Od dziecka miałam wpajane, że nazwisko które noszę do czegoś zobowiązuje, że nie wolno jest go skalać, że mam być z niego dumna.
Wszystko to zawsze wiedziałam. Wiedziałam kto poszedł na które Powstanie i ilu zginęło moich przodków w obronie Ojczyzny. Sama nigdy nie rwałam się do walk i bohaterskich czynów, wolałam kryć się za plecami bliskich.
Niestety nadszedł czas kiedy i ja podniosłam dłoń ....aby zaprotestować i napisać.
Tematem jest wydana niedawno książka autorstwa pana Lipińskiego o moim wuju-stryju Janku Rodowiczu "Anodzie"
https://www.facebook.com/wilczymszlakiem/posts/397051723812804
i jeszcze tu powtórzono
http://niezlomni.com/?p=23860
Obserwatorzy
niedziela, 26 kwietnia 2015
sobota, 25 kwietnia 2015
W NAS SZALEJE WIOSNA
"Moje " dzieci pracują zawzięcie. Nie mogę za wiele pokazywać,
bo szykujemy różne niespodzianki w sekrecie. Jedyne co moge pokazać to
dzisiejszą wiosnę malowaną przez zespół 5- 6 lat
Nawet nie wiecie jakie odbywamy ważne rozmowy podczas tych spotkań.
Wiem co w szkole i co w przedszkolu.
Wiem u kogo gniazdują bociany i kto ma psa. Nawet kto widział ostatnio wiewiórkę.
A tu są dwa domki dla ptaszków i powiększyła się już rodzina bociana.
U Wojtusia poniżej wszystko jest w ruchu, ale żaba w skoku, łapiąca muchę to mistrzostwo! Nie dało rady pokazac wszystkich prac. Szkoda bo nieudolne, dziecinnie malowane różowe serca plączące sie gdzieś w tle posród wiosennego przesilenia podkreślają wymownie specyfikę tego okresu.
Dzieci w różnym tempie rysują. Tym najszybszym wymyślam nowe tematy. Czesto jest to coś z ich bliskiego otoczenia, aby wydawało sie łatwiejsze. Tym razem poprosiłam o narysowanie własnego podwórka.
Dziewczynka narysowała jak widzi dom, a potem jak stanie do niego tyłem.
I co na to powiecie?
A potem starsze uczyły się "drugiego planu" czyli po prostu tła. Rysunki będziemy kończyć na następnych zajęciach, bo powstają baaardzo ciekawe prace. Dwie tylko są skończone. Oto one:
Namówiłam ich na malowanie gór, których pewnie żadne z nich nigdy nie widziało. za dwa tygodnie pokażę pozostałe.
W MDKu zainaugurowano spotkania teatralne. Pierwszym był spektakl"Gloria i Grace" z Celińską i Malec. Obie fenomenalne. Sala pełna w 100 procentach. Wspaniałe wrażenia, każda chwila wypełniona treścią, świetną grą.
Jak dobrze, że mogłam to obejrzeć. W maju Pszoniak ze spektaklem "Belfer" a w czerwcu Anna Seniuk. Już się nie mogę doczekać.
O pewnym wernisażu opowiem w osobnym poście bo tu już się nie mieści!!!!!
Miałam jeszcze jedno kulturalne, ważne spotkanie. W Bibliotece z okazji wręczania nagród najlepszym czytelnikom, zaproszona została autorka kilkunastu książek, propagująca region Mazur, pani Katarzyna Enerlich.
Wyszłam pod wrazeniem jej młodego wieku, bijącego od niej ciepła, życzliwosci do ludzi i do swojego miejsca na ziemi. Tyle ważnych kwestii poruszyła. Dała mi dużo do myślenia. Teraz czas na przeczytanie chociaż kilku jej książek..tylko kiedy?
Nie tracę czasu, ale wciąż mam go za mało. Na stoliku przy łózku już czeka mały stosik. Każda "napoczęta", każda inna i każda ciekawa.....
Nawet nie wiecie jakie odbywamy ważne rozmowy podczas tych spotkań.
Wiem co w szkole i co w przedszkolu.
Wiem u kogo gniazdują bociany i kto ma psa. Nawet kto widział ostatnio wiewiórkę.
A tu są dwa domki dla ptaszków i powiększyła się już rodzina bociana.
U Wojtusia poniżej wszystko jest w ruchu, ale żaba w skoku, łapiąca muchę to mistrzostwo! Nie dało rady pokazac wszystkich prac. Szkoda bo nieudolne, dziecinnie malowane różowe serca plączące sie gdzieś w tle posród wiosennego przesilenia podkreślają wymownie specyfikę tego okresu.

Dziewczynka narysowała jak widzi dom, a potem jak stanie do niego tyłem.
Przy okazji nauczyły sie "malować" ołówkiem, bo i młodszy chłopczyk pokazał mi czarno - biało swoje otoczenie.
Muszę wam opowiedzieć co sama się dowiedziałam: obok "czarnej "bujawki", bliżej środka jest odkrywana piaskownica, gdzie nasz autor bawi sie właśnie i buduje różne konstrukcje. W oknie domu po prawej siedzi babcia , ale ostatnie okno ma roletę bo tam zazwyczaj śpi koteczka. Na podwórku grasują dwa psy sąsiadów. Jeden jest jamnik. A gdy spadała gwiazda, to autor bardzo sobie mocno pomyślał, zeby tata jutro wrócił ( wyjechał na 3 tyg. a minął tydzień), ale się nie sprawdziło, bo mineło już trzy dni od gwiazdy.I co na to powiecie?
A potem starsze uczyły się "drugiego planu" czyli po prostu tła. Rysunki będziemy kończyć na następnych zajęciach, bo powstają baaardzo ciekawe prace. Dwie tylko są skończone. Oto one:
Namówiłam ich na malowanie gór, których pewnie żadne z nich nigdy nie widziało. za dwa tygodnie pokażę pozostałe.
W MDKu zainaugurowano spotkania teatralne. Pierwszym był spektakl"Gloria i Grace" z Celińską i Malec. Obie fenomenalne. Sala pełna w 100 procentach. Wspaniałe wrażenia, każda chwila wypełniona treścią, świetną grą.
Jak dobrze, że mogłam to obejrzeć. W maju Pszoniak ze spektaklem "Belfer" a w czerwcu Anna Seniuk. Już się nie mogę doczekać.
O pewnym wernisażu opowiem w osobnym poście bo tu już się nie mieści!!!!!
Miałam jeszcze jedno kulturalne, ważne spotkanie. W Bibliotece z okazji wręczania nagród najlepszym czytelnikom, zaproszona została autorka kilkunastu książek, propagująca region Mazur, pani Katarzyna Enerlich.
Wyszłam pod wrazeniem jej młodego wieku, bijącego od niej ciepła, życzliwosci do ludzi i do swojego miejsca na ziemi. Tyle ważnych kwestii poruszyła. Dała mi dużo do myślenia. Teraz czas na przeczytanie chociaż kilku jej książek..tylko kiedy?
Nie tracę czasu, ale wciąż mam go za mało. Na stoliku przy łózku już czeka mały stosik. Każda "napoczęta", każda inna i każda ciekawa.....
poniedziałek, 6 kwietnia 2015
PORTRET
Obdarowana przez męża, zaakceptowała swój portret a słowa podziękowania są zawsze dla mnie wyczekiwaną premią.
Zastanawiałam się potem dlaczego ten portret był trudny. Chyba dlatego, że piękno i intelekt często ukryte jest w drobnych szczegółach czasami wprost skrytych pod skórą. Nie mozna ich ordynarnie pokazać, wszystko musi być tak samo subtelnie oddane.
A jednak obraz ma swoje prawa i duzo cech trzeba trochę "podkręcić", więc jak nie przesadzić?To jest chyba ta trudność.
Dzisiaj mam wielką satysfakcję i z przyjemnością patrzę na sportretowaną twarz.
niedziela, 5 kwietnia 2015
WESOŁYCH JAJEK, KUREK, ZAJĄCZKÓW .....
To jest kartka składana.
Korzystając z prac dzieci (Darii) życzę wszystkim pięknych Świąt na przekór pogodzie, która jest oględnie mowiąc obrzydliwa.
Wczoraj mijałam bociana stojącego w śniegu obok drogi. Wyglądał jak sto nieszczęść i trudno się dziwić, bo chyba żaby znowu się pochowały.
Klangor żurawi słyszę od dłuższego czasu, a para gołębi bezwstydnie całuje się na klonie i grucha tak, że wiem co on ma na myśli.
Na koniec "farma" baranków stworzonych przez dzieciaczki z młodszej grupy.
Baranki zrobione są z niezastąpionych rurek po papierze toaletowym.
Baranki zrobione są z niezastąpionych rurek po papierze toaletowym.
W pierwszym odruchu chcialam, aby loki wełniane byly "skręcone" z tegoż papieru, ale jednak zrezygnowałam i zaproponowałam włóczkę.
środa, 25 marca 2015
UROCZYSTOŚĆ
![]() |
W ostatnią sobotę GRHLC Mława ( Grupa Rekonstrukcji Historycznych Ludności Cywilnej ) brała udział w uroczystościach związanych z 152 rocznicą Powstania Styczniowego . Uroczystosci odbywały się w lesie blisko Wróblewa, koło symbolicznej mogiły-obelisku, |
Na FB ukazały się w dużej ilości zdjęcia dokumentujące samą uroczystośc i pobyt w pięknym miejscu, do którego byliśmy potem zaproszeni.

Z egoizmu, chcąc zatrzymać na dłużej wspomnienia wklejam tutaj reportaż ( w większości dotyczący mojej osoby) uchwycony obiektywem pani Alicji Gąsiorwskiej.

![]() | A tu, wśród nas autorka reportażu! |

![]() |

Jestem pewna, że Radzanów niedługo będzie znany ze skansenu, którego narodziny mogliśmy zaobserwować w sobotę.
Pasja, serce, kreatywność, własny czas i pieniądze - to i wiele innych, ważnych czynników zaowocowało powstaniem urokliwego zakątka.
Gdy znalazłam się w tym miejscu poczułam zapach smolnego drewna, który wyzwolił już całkiem zapomniane wspomnienia. Serdeczność i gościnność powodują jeszcze chęć zostania tam po to, aby zapamiętać na zawsze przemiłą atmosferę.
Całej rodzinie państwa Nowakowskich dziękuję za możiwośc spędzenia u Nich i z Nimi, tego czasu.
piątek, 20 marca 2015
FASCYNACJE
Przyznaję bez bicia, że rowerów nie namalowałabym bez wsparcia się zdjęciem. Jednak po raz trzeci, poza szczegółami roweru nie potrafiłam wyjść z atmosfery zdjęcia, jego kompozycji i uroku. Foto było czarno - białe i jest pod adresem, który wkleję za chwilę, bo muszę go odszukać.
Robię tutaj rachunek sumienia, gdyż nie wszędzie uwidoczniłam skąd brałam nieodpartą chęć rozmalowania tego na swój sposób. Zwłaszcza pierwszy rower jest bliźniaczo podobny do zdjęcia na blogu Agnieszki http://laviolettee.blogspot.com/
Jeśli jest genialne zdjęcie to nie sposób go zmienić . Próbowałam ułożyć kadr inaczej, ale wychodzi wtedy banał. Jedyne jak mogłam sobie utrudnić, to zrobiłam lustrzane odbicie roweru Agnieszki, co starzy rowerzyści natychmiast zauważyli.
Tym razem dałam z tym spokój. Dziekuje autorowi za ten temat złapany w kadrze. Zdjęcie zamieszczono w najmniejszej rozdzielczości, więc musiałam sporo się natrudzić, aby wszystko wykombinować w formacie 50 x 70 cm z obrazka wielkości pudełka od zapałek.
I teraz jest on trochę mój.
Kolejne zamówienie mam na duży obraz fregaty na morzu. Oczywiście będę musiała znaleść jej zdjęcie, aby była prawdziwą fregatą i dodatkowo namalować wzburzone morze. Nowe ciekawe wyzwanie. Nie mam pojęcia jak go "ugryzę". Temat banalny ale przez to piekielnie trudny.
A najmłodsze dzieciaczki dostały kawałek trawy jako osnowę dla zrobienia palemki. To są ich dokonania.
Zadziwił mnie sześcioletni Koreańczyk, który oczywiście nie musi znać naszej tradycji i wcale tego od niego nie oczekiwałam... zobaczcie sami
niedziela, 15 marca 2015
POKAŻ SWOJE DOKONANIA I POKAŻ INNYCH
Obrazek Darii jest najbardziej aktualny i tak zaczyna u nas wyglądać świat.
Kilka dni temu ochoczo przyłączyłam się do prezentacji na FB.
"The 5 Day Artist Challenge" - codziennie, przez 5 dni wywołani artyści publikują po 3 swoje prace, nominując każdego dnia innego twórcę zapraszając do prezentacji wybranych prac przez pięć kolejnych dni. Mogą to być prace graficzne, malarskie, rysunkowe, rzeźbiarskie, fotograficzne i inne."
To ciekawa inicjatywa na którą nie żal czasu, a ciekawość co pokażą inni, wprost nie do opisania!
Wszystko dzieje się na FB.
Nim nastąpiła chwila przerwy na facebookową zabawę to dzieci i ja pracowaliśmy nad naszymi dziełami.
Ja maluję dwa portrety i nowy obraz na sprzedaż, a dzieci?
Dzieci miały Walentynki.
Malowały ostatnie pomruki zimy.
A potem wołały wiosnę i to jak!
Wróciłam z warsztatów z dorosłymi, niepełnosprawnymi. Warsztaty odbyły się w naszej Miejskiej Bibliotece. Nie wiem kto miał więcej przyjemności ze spotkania. Obrazki są pełne słońca i radości tworzenia a ja jestem pełna podziwu patrząc na wyniki.
Dużo wcześniej, bo w lutym, współorganizowałam w Bibliotece, wieczór poetycki Witolda Kiejrysa.
Spotkanie było skierowane do młodzieży i pokazywało jak poezja może być sposobem na uzależnienia. To było wyjątkowe spotkanie. A młodzi z klasy policyjnej w 10 minut, na kolanie napisali wiersze, którymi udowodnili, że czasy dowcipów o milicjantach są rzeczywiście już przeszłością. Następcy są wrażliwi i mogą być dumni z wyników swoich prób pisania poezji.
http://www.biblioteka.mlawa.pl/strona-778-jezyk-1
A na sam koniec mój szkic pomalowany przez Stacha a przedstawiający naszego szczeniaka.
Kilka dni temu ochoczo przyłączyłam się do prezentacji na FB.
"The 5 Day Artist Challenge" - codziennie, przez 5 dni wywołani artyści publikują po 3 swoje prace, nominując każdego dnia innego twórcę zapraszając do prezentacji wybranych prac przez pięć kolejnych dni. Mogą to być prace graficzne, malarskie, rysunkowe, rzeźbiarskie, fotograficzne i inne."
To ciekawa inicjatywa na którą nie żal czasu, a ciekawość co pokażą inni, wprost nie do opisania!
Wszystko dzieje się na FB.
Nim nastąpiła chwila przerwy na facebookową zabawę to dzieci i ja pracowaliśmy nad naszymi dziełami.
Ja maluję dwa portrety i nowy obraz na sprzedaż, a dzieci?
Dzieci miały Walentynki.
![]() |
Udowadniamy,, że z wszystkiego można zrobić serce i go komuś oddać! |
Malowały ostatnie pomruki zimy.
A potem wołały wiosnę i to jak!

Wróciłam z warsztatów z dorosłymi, niepełnosprawnymi. Warsztaty odbyły się w naszej Miejskiej Bibliotece. Nie wiem kto miał więcej przyjemności ze spotkania. Obrazki są pełne słońca i radości tworzenia a ja jestem pełna podziwu patrząc na wyniki.
