Obserwatorzy

sobota, 6 kwietnia 2013

IGLOO WIELKANOCNE I WSPOMNIENIA Z MUZEUM



Szesnastego marca dostałam metrową, kremową różę, od znajomych, którzy nas tego dnia odwiedzili. Róża była zupełnie niezwykła, piękna, dostojna o niespotykanej zupełnie barwie. Dbałam o nią według dokładnych wskazówek i efekt był taki, że dotrzymała do pierwszego dnia Świąt w niezmienionym stanie. Zewnętrzne płatki tylko lekko się zabrązowiły, więc je zdjęłam. Pąk stoi nadal jak zaczarowany.

Tegoroczne święta dały wszystkim do wiwatu. Moi goście wracali w śnieżycy trzy godziny, zamiast jak normalnie niecałe dwie. Droga systematycznie zasypywana nie miała żadnych widocznych oznakowani, ani kolein wyznaczających szerokość  jezdni. Śnieżyca ograniczała widoczność do kilku  metrów przed samochodem. 
W  Poniedziałek Wielkanocny chłopcy, zespołowo, ulepili dwumetrowego bałwana w kształcie zająca , (chociaż bardziej przypominał kangura), a obok niego igloo do którego wchodziły dwie osoby. Igloo miało okno i otwór wejściowy, pełen komfort i luksus. Zamierzaliśmy położyć kolorowy dywan na klepisku śnieżnym. Jednak mokry śnieg i lekko plusowa temperatura czwartkowa roztopiła uszy zająca, odpadły mu potem piękne wąsy i na koniec zwaliła się głowa. Widok przykry, ale jednoznacznie widać, że wiosna gdzieś czai się za rogiem. Tu są zdjęcia:
http://www.facebook.com/grzegorz.kulka.1/posts/2932328604731


W MDK-u zaskoczenie, bo poproszono mnie o przeprowadzenie wywiadu z panem Benedyktem Dalką, który właśnie po raz pierwszy ma w MDK wystawę swoich prac. Rysuje satyryczne obrazki na bieżące tematy, ale pracuje w całkiem innym zawodzie. Rysunki są ciekawe i dobrze, że dał się namówić  na zorganizowanie wystawy. 
Wywiad poszedł do naszej cyklicznej audycji do miejscowego radia. Zauważyłam, że okropnie wolno mówię, wprost cedzę słowa, dając sobie czas do ułożenia właściwego zdania, gdyż nie uznaję czytanych pytań. W efekcie małomówny pan, słynący ze skromności, rozgadał się niezwykle (tak to potem podsumował). To jego stwierdzenie zupełnie mnie zaskoczyło, ale wywiad wypadł sympatycznie. 
Tuz przed Świętami w moim aucie ułamała się sprężyna od resorowania (to już mój opis ) i walenie oraz ściąganie samochodu w lewo dało znać, że coś jest nie tak. Dalej to nie opiszę, bo wciąż mnie to  wytrąca z równowagi.
 Dzieci dzisiaj namówiłam na rysowanie kolorowych motyli. Jakoś te szare dni należy ubarwić i kolorami namówić wiosnę do odwiedzin. Z drugiej strony wcale się jej nie dziwię, że w tak smutny krajobraz nie chce wchodzić! 
W takich beznadziejnych chwilach dzieci są niezastąpione, spisały się na medal. Wcześniej poprzestawiałam i uporządkowałam salę, bo wkradł się chaos powrzucanych przypadkowo mebli i różnych niepotrzebnych szpargałów. Powiesiłam też najbardziej kolorowe prace, ale zapomniałam zrobić zdjęcia.

A teraz wspomnienia, bo otrzymałam  kilka zdjęć z uroczystości z 9 marca, w Muzeum Niepodległości, więc je natychmiast umieszczam.

Janek Rodowicz-Anoda na ekranie, o nim opowiada
 pani Barbara Wachowicz

Portret który namalowała moja siostra Wanda Rodowicz

Niezwykła postać. Wraz z panią Barbarą prowadzi spotkania,
 Harcmistrz Krzysztof Jakubiec.

