Obserwatorzy

środa, 11 czerwca 2014

PARĘ ZDJĘĆ


Zanim pojawi się filmik, pokażę kilka zdjęć zrobionych okiem i ręką Danusi Gastołek.
Nowy outsider

Otwarcie
Grupa Rekonstrukcji Historycznej
Ludności Cywilnej Mława


Goście
Wykład doc. Leszka Zygnera
Muzycy z Teatru Żydowskiego

 
Wsparcie zza kulis: Danusia Gastołek
 i aktor Marek Frąckowiak
Dialog
A na scenie kram
  
Dzień targowy
 
Kupujący


I na wystawie pod swoim portretem

wtorek, 10 czerwca 2014

CHAGALOWSKI ŚWIAT

Taki jest tytuł głównego obrazu ekspozycji. Nadawał charakteru całości wieczoru. 
Godziny poprzedzające otwarcie upłynęły mi w kompletnej histerii, ale spięłam się na 100%, gdy przyjechałam na miejsce, zobaczyłam jedną ogromną salę i trzy małe zawieszone moimi pracami.
To dziwne uczucie i takie stawiające na nogi.
Muszę kilka słów napisać na temat organizacji, bo takiej dobrej dawno nie widziałam. Gdy wszystko działa sprawnie to nie słychać i nie widać tego wysiłku: mocowania się z materią, ludźmi ze sobą i wszyscy wiedzą co mają robić, praca jest rzetelnie wykonywana a efekty cieszą oczy. To wszystko było zasługą pana profesora Bogdana Wasilewskiego - Gospodarza terenu.  Na każdym kroku widać było pracę i serce. 
Wszystkie atrakcje wymienione w zaproszeniu współgrały płynnie ze sobą.
Bardzo ciekawy, jak zawsze, wykład pana docenta Zygnera odbywał się na tle wybranych i opisanych starych zdjęć mławskiej, żydowskiej społeczności. Specjalnie za tą prezentację  dziękuję pani Kasi Wasilewskiej.
Muzycy z Teatru Żydowskiego wprowadzali niesamowity, nastrój, a że byli tam sami wirtuozi to wieczór wypełniony był niezwykłą muzyką.
Mławscy Rekonstruktorzy wszędzie, gdzie się pojawiają wywołują głębokie emocje. Tym razem też tak było. Pierwszy raz grali tak rozbudowane sceny z życia Żydów i każdy z występujących włożył mnóstwo pracy w grę i w strój. Na szczęście goście to dostrzegli! Byłam z nich taka dumna!
Kuchnia zaoferowała typowe dania, które chwalono, ale ja z wrażenia nic nie zjadłam.
Goście dopisali, bo było ponad sto osób.
Na końcu wszyscy tańczyli razem, co było spontanicznym i radosnym zakończeniem.
Hitem wieczoru z wystawionych prac stał się nowy "outsider" pt "Chagalowski świat".
 Na filmie będzie lepiej widoczny, ale wciąż zbieram materiały.
 
 
Na blogu JanaToniego też można zobaczyć  moje prace. ale ważniejsze jest to, że tam można komentować wierszem! To jest  znakomita gimnastyka umysłu, a prowokacyjne, pełne treści rymy autora pobudzają do wysiłku.
Zbyszku i JanieToni dziękuję za tomiki, które rozweselają mnie po trudnych dniach!
 
 

środa, 4 czerwca 2014

BĘDĘ WITAĆ W PROGU!

Wklejam dokładne zaproszenie, dla przypomnienia. Proszę tych, którzy się wybierają o potwierdzenie telefoniczne aby wpisać się na listę. Sala ma ograniczoną ilość a ze względu na inscenizację jeszcze odrobinę się zmniejszy. Musimy więc znać liczbę osób, aby wszystko wypadło elegancko. Ja ze swojej strony zapewniam, że namalowałam obraz życia. Warto będzie go zobaczyć, a do tego tyle atrakcji, że wieczór zapowiada się bardzo, bardzo ciekawie.
Obraz pt "Chagalowski świat" będzie moim przebojem na tej wystawie. Dla niego chcę zrobić wernisaż w Nowym Jorku. Prowadzę takie rozmowy, czym się skończy nie wiem, ale myślę że wtedy ceny podskoczą dziesięciokrotnie.
 I o to chodzi!  Mam jeszcze inne plany.

 
 

Szanowni Państwo,

Bohdan Wasilewski i Joanna Rodowicz

Zapraszają do udziału w wernisażu i inscenizacji:  "Sztetele Mława"

Centrum Konferencyjne, Hotelu Best Western Poleczki, ul. Poleczki 40A, Warszawa

6.06.2014 godz. 18-20.

Motto imprezy:

Sztetele Mława

Trudno przeszłości

wciąż nosić rany,

brunatnej hańby

wspomnienia, życie

chce słońca i wiary

niezłomnej, że zło

jak deszcz przemija,

a górą świeci słońce,

lecz wciąż nad nami

krążą chmury i

nienawiści padają

gromy, pomyślmy

więc o burzy,

ku przestrodze, o życiu

które zmiotła ostatnim

swym porywem,

o Mława sztetele,

o czosnku zapachu

i wzniosłych rozmowach,

o Bogu i socjalizmie,

o pieniądzach i plotkach,

o bogatej kulturze, która

miała być pogrzebana 

razem z Mława sztetele,

lecz żyje w nas nadal,

.........nieśmiertelna.

 

Bohdan Wasilewski









niedziela, 1 czerwca 2014

WIĄZANKA

 
Z boku
 


 
Tak wyglądają statuetki. Są w formie róż przewiązanych szarfą z napisem. Powstały w celu upamiętnienia śmierci dwóch uczennic, które zginęły podczas pożaru w hotelu na szkolnej wycieczce.
Sam pomysł i cały proces tworzenia, był dla mnie bardzo burzliwy, gdyż jak się tutaj skarżyłam robiłam kilka rzeczy na raz. Niestety w tym obłędzie nadążania za czasem, który zdawał się wciąż mnie wyprzedzać, walnęłam gościa w błotnik, lekko uszkadzając sobie swój. Straciłam bezcenne dwie godziny, a piękna biedroneczka nie jest już tak bezczelnie nowa.
Moje nowatorskie podejście do statuetki zaowocowało sporymi kosztami, ale czego się nie robi aby praca wyglądała pięknie?
Nie mam pojęcia jak zareaguje odbiorca, bo nie widział projektu i zobaczy je dopiero po wyjęciu z paczki. Lekko się denerwuję, bo co tu można przewidzieć?
Wystawa w Ciechanowie już spakowana. Bolą mnie kolana, bo w tej pozycji zabezpieczałam obrazy. W poniedziałek jadą do Warszawy. Robię kolejne rzeźboobrazy.
Nadam tej technice nazwę. OUTSIDER- owa.
Kolejny "outsider" już prawie skończony, drugi, trudniejszy jeszcze przede mną.

środa, 28 maja 2014

DZIEŃ MATKI WŚRÓD RYSUNKÓW

 Dzień Matki przygotowywaliśmy z wielkim przejęciem.
Staram się wydobyć sens takich świąt a nie "odbębnianie" kolejnej laurki. Tym razem pod wrażeniem swoich własnych zmagań z oprawą obrazów na wystawę, zaczęłam z dziećmi szykować atrakcyjny obrazek do powieszenia na ścianę.
Jak zazwyczaj był on" z niczego", ale jego siłą była miłość dziecka do mamy.
Na obrazku jest narysowana mama, tak , aby była przez siebie rozpoznana, dalej zrobiona została ramka zdobiąca dzieło. Wszystkie obrazki miały sznureczek do powieszenia zamontowany z tyłu.
Jak zawsze w trakcie pracy, dzieci decydują jak ma w ostateczności wyglądać ich dzieło i dlatego możemy zobaczyć przeróżne wydania tego tematu. Najmłodsze sklejały bukiety, ale dodawały osobno mamy wizerunek. Niestety żaden z obrazków najmłodszych nie chce przejść do bloga a ja nie mam więcej czasu. Przyznacie, że mam powody do radości, gdy widzę jak bardzo się starają. Ich mamy są rozpoznawalne.

Pokonałam Photoshopa w dwa dni i ruszyłam z impetem aby pokazać, to, co warte pokazania. Pracowałam wytrwale dwa tygodnie. Książeczka ma 40 stron i jest już gotowa do druku. Jest piękna, kolorowa, przyjemnie brać ją do ręki. Zobaczymy reakcję dzieci. Jeszcze jej nie widziały. Mam na razie próbny wydruk. Sama nie mogę się doczekać aby zobaczyć ich radość.
Zaproszenie powtórzę w rozszerzonej wersji.






sobota, 24 maja 2014

ZAPROSZENIE

 

Szanowni Państwo,
Bohdan Wasilewski i Joanna Rodowicz
Zapraszają do udziału w wernisażu i inscenizacji:
 "Sztetele Mława"
Centrum Konferencyjne, Hotelu Best Western Poleczki,
ul. Poleczki 40A, Warszawa
6.06.2014 godz. 18-20.

sobota, 17 maja 2014

TYLE SIĘ DZIEJE

Po przeżyciach w Ciechanowie, wprost nie mogłam dojść do siebie. Miałam wrażenie, że moja dusza została w obrazach a ja jestem taka pusta gdzie indziej. Już podczas wernisażu narobiłam gaf które w kolejnych dniach mnożyły się jak bakterie w galaretce.
Załamałam się jak wysiadł mi Internet: - co ja zrobię? Nie mogę czytać komplementów wysyłanych od ludzi!? - a tak czekałam na tą chwilę!
Teraz widzę, że było to potrzebne, abym całkowicie zajęła się pracą i tym sposobem oderwała się z emocjami od wystawy, bo po pierwsze, woda sodowa w umyśle, to zgubna sprawa, a po drugie, to chyba nie mój styl.
Niestety nie miałam pojęcia co się u Was, kochana rodzino blogowa dzieje i nie mogłam odpowiadać ani komentować! Za to przepraszam najgoręcej.
Siedzę więc dniami i nocami i składam w komputerze książeczkę z obrazkami dzieci, gdy nagle dzwoni syn i mówi, że....mają jechać, aby  zobaczyć dziewczynkę, którą przeznaczono im do adopcji. Papiery złożyli półtora roku temu.
 Za dwie godziny dowiedziałam się, że to będzie na sto procent moje kolejne wnuczę.
 Spędzili tam kilka godzin, zobaczyłam zdjęcia.
 Słodka, maleńka, czteromiesięczna Kruszyna! Co telefon ryczę jak bóbr, bo słyszę ich szczęście, a i ja sama cieszę się bardzo z tej małej istotki.
Następnego dnia telefon oznajmił, że już zabierają dziecinkę do domu. Dzisiaj, czyli czwartego dnia od pierwszego telefonu przyjechali mi ją pokazać.
Normalnie dziewięć miesięcy przygotowań do pojawienia się dzieciny robi swoje, tutaj wiadomość plus dzieciątko, jak niezwykły podarunek wrzucony przez Mikołaja!
W domu ani pieluszki, ani butelki, wszystko w tempie przyspieszonym, ale powiedzieli, że jak formalności pozwoliły im zabrać dzieciątko, to chwycili je bez zastanowienia. Zostawić je samo wydawało im się nieludzkie, a tęsknota wyrywała im serce.
Moje dzieciaczki "plastyczne" przygotowują obrazki na Dzień Matki. Pokażę je w następnym tygodniu, bo wykombinowałam fajne efekty i myślę, że dzieci będą miały satysfakcję z pracy, a mamy radość z takiego prezentu. Ach, jakie są to prezenty z serca!

Mnie jednak najbardziej się podoba prezent w postaci wnusi, który wpiszę w tym roku, pod datą Dnia Matki. Trwają dyskusje co do imienia Maleństwa.


Trwają przygotowania do warszawskiego wernisażu. Za chwilę pokażę zaproszenie.

poniedziałek, 12 maja 2014

FILMIK Z CIECHANOWA

Wśród przyjaciół. fot. Danusia Gastołek
To jest  Brać Blogowa. fot. Danusia Gastołek
 
To moje siostry. fot. Bohdan Wasilewski



  fot. Bohdan Wasilewski
 
Kilka zdjęć autorstwa niezastąpionej Danusi Gastołek i link do filmiku, który przybliża atmosferę wernisażu.




