![]() |
JESZCZE TYLKO KILKA POCIĄGNIĘĆ I BĘDZIE GOTOWE |
Nie mogłam się oprzeć. Wieczorem o 22 godzinie stwierdziłam, że muszę jednak namalować to, co dojrzało we mnie , pewnie na skutek bieli za oknem. Od dawna myślałam że połączenie bieli brzóz i śniegu może być czymś niezwykłym i warto by nad tym popracować. Chcę, aby obraz nie tylko był ciekawy, wart oglądania, ale aby mieścił się w cyklu, który buduję na przyszłą wystawę.
Oczywiście to tylko szkic, ale nie byłabym sobą, gdybym natychmiast nie dzieliła się z wszystkimi moimi twórczymi działaniami. Lubię gdy widać przemiany kolejne rodzącego się obrazu, czy rzeźby. Pokazuję w ten sposób walkę z materią, oraz z samym sobą i że nie jest to pacnięcie bez wysiłku, lecz wielokrotnego upadku, czasami nagrodzonego dobrym wynikiem.
Kończę pisanie, bo i w innych dziedzinach ten wynik musi być dobry - dzieci czekają!
Joasiu, piszesz, że to szkic, a ja widzę skończony obraz. Naprawdę. Śnieg i te ślady na śniegu, jakbym widziała na żywo. Wspaniale połączyłaś biel z bielą w niebieskiej poświacie. Jestem zauroczona. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńAzalio, jeszcze cała jestem emocjami w obrazie, nie mam za grosz dystansu. Jednak nie mogę go tak zostawić, bo wiele miejsc jest po prostu tylko zaznaczonych. Na szczęście dzisiaj ani jutro nie mam na to czasu i nabiorę ociupinkę potrzebnego spojrzenia z odległości. Dziękuję za dobre słowo i bardzo, bardzo się cieszę że Tobie się podoba. Uściski spod padającego wciąż śniegu!
UsuńA mnie aż trzęsie z zazdrości.... bo ja przecież straszliwe beztalencie jestem!!!!
OdpowiedzUsuńGratuluję Joasiu - piękny obraz- bo ja też tu obraz a nie szkic widzę.
Stokrotko, tak pięknie malujesz słowami klimaty Twoich podróży, że pędzel wcale Ci nie jest potrzebny. Ja muszę pędzlem. Dzięki kochana za dobre słowo, może będzie dobry obraz?!
UsuńPodoba mi się. A wpuścisz tu trochę słońca i bieli? Bo to przecież nie jest gęsty las.Wiesz, ogromnie lubię gdy zimą jest ostre słońce, niebo ma taki kiczowaty błękit, śnieg miejscami ma na powierzchni rozrzucone diamenty, a każdy skrawek śniegu w cieniu jest taki pięknie niebieski.A drzewa na horyzoncie...fioletowe. To będzie Joasiu piękny obraz, już to widzę. A tak nawiasem - najbardziej lubię rysować drzewa pózną jesienią i zimą. A jak Ci się jezdzi w tym kupnym śniegu? Uważaj, proszę!
OdpowiedzUsuńBuziaki, ;)
Anabell, trafiasz w samo sedno. Tak bym chciała oddać te odcienie zimy w jej najpiękniejszym wydaniu! Jednak aby tak wyszło, jeszcze trochę muszę popracować, bo jeden ruch i pejzaż robi się smętny i mroźny, ale nie tak. Widoki jesienne, kolorowe, to raj dla oczu, zima to refleksja dla duszy.
UsuńPanicznie się boję śnieżycy z wiatrem, bo nie wyjadę, albo nie dojadę do domu z powodu zasp. Na szczęście mam zasadę nie martwienia się na zapas. Uściski!
No to się doczekałam...:o)
OdpowiedzUsuńGordyjko, nie na darmo wlokłam te blejtramy na własnych plecach!.....uf..:o)
UsuńCzekam na koncowe efekty.Biel z biela . Bardzo dobry pomysl w/g mnie.Wiec czekam ..
OdpowiedzUsuńRenata, wszystko niedługo pokażę, bo terminy gonią. Miłego!
OdpowiedzUsuńWidzę tu wiele,
OdpowiedzUsuńna bieli... biele.
LAW
LAW,
UsuńBieleje biel na bieli
a śnieg się wokół ścieli...
Wyobrażam sobie jak tam u Ciebie musi być teraz pieknie
OdpowiedzUsuńAurelio, jest przepięknie, a ja zamiast wyszukiwać dokumenty, maluje brzozy..
OdpowiedzUsuńJeszcze dwa muśnięcia, ale zrobiło się już ciemno bo godzina 16, obiad nie zrobiony, ważne dokumenty i rozrachunki czekają a ja wciąż patrzę na obraz, bo nie udaje mi się chwycić diamentów śniegowych. Może to zbyt ambitne?
jest piekny....jak sie przygladam to widze zalesie...dzieki
OdpowiedzUsuńElu, pewnie to jeszcze stamtąd takie ciągoty!
OdpowiedzUsuńJuż jest przepieknie!!!!Pozdrowionka serdeczne zostawiam krystynkabaj
OdpowiedzUsuńKrysiu, tak się cieszę, że Ci się podoba! Uściski!
UsuńJoasiu dla mnie to nie szkic tylko już gotowy, piękny obraz. Zazdroszczę Ci takiego talentu, naprawdę.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie.
JaGuś, już poprawiłam, jest lepszy i brzozy są lepiej wrysowane, śnieg odrobinę mocniej skrzy. Pozdrawiam, jestem szczęśliwa, że wyszło to, co wyszło!
Usuńbrzozy otulone puchem - kojący obraz. Asiu ja mam bardzo podobnie.Gdy wpadnie mi do głowy pomysł popełniam go , a że materiały mam na strychu i na samym dole domostwa, to ganiam jak kot z pęcherzem , znoszę w jedno miejsce i wyrabiam produkt jaki zakiełkował w mej kudłatej
OdpowiedzUsuńAgata, prawda, że gdy już zmęczona pracą aby to, co w głowie stało się widocznym tworem, patrzysz na wynik i on jest prawie zadowalający, to nie ma większej nagrody! Witam Cię u mnie i zapraszam na stałe. Teraz pędzę zajrzeć na Twoją stronę. Pozdrówka!
OdpowiedzUsuńjestem Aśka na stałe , jestem . za wcześnie wpadłaś do zapadni , jest kolejny odcinek i ten miałam na myśli dając Tobie sygnał. Więcej odsłon nie posiadam
OdpowiedzUsuńAgata, nie miej kompleksów, ze za mało odsłon!!!!!!!!!!!! Uwielbiam Cię we wszystkich odsłonach i blogach. Zawsze przemycisz ważne kwestie.
Usuńte klimaty kocham najbardziej...
OdpowiedzUsuńLaviolette, Cudownie, że mamy podobne poczucie piękna i estetyki. I wrażliwość ponad miarę.
UsuńPrzepadam za brzozami, począwszy od tych wszystkich nienamalowanych, Twoje w śniegu zapadły mi w pamięć jak obejrzany krajobraz,
OdpowiedzUsuńTamanna, jak miło Cię tu czytać. Cieszę się, że zatrzymałam choć na chwilę Twój wzrok. Brzozy i ja kocham od dziecka. Miałam taką swoją w ogrodzie, przynajmniej tak o niej zawsze myślałam. Będę próbowała malować nowe, tematy. Te zamówione i inne z potrzeby serca. Twój blog z wielką ciekawością wpisuję na stałe do czytania. To nieznane mi strony, tak barwne i wielorakie. Tutaj zapraszam na stałe. Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuń