Nie miałam czasu, aby napisać chociaż kilka słów.
Wszystko potoczyło się błyskawicznie od momentu, gdy zadzwonił telefon.
- Czy interesował by cię udział w warsztatach tkackich?
- Wszystko co dla mnie nowe, zawsze jest interesujące. Ale gdzie? Jak? kiedy?
- Przyjdź jutro do Ewy i Wojtka o 16.
Odłożyłam słuchawkę. Stałam zastanawiając się co mam zrobić z tą wiadomością.
Jednego byłam pewna, że potrzebne będą nitki, włóczki i coś z czego się robi tkaniny.
Nic z tych rzeczy w domu nie mialam, bo wszystko w lecie spalilam.
Myszy skutecznie pocięły mi moje zapasy, wijąc sobie w nich gniazda.
Znalazłam cztery, niewielkie motki włóczki, każda różnej grubości, koloru i jakości
Czarną czerwoną białą i żółtą. Ostry zestaw.
Przypuszczałam, że pogadamy sobie i dopiero po zebraniu wstępnym zabierzemy się do dzieła.
Niestety byłam w błędzie i od pierwszych minut spotkania robiliśmy tkaninki na pokaz.
To znaczy, kilka z nas i ja byłyśmy w innym błędzie przez pierwsze dwie godziny i to widać w naszych pracach.
Uczyłyśmy się przetykać czółenko z osnową, łączyć kolory, wplatać nowe nitki, a tu słyszymy, że tkamy anioła na wystawę, która zakończy nasze warsztaty.
trzeba było uznać dotychczasową robotę, za fragment aniołkowej, co nie było bardzo sensowne.
Przez cały tydzień po południu pędziłam aby utkać kilka kolejnych rządków.
Potem ambitnie zabrałam się do innego niewielkiego kilimka w momencie, kiedy przemieszczając się zapomniałam podstawowej czarnej włóczki którą robiłam tło.
Wyszło to, co mogło wyjść, ale pierwsze koty za płoty!!!

Namalowałam tam jeden niewielki obrazek, bo własnie jutro zawiśnie ten i jeszcze jeden na tej samej wystawie, co utkane maleństwa.
W drugim międzyczasie miałam spotkanie z rodzicami dzieci chętnych na Kółko Plastyczne w Domu Kultury.
W trzecim międzyczasie wyjeżdżałam na dzień do Warszawy i miałam kontrolę dentystyczną. Teraz pokażę tylko obrazki w wersji roboczej, a w niedzielę powymieniam na zdjęcia w lepszej jakości i w komplecie z wernisażu..
Długi ten Twój międzyczas. Obrazy piękne, szczególnie ten pierwszy. Napisałam do ciebie. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńAzalio, już odpisałam. Lepszy ten pierwszy, bo jak się domyślasz woda trudniejsza w malowaniu, więc się przyłożyłam!
UsuńKochana kuruj się, niech Cię nie boli! Uściski!
Wychodzi na to, że Ty nie jesteś jednym człowiekiem renesansu, tylko dwoma. Bo jeden nie dałby rady na tyle "międzyczasów".:-))
OdpowiedzUsuńBuziaczki....
Stokrotko,siedzę i drukuję podpisy na wystawę, zaraz pojadę poprzyklejać. Cieszę się, że nie marnuję czasu, ale zaczyna mi go brakować na pisanie. Ze środy na czwartek spałam 3 godziny, co dla mnie - śpiocha jest wielką niewygodą.
UsuńNa koniec w gabinecie dentystycznym pojawiłam się o godzinę za wcześnie,( wtedy, gdy kończyłam równocześnie dwa obrazy i jedną tkaninę). Już mi się wszystko plątało, godzina stracona, bo do domu za daleko.
Miłych i słonecznych najbliższych dni Ci życzę!!!
Jejku Jolu kiedy Ty znajdujesz czas dla siebie w tym międzyczasie ... Widoki są prześliczne, ale Ty to zdolna bestia jesteś!!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie.
JaGuś, wcale go nie znajduję, co widać w wyglądzie moim przy sztaludze. Właśnie pomyślałam, że czas się zabrać za siebie.
UsuńNo i jeszcze trochę za zaniedbany dom. ALE, ALE,zapomniałam napisać, że w międzyczasie zrobiłam 5 kg śliwek, 3 kg gruszek i 3 kg papryki na zimę.
Jesteś człowiekiem z pasją. Takich ludzi właśnie bardzo lubię. sam, oprócz biegania trochę maluję. Myślę, że moje bieganie jest dla ciała, malowanie dla ducha, a morze....morze jest po prostu środowiskiem za którym tęsknię.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Ahoj!
Kapitanie Wieniu,wiesz co najbardziej mi się spodobało w systemie blogowych rozmów? Najbardziej, właśnie to, że można znależć grupę ludzi o podobnym sposobie patrzenia na świat, podobnym poziomie umysłu i kultury i wtedy jest o czym mówić i wymieniać swoje spostrzeżenia. Bardzo się cieszę, że spotykam Ciebie na moim ekranie. Zaciekawiłeś mnie bardzo, napisz co malujesz? Podziwiam Twoje bieganie, a tęsknotę za morzem tylko rozumiem.Pozdrawiam Cię.
UsuńPrawdziwy czlowiek renesansu.Biore z Ciebie przyklad jak moge.Co prawda nie jestem taka zdolna .Ostatnia moja pasja - walka z urzedami roznymi i hehe coraz lepiej mi to wychodzi.Gratuluje ..miedzyczasow.:))
OdpowiedzUsuńRena,o renesans teraz nie trudno, zwłaszcza kiedy tyle spraw równocześnie do załatwienia! Kończ a tymi urzędami i bierz się za coś sympatyczniejszego!Pozdrówka!
