Obserwatorzy

wtorek, 19 czerwca 2018

REKTOR

Już w marcu oddałam zamówiony portret pana rektora ciechanowskiej uczelni, ale wiedziałam, że pokazanie i umieszczenie obrazu odbędzie się dopiero 4 czerwca. 
olej 85x95 cm 

Przy okazji malowania insygniów, wspominałam czasy przed studiami, kiedy to na stole jubilerskim piłowałam i lutowałam elementy łańcuchów srebrnych dla rektorów warszawskich uczelni, (a ile one ważyły!)
 Spółdzielnia srebra ORNO w której wtedy pracowałam, była specjalistą w tej dziedzinie. Wszystkie łańcuchy rektorskie i chyba dziekańskie, były prawdziwymi dziełami sztuki. Uniwersytet, Politechnika....Medycyna. 

Czekałam.... niepewność i euforia, niepewność i euforia......!
Tak bardzo mi zależało żeby pan Rektor zaakceptował swój portret.... 
Spodobało się.

poniedziałek, 18 czerwca 2018

SCHYLAŁA SIĘ NAD WSZYSTKIM CO POLSKIE ALE SIĘGNĘŁA NIEBA

Statuetka  od Rodziny Rodowiczów dla Barbary Wachowicz. wyk. Joanna Rodowicz
Nasze życie nie składa się z pasma sukcesów ale wplata i te tragiczne zdarzenia. Dla mnie taką wiadomością była informacja o śmierci Barbary Wachowicz.
Jeszcze nie tak dawno omawiałyśmy spotkanie które  pani Agnieszka Rychcik-Nowakowska, niezwykła animatorka kultury chciała zorganizować w bieżuńskim Muzeum, lub chojnowskim dworku.
 Basia opowiadała mi o swoich ciekawych planach i nowych pomysłach. Gdy zbliżał się termin, dowiedziałyśmy się, że spotkanie trzeba przesunąć, bo nie czuje się dobrze...
W kalendarzu mam wciąż wpisaną datę 20 czerwca !

W piątek odbyło się Jej Pożegnanie, bo trudno tą piękną uroczystość nazwać pogrzebem. Niestety tej luki nie da się wypełnić.
 Basiu, Wielka Przyjaciółko naszej Rodziny SPOCZYWAJ W POKOJU!



niedziela, 3 czerwca 2018

LUBIĘ NIEDZIELĘ

 Okres Pierwszych Komunii i problem jak dać coś na jej pamiątkę....
Podczas rozmów wyszło na jaw, że dziecię kocha kolor czerwony. Nie mogło być inaczej: MAKI!
Powstał obrazek pastelami o wymiarach 30x40 cm.







Kolejne wyzwanie to pani o subtelnych rysach. Portret miał ją przypominać, bo niestety już odeszła z tego świata. Starszym osobom robię dyskretnie lifting podbródka i obwisłej skóry policzków. Zawsze potem mam niepokój, czy moje "poprawki" nie wpłyną na prawdziwość oblicza. Dzisiaj otrzymałam sprawozdanie, bo portret wywędrował aż do Stanów Zjednoczonych. Postaram się powtórzyć to co usłyszałam. Zgromadzona rodzina po przyjeździe z lotniska witała gości z Polski.  Goście wręczyli ogromnych rozmiarów prezent....zaczęło się odpakowywanie i nagle obdarowani w płacz!
 Goście z Polski pytają o co chodzi? Wręcz z pretensją w głosie pani mówi: -"to ja zamawiam obraz, wiozę go przez pół świata a wy lejecie łzy?
Wśród ogólnego szlochu usłyszeli odpowiedź.
- Ale to jest prawdziwa ONA - jest z nami!  Patrzy na nas i to jest tak wielkie zaskoczenie, że płaczemy ze wzruszenia...
I znowu portrecik na Komunię. Dziewczynka jest zafascynowana serialem o Biedronce Miraculum i Czarnym Kocie. Pomyślałam że można dziewczynkę umieścić w tej właśnie bajce.
Obrazek malowany akrylem, 30x40cm. Oto wynik.
I jeszcze sprawozdanie z chwili wręczenia. Babcia uściskała wnuczkę i podała prezent pięknie zapakowany gdzie w torbie znajdowały się też inne atrakcyjne upominki. Dziewczynka, rozpakowała portrecik i stanęła nieruchomo. Po dłuższej chwili zaniosła obrazek do swojego pokoju na piętro, niedługo wróciła do gości. Babcia pyta: -co ty tak chodzisz zamyślona?  Dziewczę na to odpowiada: - babciu czy na tym obrazku to ja jestem?
- Tak, to ty.
-A jak to się stało, że ja tam jestem?
- Namalowała cię taka pani, która maluje obrazy.
-A czy ty babciu byłaś u tej pani i widziałaś jak ona to zrobiła? z niedowierzaniem dopytywało dziecko.
- Przynieś ten portrecik tutaj na dół i pokaż gościom, żeby powiedzieli czy to ty jesteś.
Dziewczynka przyniosła i wszyscy podziwiali nową Biedronkę.
A ja wywnioskowałam, że obrazek zrobił na obdarowanej właściwe wrażenie i bardzo się z tego cieszę.
Kolejny portret ale o nim nic nie wiem jak został odebrany. To obraz olejny 50x70 cm.
A jutro będzie wręczany kolejny i opowiem jak został przyjęty.
Rozumiecie moi Mili, że nie mam kiedy czytać blogów, ani opisywać wielu ciekawych zdarzeń......

