Obserwatorzy

piątek, 24 lipca 2015

MARY.....NISTKA?


Pusto, pusto, pusto! Kręcę się po domu, układam, przekładam.... nie mogę dojść do siebie.....bo nagle nie mam Stacha!
Pojechał do domu, oczywiście planowo i zapowiedzianie, ale ja nie przygotowałam sie psychicznie do tej rozłąki.
W końcu postawiłam sztalugi i z rozpaczy machnęłam obraz, nawet oprawiłam go w ramę.

sobota, 18 lipca 2015

PRZERWA Z KULTURĄ.....?

- Stachu, nie opieraj się na łokciu przy jedzeniu..
- w tej lodzinie to kultula i kultula...mruczy pod nosem
- no, tak właśnie trafiłeś, ale to wyróznienie!
-- a nie można zlobić sobie przelwy na chwilę???

Staś, bardzo uatrakcyjnia szarość codziennego dnia a ja staram sie choć trochę malować, chociaż zaległości domowe bardzo w tym przeszkadzają.Pogoda sprawiła, że szybko trzeba było porobić galaretkę z czarnej porzeczki, która Stach pomaga przygotowac, a potem pożera łyżkami.

Pomyslałam sobie, że seria motyli może być malowana na zamówienie z twarzyczkami dzieci mieszkających w pokoju, gdzie będzie wisiał obrazek, malowany w odpowiednim kolorze..


sobota, 4 lipca 2015

PODOBNO WAKACJE

Dzieci  radosne, bo rok szkolny za nimi a ośrodki kultury z bólem głowy: jak tej wypuszczonej ze szkół gromadzie wypełnić pożytecznie i ciekawie czas.
Mój czerwcowy wyjazd nad jezioro zmienił odrobinę grafik moich spotkań plastycznych w Radzanowie. Przełożyłam zajęcia na te, pierwsze wakacyjne, lipcowe dni.
Róznią sie one bardzo od stałych zajęć w ciągu roku, bo nie można przewidzieć ilości dzieci. Zjawiaja się te stałe, te, które nigdy nie przychodzą i te które pzyjechały na wakacje. Maluchów było około 25-28,  starszych 15-16.
Pewnie gdybym wcześniej się tego spodziewala, ze strachu bym nie przyszła, ale..nie bylo odwrotu. Podczas zajęć powstało około 100 prac, więc te które wstawiam, wybrane są losowo.
Od razu powiem jedno spostrzeżenie: dzieci radzanowskie są szczególnie mi bliskie, bo sa grzeczne, znakomicie współpracują podczas zajęć i przez to mają widoczne efekty.
Z rozpędu zarzadzilam kilka tematów:
Młodziaki pierwszego dnia robiły ślimaka do skorupki, którą ode mnie otrzymały, a potem z zebranych przez siebie poprzedniego dnia "darów lasu", budowały środowiskowy dom dla swojego ślimaka.
Prace były przemyślane, a ślimaki przepięknie wykonane. Niestety z powodu tak ogromnej ilości uczestników, nie przyłożyłam sie do zdjęć i robione z góry nie pokazują detali ślimaczków.








  WSZYSTKIE, czyli ponad dwadzieścia  kolorowych ślimaków powinny znaleść się na wystawie, były znakomite.
Drugiego dnia ta sama grupa robiła już rysunki których myślą przewodnią było pokazanie mi "Kim chciałabym zostać?" (tak czytelnie rysowane, abym wiedziała).
To temat wsciekle trudny nawet dla dorosłych.Były tam : piosenkarki, aktorki, kosmetyczka, właścicielka taksówki, elektryk, pływaczka, tancerka, mechanik samochodowy, podróznik, wędkarz, nauczycielki, treserka koni i dziewczynka idąca z rodziną do babci, dwa domy dalej....








 
Starsze dzieci : 
pierwszego dnia dziewczynki rysowały manekin (siebie) i ubierały dyskotekowo, a chłopcy rysowali tematykę gwiezdnych wojen.






Nie pokażę tylko najtrudniejszego tematu końcowego "starszych". Był to projekt logo dla Gminnego Osrodka Kultury, gdzie mamy zajęcia. Nie pokażę bo wysiadł mi telefon, ale gdy dostanę zdjęcia które mam obiecane, to specjalnie wstawię.
 Projekt logo, czyli skrót graficzny to wiele godzin wysiłku umysłowego dla projektanta zawodowego. 
Nasi młodzi przedstawili tyle projektów ile ich tam było, i każdy pokazywał GOK tak jak należy, aby gość nawet z Australi, gdy zobaczy logo, wiedział czego ono dotyczy.
A w piątek odbył się dla wszystkich piknik z atrakcjami w skansenie działającym od niedawna ( zbudowanym rękami miejscowych pasjonatów).
Dziewczęta poprzebierały się w proste wiejskie suknie ze skansenowskiej szafy (wyglądały jak nimfy wśród rabatek kwiatowych). Były zabawy z bańkami mydlanymi dla młodszych, tańce i prawdziwe pranie w balii na tarze. Większość dzieci rysowała co im się tam, w skansenie najbardziej podobało, ale ja już nie widziałam rysunków bo cały czas malowałam im buzie.  
Powstało na zajęciach okolo100 prac, wiec teraz wybierałam zupełnie losowo.
Skończyłam zajęcia ale w sierpniu zapowiada sie jeszcze jedna akcja wakacyjna z dziećmi (mławskimi).

 






niedziela, 28 czerwca 2015

RATOWO, PLENER MALARSKI DLA MŁODZIEŻY

Ratowo - pisałam już nie raz o jego pięknie i historii. W sobotę, 27 czerwca byłam tam znowu.
Starostwo Mławskie zaakceptowało projekt pleneru dla młodzieży złożony przez nas dwie (instr. z Żuromina-Beatę S. i mnie) z ramienia Związku Twórców Ziemi Zawkrzeńskiej. Starostwo nie tylko zaakceptowało ale sfinansowało w 99% całe nasze przedsięwzięcie.
Jak zawsze chciałam aby wszystko co ode mnie zależy zrobione zostało w 100%, ale...
Zamawiałam i gromadziłam materiały konieczne na plener. W przeddzień, zdenerwowana rezygnacją 3 starszych dzieci, wpisanych na moją listę, liczę i układam wszystkie rzeczy do zabrania ze sobą: sztalugi, płótna, farby, pędzle, kubeczki, kubeł na wodę, ołówki, gumki, zapasowe śrubki, taśma....chyba wszystko?
Rano dzwoni telefon, czyżby ktoś znowu nie chciał skorzystać z takiej OKAZJI??? Tak znowu. Nie rozumiem tego. Załadowałam się i pędem na miejsce zbiórki. Podział kto z kim jedzie i w drogę. Dzień słoneczny, wymarzony do malowania, na miejscu spotykamy reszte grupy z Żuromina i Radzanowa, rozdaję potrzebny sprzęt, dyryguję i ....nagle spostrzegam, ze płótna zostały w domu!  Telefon! Andrzej! Ratuj! Przywieź, spotkamy się w połowie drogi! ( plener jest 30 km od mojego domu)
Na szczęscie w krótkim czasie, którego nie będę podawać, bo po wyliczeniu okaże się że za szybko oboje jechalismy, płótna zostały postawione na wszystkich sztalugach.
Trójka "moich" dzieci malowała po raz pierwszy farbami na płótnie w plenerze. Kto tego nie spróbował, nie wie jakie to było wielkie dla nich przeżycie.
Dla mnie oznaczało częstą "przebieżkę", bo dzieci rozstawiły się na dość rozległym terenie przyklasztornym, a są ambitne i często prosiły o radę. Czyli darmowy "fitnes".
Czy było warto?
Będziecie wiedzieli, gdy zobaczcie kilkoro twórców i ich dzieła, bo zapomnieliśmy zrobić zbiorowej fotografii......
Bardzo przychylny dla naszych działań Ksiądz, udostępnił do zwiedzania teren Koscioła i nadzorował spotkanie z końmi. Wywarło to na wszystkich uczestnikach wielkie wrażenie. 
Artur Dembski opiekun ze ZTZZ, dołożył mnóstwo pracy i starań, abyśmy nie byli głodni ani spragnieni i pełnił funkcję Gospodarza Grila, co można zobaczyć tu na zdjęciach http://kuriermlawski.pl/73728-0,Plener-malarski-w-Ratowie,1888331.html

pierwszy raz na plenerze (fot.Beata Sobieraj)







to reporter Nowego Kuriera Mławskiego i ja (fot. Beata Sobieraj).

wspólne nakładanie farb na talerzyki służace jako palety (fot.Beata Sobieraj)
 )
jedna z atrakcji Ratowa, piękne konie.(fot. Beata Sobieraj)
a na koniec: ognisko, kiełbaski, ciastka, i wspaniałe nastroje po zwiedzaniu klasztoru, kościoła i katakumb.(fot. Beata Sobieraj)

pierwszy raz na plenerze

pierwszy raz na plenerze

pierwszy raz na plenerze



http://kuriermlawski.pl/280763,Plener-malarski-w-Ratowie.html#axzz3eO339QD6