo przypominają sylwetką, typem urody Anodę. 
 Po tych pięciu latach znam Janka jak syna a traktuję czule jak wnuka.
 
Mam wrażenie że w 72 rocznicę śmierci Jana Rodowicza Anody 
położyła kwiaty i zapaliła znicz pod pomnikiem
Joanna Rodowicz- Jego MATKA CHRZESTNA