wtorek, 24 kwietnia 2018

Z CYKLU CIEKAWYCH WYDARZEŃ

Sława, to sława, nie będę się bronić, pomyślałam, bo w telefonie w przemiły sposób poproszono mnie o udział w gminnym konkursie plastycznym jako jurorka. Dzieci były z klas od 0 do VI i przybyły z kilku sąsiednich miejscowości (wsi).
Tematem był "Patriotyzm i niepodległość oczami dzieci". Dzieci przyjechały przygotowane z jakąś koncepcją na prace. Miały swoje kredki, dostały tylko kartki i czas do pracy.
Doznałam szoku bo nie można było wyłonić tylko trzech prac w poszczególnych grupach wiekowych. Prace przy nas wykonane mnie zachwyciły.....Zobaczcie sami. 

                                                Dzieci z zerówki. 


                           Dzieci z klas pierwszych, drugich i trzecich
                             

                                  Dzieci z klas czwartej, piątej, szóstej






Jednak sam konkurs i wielka przyjemność oglądania prac zdolnych młodziutkich artystów to nie wszystko bo czekała nas dodatkowa niespodzianka. 
Pani Dyrektor zaprosiła nas jurorów i uczestników konkursu na program, którego scenariusz również oparty był o historię  dochodzenia Polski do niepodległości.   
W tej części poznaliśmy talenty recytatorskie oraz piosenkarskie dzieci ze s.p. w Bogurzynie. 
Wszystko odbyło się 9 kwietnia a ja wciąż jestem pod wrażeniem! Widzicie ile bym straciła, jakbym nie była sławna? Zrozumiałam dlaczego ludziom na tej sławie tak zależy!

https://spbogurzyn.edupage.org/photos/?photo=album&gallery=94#gallery/94

https://spbogurzyn.edupage.org/photos/?photo=album&gallery=94#gallery/96

sobota, 14 kwietnia 2018

PIERWSZE Z PAKIETU WYDARZEŃ



Rozbestwiona sławą artykułu, jako pierwszy wątek wiadomości ciągnę reportaż z wystawy "BIAŁE NA BIAŁYM". 
Wystawa jest informacją, że powstał nowy Związek pod nazwą Mazowiecki Związek Artystów Sztuk Pięknych a 13 osób- założycieli pokazało swoje prace na w/w wystawie w sali Gminy Jabłonna. Prace jeszcze można obejrzeć w kwietniu ( ul. Modlińska 152, Jabłonna k/ Warszawy). Więcej zdjęć na FB. Wielkość prac 60 x 60 cm, technika olej.
Dziękując Stokrotce za uczestniczenie w wernisażu i piękne ujęcie tematu, pozwalam sobie wkleić link do tego posta:
https://stokrotkastories.blogspot.com/2018/04/prawie-w-paacu.html




czwartek, 5 kwietnia 2018

SKARB WYOBRAŹNI

Taki tytuł widnieje nad artykułem w mławskim pięknym kwartalniku "Mława Life". Kwartalnik ma 50 stron, kredowy papier i znakomite kolory. Jednak największą jego wartością są bardzo ciekawe artykuły, głównie dotyczące kultury i życia mławskiej społeczności.
 https://naszamlawa.pl/wiadomosci/jest-juz-nowy-numer-kwartalnika-mlawa-life/
Jednak nie można przeczytać opisywanych artykułów.wklejam więc foto fragmentów.
Niestety nie mogę przewalczyć prawidłowej kolejności fragmentów, proszę więc czytać według kolejności wpisanej pod zdjęciami. Gdy tylko zwiększam zdjęcie wszystko mi przeskakuje i absolutnie nie mogę ustawić w kolejności. Nie mogę przestawić 2  z 3.