UsuńZawsze szukam do imentu,/
OdpowiedzUsuńmoich ukrytych... talentów.
LW
Ja powiem skromnie...
Usuńtalent szarpie mnie!
Ja, daję głowę,
Usuńże masz coś nowe.
LW
Głowy nie dawaj, głowa zbyt cenna
Usuńto tylko czasem łapie mnie wen(n)a!
Będę myślał
Usuńtak dopóki
nie zobaczę
innej "sztuki".
LW
Każda "sztuka"
Usuńjest ciekawa,
lecz ważniejsza
jest zabawa!
Joanno, poprosze troszke tych miedzyczasow, bo u mnie jakos tak jesiennie sie zrobilo i czasu brak na wszystko.
OdpowiedzUsuńPlenery malarskie cudnie uwiecznione, a kapliczka i jej kolor jak dla mnie, to greckie klimaty przypomina - usciski:)
Atanerku, wszystko to było możliwe, bo w domu nawet palcem nie kiwnęłam cały tydzień. Teraz od rana doprowadzam wszystko do ładu, bo wejść było trudno. Domowe czynności jednak najbardziej zajmują czas i odwracają uwagę od innych równie ważnych spraw.Bardzo, bardzo się cieszę, że podobają ci się obrazki. Sama jestem zaskoczona, że fajnie wyszły. Kilka komplementów było, że są najładniejsze. To miłe bo wiszą wśród prac trójki najlepszych malarzy naszego terenu. Buziaki!
UsuńZ ciebie to pracowita pszczółka! Wulka - to chyba najpopularniejsza wies w Polsce, koło mnie też są dwie: Zamkowa i nad Bugiem; Joasiu, wyróżniłam twój blog u siebie w poście, jako jeden z najciekawszych; ciasteczka też juz sobie czekają, tylko jeszcze na pocztę nie doszły :) buziaki!
OdpowiedzUsuńNie mogę uwierzyć, że napisałam Wólka przez "u", teraz to ja się czerwienię! ale ze wstydu! :) Buziaki.
UsuńP.S. Dobrze, że mnie "naszło" zajrzeć tu do ciebie wieczorową porą i odkryłam swego "byka" :) pozdrowionka!
Laviolette, nie czepiajmy się drobiazgów! Całuski.
UsuńLaviolette, wiem, że głupio wygląda, jak ktoś w moim wieku czerwieni się z zażenowania i zaskoczenia, ale właśnie tak się stało po Twoich słowach. Dziękuję i przyznaję, że zawsze słowa pochwały wzbudzały we mnie wybuch entuzjazmu do dalszej pracy. Oznaczało to, że warto zrobić wysiłek bo jest tego efekt. Tą metodę stosuje w pracy z dzieciaczkami i widzę efekty.
OdpowiedzUsuńWólka, jest wszędzie, tam, skąd pochodzę też była za miedzą Wólka Kozodawska z czworakami i wielką biedą, ale teraz....wille!
Pozdrawiam Cię!!!
Joasieńko, masz ogromnie "rozdęty" międzyczas!!! A może byś w międzyczasie poszalała na klawiaturze i napisała kolejny odcinek Twej opowieści.??? Już tak dawno czekam na dalszy ciąg. Zlituj się, proszę.A obrazy bardzo mi się podobają, jak dobrze, że malujesz!!! Joasiu, może mi powiesz jak wydłużyć dobę, bo ta zaraza robi się coraz krótsza, wciąż mi brakuje czasu. Chciałam coś poszydełkować i wciąż mam opóznienie. A teraz przymierzam się "mentalnie" do remontu, więc chłonę budowlane mądrości i biegamy z A. po marketach budowlanych, zbieramy info, katalogi itp. Masakra!
OdpowiedzUsuńBuziaczki, ;)
Anabell, przyznaję, przerwa w Krośniewiczanach niczym się nie tłumaczy. Dom z lekka ogarnięty, dzisiejszej niedzieli spotkanie w parku z dziećmi - zakończone, biorę się do pisania!
UsuńAniu, zbyt dobrze wiem, co kryje się pod hasłem: REMONT, aby Ci nie współczuć!!!Życzę Ci łagodnego i szybkiego przebiegu tej inwazji.
Gratuluję refleksu janowiecko-kazimierskiego,
OdpowiedzUsuńa odpowiadaliśmy na różnych wpisach.
Pozdrawiam
LW
Jantoni, wzajemne gratulacje! Dla mnie to jedno z piękniejszych miejsc na ziemi. Pozdrawiam.
UsuńTo znaczy nauczyłaś się tkać? Te, jak im tam, no... wiesz... jeszcze nie utkane przypominają mi kontynenty. Zazdroszczę Ci tylu talentów. Nawet nie wiem, czy umiałabym dobrze pierze rwać (tak się mówi?), chyba że mogłabym sobie przy tym raźno pośpiewać. Kurczę!
OdpowiedzUsuńAurelio, nie przeceniaj mnie! Ja tylko robiłam tycieńkie próbki tkania i uczyłam się kilku splotów. Po tym tygodniu, mam tylko wyobrazenie z grubsza jaka to piekielnie żmudna robota. Nasza mistrzyni pokazała swoje dzieło tkane trzy lata.
UsuńTo dopiero robi wrażenie!