Dużo wcześniej, bo w lutym, współorganizowałam w Bibliotece, wieczór poetycki Witolda Kiejrysa.
Spotkanie było skierowane do młodzieży i pokazywało jak poezja może być sposobem na uzależnienia. To było wyjątkowe spotkanie. A młodzi z klasy policyjnej w 10 minut, na kolanie napisali wiersze, którymi udowodnili, że czasy dowcipów o milicjantach są rzeczywiście już przeszłością. Następcy są wrażliwi i mogą być dumni z wyników swoich prób pisania poezji.
http://www.biblioteka.mlawa.pl/strona-778-jezyk-1
A na sam koniec mój szkic pomalowany przez Stacha a przedstawiający naszego szczeniaka.
niedziela, 8 lutego 2015
ZDECYDOWANIE WIERNOŚĆ
Piękna pogoda, słońce i śnieg sprowokowały nasz spacer całą ferajną.
![]() |
Dobrana para: on golas a ona w futerku |
![]() |
Wędrowcy |
![]() |
Zdobywca pagórka |
![]() |
Basik ma już 3 miesiące |
Po powrocie do domu była chwila spokoju, ale gdy usiadłam do komputera sprawdzić czy mam jakąkolwiek łączność, Staś cicho szepnął:
- Babciu, zapnij mi zegalek na lęku. Wiesz dlaczego?
- Dlaczego, Stasiu?
- Bo idę na landkę.
- A jak ma na imię dziewczyna z którą idziesz na randkę?
- Pamiętałem, ale zapomniałem, bo to było po tej nocy.
-To zapytaj ją o imię, no bo jak ty będziesz do niej mówił?
- Chyba pamiętam. Helenka.
Minęło pięć minut, pojawia się Staś ze skrzywioną buzią.
- Wcale nie było fajnie.
- Nie było??? Dlaczego?
- Bo nie.
- A zamówiłeś dla niej jakiegoś drinka albo kawę?
- Zamówiłem dla niej dlinka a dla mnie kawę i ona wypiła dlinka i moją kawę.
- To wygląda na to, że bardzo się jej chciało pić.
-Tak, ale zlobiłem jej suszi i ona zjadła a potem jeszcze moje danie zjadła i ja jestem głodny, bo nie miałem więcej pieniędzy. To kosztowało sześć pieniędzy i wykorzystałem wszystko z mojego poltfela.
Po tym dramatycznym sprawozdaniu nie wiedziałam co mu powiedzieć, ale Stach zaskoczył mnie informacją, że umówił się już z inną, ale potrzebuje jeszcze jednego zegarka. Dałam mu do kieszeni stary zegarek i wtedy usłyszałam pytanie zadane szeptem:
- Babciu chcesz JĄ zobaczyć?
- Tak, bardzo chcę!
Zza pleców wyłoniła się ręka trzymająca cycatą blondynę - Żonetę!
Staś zniknął w drugim pokoju i po kilku minutach powrócił.
- Fajnie było! Wypiła dlinka, zjadła suszi a ja zjadłem zupę ogólkową i wypiłem kawę. Coś mi powiedziała na ucho ale nie słyszałem.
- Stasiu musiała ci powiedzieć że te dwa zegarki są piękne, nieśmiało zasugerowałam.
No, to teraz można było usiąść spokojnie do klawiatury.
sobota, 31 stycznia 2015
BROWAR CIECHAN
To temat dla amatorów piwa, ale ja ujęłam go z innej strony. Namalowałam go z odbiciem, co może zabrzmieć dwuznacznie.
Obrazek powstał na konkretne zamówienie, niestety charytatywne, kolejne po WOŚPie.
Wiem, że każdy pretekst do malowania jest dobry i nie narzekam.
Chyba powstał sympatyczny obraz ( akryl 50 x 70 cm).
Rzadko maluję akrylami, ale teraz ze względu na bardzo krótki termin zamówienia podjęłam taką decyzję. Nie żałuję.
wtorek, 27 stycznia 2015
JAK JA UMARNĘ..
-Babciu, czy tobie się podoba moja gla "Angly Bilds"?
- Tak, bardzo, Stasiu.
-To dostaniesz ją jak ja umalnę! Będę dolosły, a potem umalnę. Ale telaz dasz mi na zawsze ten błyszaczący obcinacz do paznokci?
-????
- Babciu, czy to plawda, że plehistolyczne dinozauly istniały?
- Tak, to prawda, istniały.
- To wiesz kim będę, jak dolosnę? - ciągnął dalej Staś
- Nie, nie wiem- zaskoczona odpowiedziałam.
-Będę odkopywaczem kości dinozaulów! Będę szukał takich miejsc na pustyni oznaczonych krzyżykiem, bo dinozauly były na pustyni i tam wbijały kość i ja będę kopał w tym piasku i szukał.
Plawda, że były na pustyni?
- Tak, pewnie były i na pustyni.
- To dobrze, to będę kopał.
Koło laptopa leży idiotyczna podkładka pod myszkę, która świetnie pasuje mi aby oprzeć rękę.
Staś zachwycił się blondyną i postanowił, że to właśnie będzie jego żona. Chodził z blondyną pod pachą a potem siadał w fotelu i całował ją w usta i piersi.
- Stasiu, czy konieczne jest calowanie brudnej blondyny?
-Babciu, - z oburzeniem odpowiedział ,- to jest moja żona, więc nie jest bludna!
- No, przecież znajdziesz dużo lepszą i czystą, nieśmiało zasugerowałam
- Nie. Wszędzie szukałem, w przedszkolu i nawet na Stalówce, ale nie znalazłem, więc to jest moja żona i wiesz jak ona się nazywa? Żoneta!
Tylko to jest tajemnica.
No i nie wiadomo, czy cieszyć się ze spadku, czy targować o błyszczący obcinacz, czy martwić jak będzie kopał na tej pustyni, czy być zadowoloną, że żona Żoneta jest taka małomówna.....
- Tak, bardzo, Stasiu.
-To dostaniesz ją jak ja umalnę! Będę dolosły, a potem umalnę. Ale telaz dasz mi na zawsze ten błyszaczący obcinacz do paznokci?
-????
- Babciu, czy to plawda, że plehistolyczne dinozauly istniały?
- Tak, to prawda, istniały.
- To wiesz kim będę, jak dolosnę? - ciągnął dalej Staś
- Nie, nie wiem- zaskoczona odpowiedziałam.
-Będę odkopywaczem kości dinozaulów! Będę szukał takich miejsc na pustyni oznaczonych krzyżykiem, bo dinozauly były na pustyni i tam wbijały kość i ja będę kopał w tym piasku i szukał.
Plawda, że były na pustyni?
- Tak, pewnie były i na pustyni.
- To dobrze, to będę kopał.
Koło laptopa leży idiotyczna podkładka pod myszkę, która świetnie pasuje mi aby oprzeć rękę.

-Babciu, - z oburzeniem odpowiedział ,- to jest moja żona, więc nie jest bludna!
- No, przecież znajdziesz dużo lepszą i czystą, nieśmiało zasugerowałam
- Nie. Wszędzie szukałem, w przedszkolu i nawet na Stalówce, ale nie znalazłem, więc to jest moja żona i wiesz jak ona się nazywa? Żoneta!
Tylko to jest tajemnica.
No i nie wiadomo, czy cieszyć się ze spadku, czy targować o błyszczący obcinacz, czy martwić jak będzie kopał na tej pustyni, czy być zadowoloną, że żona Żoneta jest taka małomówna.....
sobota, 24 stycznia 2015
O ŚWICIE
Obecność Stasia ma wyraźny wpływ na moją twórczość.
Następny obraz będzie mniej bajkowy a bardziej dokumentalny - zamówiony.