1

3
2


4
5

6
7
 8

poniedziałek, 12 marca 2018

TWÓRCZE SPOTKANIA LECZĄ DUSZĘ



Nie mogę się oprzeć, żeby nie pokazać efektów kolejnego, sobotniego spotkania. Przyszedł już czas na trudne tematy, czyli rysunki z natury. 
To jak wyzwanie na pojedynek. Zwracam uwagę, że wśród rysujących oprócz dwóch osób, wszyscy rysowali węglem i kredą na dużym formacie z natury po raz pierwszy w życiu tydzień temu. 
Przy tak wielkim skupieniu otwierają się w człowieku nowe pokłady duszy jak różne w każdym z autorów widać tutaj. Trzeba było widzieć zaskoczenie w ich oczach gdy zobaczyli tak dobre efekty swoich zmagań.
Należą się im duuuuże brawa! A ja mam się kim chwalić!! 



Naszym luksusem był Model, który dał się ubłagać aby posiedzieć bez ruchu jakiś czas. DZIĘKUJEMY!

Musiałam niestety dość ciasno wykadrować, bo w zaaferowaniu fotki zrobiłam dopiero po zdjęciu rysunków z podkładów i powieszeniu ich pod sufitem, gdzie niestety papier automatycznie się rolował.
 Zaraz po świętach wieszamy wystawę naszego dorobku. Myślę, że mamy czym się pochwalić.
Prace w kolorze przyciągają oczy!



poniedziałek, 5 marca 2018

ARTYSTA MUSI BYĆ NIEWYSPANY (po raz drugi)


Cytat podany przez Ataner:  "Artysta musi być niewyspany i głodny sukcesu"  - to nikt inny, tylko ja!..;o) Nie gniewajcie się za te długie przerwy. Uświadomiłam sobie dzisiaj, że wypada napisać  usprawiedliwienie dlaczego tak bardzo zaniedbuję swój i inne blogi. Przeżywam katusze, bo bardzo przywiązałam się do autorów czytanych przeze mnie blogów i takie przerwy są po prostu niezdrowe. Jednak nie daję teraz rady, bo prawdziwe efekty widoczne na kolejnych obrazach wymagają codziennie wielu godzin pracy. Gdy tylko mogę natychmiast siadam przed sztalugą.

To fragment postu z marca 2014 roku. Ze zdziwieniem stwierdziłam, że nic się nie zmieniło. Startuję znowu do własnej wystawy. Start to wielkie słowo ponieważ wciąż zakleszczona jestem w bloczkach startowych, pomimo odcisków od siedzenia przy sztaludze. Skończyłam prestiżowy portret, duży i specyficzny. Portrety pojawiają się szeregowo, ale to nie one będą bohaterami wystawy.

 Teraz aby uatrakcyjnić dzisiejsze kilka słów pokazuję kilka prac z soboty. Dorośli szkicowali na czas siebie nawzajem, po to, aby nauczyć się od czego rozpoczyna się rysowanie portretu, studium, czy martwą naturę.
 Dzieci do których wcale się nie wtrącałam zaszokowały mnie znakomitą kolorystyką, dojrzałą kompozycją i piękną tematyką. Widać jak małolaty zasmakowały w akrylach, których wcześniej nie miały możliwości używać. 
Już im nie żałuję bo efekty cudne.
Pozostałe osoby malowały inne tematy bo taki mam teraz system nauki. Atmosfera w pracowni jest fantastyczna. Mamy już naszą własną akwarelistkę, zapamiętałą w procesie tworzenia i mającą przepiękne efekty na kartkach.
Po świętach przygotowuję wystawę w MDK a potem przeniesiemy ją na ściany Jokera w miejskim parku. Bardzo się cieszę.




poniedziałek, 22 stycznia 2018

MIŁE LENISTWO d,c.rysowanie najlepszym lekarstwem



Wylądowałam na oddziale okulistycznym, gdzie mam pokonać zaćmę przeszkadzającą mi coraz bardziej w codziennym życiu. Pierwszego dnia pomijając ciągłe wkraplania i różnego rodzaju wycieczki na badania, to calutki pozostały czas spałam jak bym wcale nie spała ostatni miesiąc. Drugiego dnia jak usłyszałam, że to jeszcze nie dzisiaj to usiadłam i narysowałam moje łóżkowe sąsiadki.
Obie uśmiechnięte, bo personel miły, uprzejmy, kompetentny a na oddziale czysto i wygodnie. 