                                   
 
                                                                <iframe width="640" height="480" src="//www.youtube.com/embed/EG6psiQgrR4" frameborder="0" allowfullscreen></iframe>

Nie wiem, czemu nie mogę otworzyć tego na blogu, więc daję taki link.

http://youtu.be/EG6psiQgrR4


Więcej zdjęć Danusi na stronie:https://www.facebook.com/media/set/?set=a.245502688983761.1073741850.142625379271493&type=1

piątek, 9 maja 2014

NIEZWYKLI GOŚCIE

"BOND"  jeszcze bez ramy.
Co może być miarą sukcesu? Nie wiem, ale wiem, że goście, którzy zaszczycili mój wrnisaż byli osobami wyjątkowymi. Dostawałam kwiaty, gratulacje i słowa podziwu, ale gościom należą się także bukiety podziękowań za poniesiony trud aby tak daleko dojechać. 
Wyróżniając jednych, krzywdzę innych, tylko jak ująć i wymienić jednym tchem tyle osób?
Pojawienie się Mironqa z Gdańska, znanego mi wcześniej tylko z blogosfery i z Jego ciekawych postów, tak mnie zaskoczyło i wzruszyło, że chcę to podkreślić i jeszcze raz powiedzieć! DZIĘKUJĘ Ci!! 
Kochanej Stokrotce i Luanie,( którą tak bardzo chciałam poznać), dziękuję stokrotnie!!
Wszystkim przyjaciołom, moim bliskim i dalszym znajomym i mojej Rodzinie, ale oni już o tym wiedzą, że dziękuję.
 Mojej Pani Dyrektor, pracownikom Centrum Kultury i Sztuki którzy przyczynili się do takiej pieknej ekspozycji i Pani Dyrektor Centrum za ryzykowną propozycję wystawy, w listopadzie 2013 roku DZIĘKUJĘ z całego szczęśliwego serca.
Ta listopadowa propozycja wyzwoliła we mnie twórczą energię, czego efekty goście mogli dzisiaj zobaczyć.
Nigdy nie myślałam, że usłyszę tyle słów uznania, zachwytu, gratulacji. Jestem spełniona, szczęśliwa i mam pomysły na dwie kolejne wystawy, które w większości są tylko w mojej wyobraźni. Nie mam jeszcze ani jednego zdjęcia z uroczystości. Filmik i reportaże pokażę około soboty- niedzieli.
 Muszę przyznać nieskromnie, że moje ostatnie dwa dzieła powodowały  opadanie szczęki. Mogę już je ujawnić. 
Na górze to rzeźboobraz pt.BOND a poniżej pt..KOGUT  Wszystkie zdjęcia z pracowni jeszcze w trakcie pracy.
Na ekspozycji wyglądały inaczej, ale wrażenie było takie jak w założeniu.
Nie wiadomo gdzie kończy się rzeźba a zaczyna malarstwo. Na pierwszym poniżej widać przy specjalnym oświetleniu. U Bonda nawet mnie trudno znaleźć tą granicę. 




Dodaję otrzymane zdjęcia wykonane przez pana B. Prusa. 
To pierwsze chwile po wejściu gości.



piątek, 2 maja 2014

WSPARCIE


Dziękuję wszystkim za słowa wsparcia. Były mi ostatnio tak bardzo potrzebne!
 W pewnym momencie pomimo zmęczenia i wiecznych wątpliwości czy wszystko dojdzie do skutku, podniosłam głowę i rozejrzałam się. Dopiero wtedy zobaczyłam Wasze życzliwe myśli krążące wokół mnie. Zobaczyłam ciepło i miłość bliskich, zobaczyłam dopingującego mi Andrzeja i pilnująącego, aby wszystko dobrze wyglądało. Zobaczyłam ludzi z sąsiedniej wsi, którzy bardzo, bardzo mi pomogli nie czekając na wynagrodzenie. 
A na końcu zobaczyłam na wszystkich ścianach mieszkania moją całą wystawę. 
Nawet na czterolatka Stasia mogę liczyć. Staś przywłaszczył sobie duży, szary karton, wyjął kredki i narysował statek z kapitanem, sterem, morzem, rekina, wieloryba i syrenkę, a nawet niebo, słońce i mewy. Wszystko to wymyślał sam a obraz powstawał w głębokim skupieniu, Ja poprosiłam tylko o syrenkę - jedna jest z prawej strony na dole (ma piękne piersi!) a druga jest po lewej , trochę wyżej.
Jutro pakuję obrazy, we wtorek już rozstawianie  w Galerii.
 Postaram się dożyć do wernisażu.