To tyle, bo już zaczęłam ten następny obraz a czas dać dziecku coś do jedzenia bo po zabawie na śniegu apetyt dopisuje.
piątek, 23 stycznia 2015
LEKI NA CAŁE ZŁO
Dogadzam sobie i całkiem mi z tym dobrze.
Żyję spokojnie i regularnie łykam leki. Nie pomyślałam, że najlepszym lekiem okaże się Staś, który przyjechał do nas na ferie. Od raniutka do wieczora buzia mu się nie zamyka. Tyle opowieści i dziwnych historii usłyszałam w ciągu tych kilku dni, że zamiast myśleć co mi dolega, śledzę rozwój mowy mojego wnuka i pękam ze śmiechu.
W międzyczasie powstają różne zapotrzebowania na zabawki, które trzeba wykonać, więc nie ma czasu na głupoty. Według poleceń zrobiłam śmigło bo cały samolot był wycięty z kartonu przez Stacha, sklejony taśmą, pokolorowany i podpisany na skrzydłach. Bawi się nim już drugi dzień.
Jeszcze bardziej komiczne okazało się towarzystwo dwóch młodziaków Stacha i Busika - szczeniaka. Nie wiem dlaczego ułożone na zakładkę na głowie uszy psiaka rozśmieszają mnie tak bardzo, może dlatego, ze poniżej jest śmieszny pysio. Młodzi baraszkują, jeden chce dominować nad drugim, a ja wciąż się zastanawiam, czy zawsze czas pędził z taką szybkością?
Maluję i za chwile pokaże co namalowałam. Podczas choroby zupełnie nie miałam ochoty na malowanie, w głowie nic nie było tylko przeciągi. Czyli idzie do dobrego. Staś dał mi dawkę energii i przestałam się mazgaić. Nie miejcie mi za złe dłuższych przerw w pisaniu, ale nie mam nic ciekawego do opowiadania.
Nie byłam na otwarciu wystawy w Muzeum, ale wklejam link (ten drugi), gdzie można obejrzeć katalog prac znajdujących się na ekspozycji.
http://warszawa.naszemiasto.pl/imprezy/wernisaz-v-przegladu-tworczosci-artystow-zrzeszonych-w-ztzz-3221424.html
http://naszamlawa.pl/v-przeglad-tworczosci-artystow-zrzeszonych-w-ztzz,news,7987,aktualnosci.html
Żyję spokojnie i regularnie łykam leki. Nie pomyślałam, że najlepszym lekiem okaże się Staś, który przyjechał do nas na ferie. Od raniutka do wieczora buzia mu się nie zamyka. Tyle opowieści i dziwnych historii usłyszałam w ciągu tych kilku dni, że zamiast myśleć co mi dolega, śledzę rozwój mowy mojego wnuka i pękam ze śmiechu.

Jeszcze bardziej komiczne okazało się towarzystwo dwóch młodziaków Stacha i Busika - szczeniaka. Nie wiem dlaczego ułożone na zakładkę na głowie uszy psiaka rozśmieszają mnie tak bardzo, może dlatego, ze poniżej jest śmieszny pysio. Młodzi baraszkują, jeden chce dominować nad drugim, a ja wciąż się zastanawiam, czy zawsze czas pędził z taką szybkością?
Maluję i za chwile pokaże co namalowałam. Podczas choroby zupełnie nie miałam ochoty na malowanie, w głowie nic nie było tylko przeciągi. Czyli idzie do dobrego. Staś dał mi dawkę energii i przestałam się mazgaić. Nie miejcie mi za złe dłuższych przerw w pisaniu, ale nie mam nic ciekawego do opowiadania.
Nie byłam na otwarciu wystawy w Muzeum, ale wklejam link (ten drugi), gdzie można obejrzeć katalog prac znajdujących się na ekspozycji.
http://warszawa.naszemiasto.pl/imprezy/wernisaz-v-przegladu-tworczosci-artystow-zrzeszonych-w-ztzz-3221424.html
http://naszamlawa.pl/v-przeglad-tworczosci-artystow-zrzeszonych-w-ztzz,news,7987,aktualnosci.html
Subskrybuj:
Posty (Atom)