Wypełniając czas zabrałam się za malowanie, ale przystopuję bo jednak oczy odmawiają współpracy.
Wrzucam tylko tekst na bloga i kładę się leniuchować programowo.

sobota, 13 stycznia 2018

niedziela, 7 stycznia 2018

ROCZNICA cz.1

Na wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej
Skromny, rodzinny grób, do którego został przeniesiony.

Dzisiaj rocznica. Gdy ostatnio TAM byłam, wchodziłam nawet do cel, gdzie trzymano więźniów. Nie szukam tak mocnych wrażeń, ale zrobiłam to dla Nich z szacunku i pokory.
Wtedy uświadomiłam sobie, że gdy On tam siedział ja w tym czasie uczyłam się samodzielnego siadania. Gdy stanęłam na nóżki, Jego właśnie wywlekli za nogi pod płot cmentarza i wyrzucili z innymi.
Ukazało się wiele książek o "Anodzie" i ja nie chcę z nimi  konkurować. Dzisiaj chcę opowiedzieć o uroczystości w której uczestniczyłam. Nie pisałam wtedy, gdy wszystko się odbyło, bo byłam pod wielkim, wielkim  wrażeniem a wiadomo, że moc moich przeżyć ma wyjątkowo wysoką skalę i tekst byłby zbyt egzaltowany a może nawet przerysowany..
Ale zacznę od początku.
 Najdziwniejsze dla mnie było chyba to miasto..dlaczego tam..w miejscu odległym od Warszawy o lata świetlne???.
Zamieszczam tylko fragmenty długiego i pięknego listu.
" .....- Kłania się Marcin z Głogowa.
Pani Joanno, zgodnie z naszą rozmową telefoniczną wysyłam Pani krótką fotorelację z odsłonięcia pierwszych czterech popiersi (w załączniku). Uroczystości odbyły się w listopadzie 2016 roku. Było bardzo pięknie. Godnie. Z pełnymi honorami.....
 .....W tym roku odsłonimy oraz poświęcimy  sześć popiersi Bohaterów osadzonych na postumentach –  Płk Łukasza Cieplińskiego ps. „PŁUG”, Mjr Hieronima Dekutowskiego ps.”ZAPORA”, kpt. Stanisława Sojczyńskiego ps.”WARSZYC”, por. Jana Rodowicza ps.”ANODA”, st. sierż. Mieczysława Dziemieszkiewicza    ps. „RÓJ” oraz sierż. Józefa Franczaka ps. „LALUŚ”.  Popiersia stoją wokół Pomnika Podziemia Niepodległościowego, tworząc razem piękną Aleję Pamięci. Warto zaznaczyć, że zarówno Pomnik Podziemia Niepodległościowego jaki i popiersia Bohaterów powstały z inicjatywy mieszkańców Głogowa którzy wsparli w/w Pomniki w ramach budżetu obywatelskiego.".......
.... Pani Joanno, uroczystości odsłonięcia popiersi to jeden z najważniejszych momentów w historii naszego miasta. Dzień w którym Głogów w sposób godny, z pełnymi honorami odda cześć bohaterom. ......
  ....Pani obecność, będzie dopełnieniem tej wzniosłej  i wyjątkowej uroczystości. Wspaniale jeżeli będziemy mogli wraz z Państwa rodziną „PRZYWITAĆ” w Głogowie "Anodę"  i innych Bohaterów......
 Poniżej przedstawiamy plan Uroczystości:
Głogów, 18.11.2017
Godzina 12:00, Parafia Św. Alberta Chmielowskiego  w Głogowie na ul. Staromiejskiej 17
Uroczysta Msza Święta koncelebrowana przez Księdza Biskupa Tadeusza Lityńskiego z Diecezji zielonogórsko-gorzowskiej,
Przed Mszą Świętą, oraz po Mszy Świętej okolicznościowe przemówienia
Godzina 13:00, Przejście pod Aleję Pamięci (skwer przy ul. Bolesława Krzywoustego) na której usytuowane będą popiersia.
Odegranie Hymnu Narodowego
Uroczyste odsłonięcie oraz poświęcenie Popiersi w obecności zaproszonych gości.
Apel Pamięci, złożenie kwiatów
Okolicznościowe przemowy.
Godzina 14:00, Restauracja Pasjonata w Głogowie, ul. Piastowska 5-7
Spotkanie z zaproszonymi gośćmi. Obiad. Panel dyskusyjny. "