Od lewej: Wanda Rodowicz, Michał, jej syn, ja, nasz brat stryjeczny
Wojciech Rodowicz, autor Laudacji, którą właśnie czyta.

Zespół rekonstruktorów biorących udział w widowisku, słowa
matki Janka, cioci Zofii Rodowiczowej mówiła pani
Anna Nehrebecka, drugi od lewej Damian Wyrzykowski,
 występujący w roli Anody, od prawej, mój syn Grzegorz.

16 komentarzy:

  1. 1. Ten zająco-bałwano-pies jest przepiękny. A te Twoje wnuki przy nim jeszcze fajniejsze.
    2. Wyobrażam sobie jaki wzruszający to był wieczór w Muzeum ....
    Serdeczności Joasiu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stokrotko, dzisiaj był dzień pełen słońca! Po budowlach dzieci pozostały niekształtne kupki. Szykujemy się do WIOSNY!!!!!! Okazało się, że pod śniegiem wszystko gotowe do startu. Nagle, w ciągu kilku godzin śnieg zniknął w wielu miejscach.

      Wieczór w Muzeum był niezwykły..

      Usuń
  2. Oglądałam superowego zająca, szkoda tylko, że żywot miał tak krótki. Niby wiosna już jest, ale wcale nie widać jej. Mam nadzieję, że za tydzień, abo dwa już na dobre zadomowi się.
    Fotki superwowe i Joasia jaka uśmiechnięta :)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. JaGuś,Już widać wiosnę, uwierzcie!!! Pozdrówka z tarasu oblanego słońcem!

      Usuń
  3. To ja poproszę przy okazji o kilka tych motyli...:o) Zaścianek jeszcze w białej szatce...:o(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaraz zrobię zdjęcia i pokażę, są cudnie kolorowe....:o)))))

      Usuń
  4. Wieczór w Muzeum pewnie niezapomniany a Wiosna, może w końcu przyjdzie, tylko znowu będzie za krótka ( niektórzy mówią, ze matury odwołają, bo kasztany nie zdążą zakwitnąć)
    j

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jadwigo, ten wieczór był niezapomniany. Na tak bardzo poruszające mnie tematy nie mówię, bo wydaje mi się zawsze, że wszystko spłycę.

      Kasztany są najlepsze na placu Pigalle! Proponuję tam przenieść matury.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  5. Jakos nie moge otworzyc tych pasjonujacych zajacow.Szkoda.Chyba sie cofam rozwoju i nie moge sobie poradzic z nowym sprzetem...
    Dzis u nas nareszcie zawitala wiosna a ja zakrecona jakas. Pokaz koniecznie te motyle..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Renata, nie przejmuj się, normalny bałwano-zając. Motyle pokażę. obiecuję. Buziaczki!!

      Usuń
  6. Piekny musial byc ten wieczor w muzeum...Wyobrazam sobie atmosfere, lubie takie wieczory :)
    Posylam Ci wiele slonca i ciepla ode mnie Joasiu !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alina,pani Barbara jest mistrzynią w prowadzeniu takich spotkań.Po prostu wirtuozem gry na emocjach. Kiedy rzecz dotyczy kogoś bliskiego, serce bije tak mocno, że mało nie rozerwie wizytowego ubrania! Tego nie da się zapomnieć.
      I ja wysyłam CI Alinko ciepło serdeczne w dużej ilości!

      Usuń
  7. jantoni341.bloog.pl8 kwietnia 2013 19:47

    Gratuluje,
    a u mnie po Świętach sennie,
    pozdrawiam,
    LAW

    OdpowiedzUsuń
  8. Jantoni,
    najlepiej prześnić
    ten zimowy czas!

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj, kochana Joasiu, jak dobrze po świętach ( które były dla mnie jednym , wielkim maratonem po Polsce po łydki w sniegu)złapać normalny rytm. mam nadzieję, latem spotkać się gdzieś z toba i Stokrotką w Łazienkach pod twoja rzeźba, ściskam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Good article. I absolutely love this website. Continue the good
    work!

    My web site авиарейсы алматы красноярск

    OdpowiedzUsuń