Co tu dodawać?? zastanawiałam się, jak oddać chwile tak mocne, że wzruszenie zatykało krtań?
Weszłam do kościoła, tak skromnego i tak wzruszającego w swojej prostocie, że rozglądałam się nie mogąc uwierzyć, że tam, na końcu świata, ludzie są tak mądrzy, wierzą dla wiary i pozwolili na taką surowość wnętrza niewielkiego kościoła pod wezwaniem Św. Alberta Chmielowskiego, patrona ubogich.  Na Ołtarzu Głównym niewielkich rozmiarów obraz Brata Alberta i nic więcej. W oknach szkło groszkowane i z niego, ale koloru żółtego wmontowany krzyż, żadnych złoceń, rzeźb, malowideł, bogatych witraży i fresków.
 Chwilę po naszym wejściu, zobaczyłam poczty sztandarowe i postacie niosące zdjęcia bohaterów tego dnia. -Nasz Janek, piękna twarz...pomyślałam bezwiednie, ale nie zdążyłam ułożyć sobie myśli, gdy na wysokości moich oczu ukazała się biało- czerwona opaska tej treści: "BYĆ JAK ZOŚKOWIEC". Podniosłam wzrok i ujrzałam młodziaka w mundurze harcerskim, który stanął z innymi w szeregu.
Pierwsze ławki zajęli ważni goście, podnoszący rangę uroczystości w naturalny sposób.
Jedenastu księży z głogowskich plebanii koncelebrowało mszę prowadzoną przez biskupa. I wszystko odbyło się w sposób godny, prosty bez zbędnych słów, lansów i polityki. 
A na końcu moja siostra i ja powiedziałyśmy swoich kilka słów. Nie wiem czy ktokolwiek wiedział co powiedziałam bo przez ściśnięte gardło nie da się przemawiać, więc odtworzę ten tekst:
 " Nazywam się Joanna Rodowicz i jestem najmłodszą z trzech córek Krystyny i Stanisława Rodowiczów . Mój dziad i ojciec „Anody” byli rodzonymi braćmi.
Na wstępie chciałabym przekazać Organizatorom od średniej siostry, znakomitej montażystki filmowej, która nie mogła tu przyjechać, dwa filmy o „Anodzie”, które montowała.
W filmie „Wycieczka” ona sama opowiada o Janku. W drugim filmie „Dlaczego” widzimy ostatnie zdjęcia i wypowiedzi matki „Anody”, która nie doczekała premery filmu.
Od siebie przekazuję w podziękowaniu za inicjatywę powstania tej niezwykłej Aleji, książkę pana Marcina Ludwickiego „Niezatapialni” o moim ojcu, kolejnym bohaterze i jego braciach.
Wszyscy, którzy znali stryja Janka, „Anodę” opowiadali o jego wyróżniającym się charakterze i cechach które spowodowały że stał się bohaterem książek, patronem nagrody przyznawanej od kilku lat , patronem ulic a teraz odsłaniamy jego popiersie.
Niestety nie dane mi było go poznać. Miałam zaledwie 11 miesięcy gdy go zamordowano, ale za sprawą rozmów rodzinnych i przyjaźni z jego matką, babcią Zofią był mi zawsze bardzo bliski. Jan i jego brat Zygmunt nie zdążyli się ożenić i mieć potomstwo, zginęli zbyt wcześnie.
Staram się godnie reprezentować wszystkich moich przodków, którzy oddali życie, lub cierpieli oddając Ojczyźnie życie swoich najbliższych.
Jestem artystą plastykiem uczę malarstwa, maluję i rzeźbię. Dwa lata temu wyrzeźbiłam popiersie „Anody”, które stanie na dziedzińcu Ministerstwa Sprawiedliwości w Al.Ujazdowskich w Warszawie w miejscu jego śmierci. Tym bardziej wzruszająca dla mnie była wiadomość o kolejnych honorach dla „Anody” , tutaj, w Głogowie.
Z dumą noszę rodowe nazwisko, bo za sprawą rodziców i wielu innych przodków stało się ono symbolem najwyższych wartości i wpływa na każdą decyzję w moim życiu.
Od rodziców nie dostałam w spadku majątków, bo je zabrano ale własnym przykładem nauczyli mnie co jest najważniejsze: Bóg, Honor i Ojczyzna. Teraz w trudnych latach pokoju, tak niemodne przesłanie przekazuję dzieciom i wnukom."
Potem były wzruszenia przy odsłanianiu popiersi. Rodziny przecinały i otrzymywały szarfy na pamiątkę. Przyrzekłam że tą samą szarfą otulę "mój" pomnik.

















cdn..