Obserwatorzy

niedziela, 15 marca 2015

POKAŻ SWOJE DOKONANIA I POKAŻ INNYCH

              Obrazek Darii jest najbardziej aktualny i tak zaczyna u nas wyglądać świat.

Kilka dni temu ochoczo przyłączyłam się do prezentacji na FB.
"The 5 Day Artist Challenge" - codziennie, przez 5 dni wywołani artyści publikują po 3 swoje prace, nominując każdego dnia innego twórcę zapraszając do prezentacji wybranych prac przez pięć kolejnych dni. Mogą to być prace graficzne, malarskie, rysunkowe, rzeźbiarskie, fotograficzne i inne."
To ciekawa inicjatywa na którą nie żal czasu, a ciekawość co pokażą inni, wprost nie do opisania!
Wszystko dzieje się na FB.

Nim nastąpiła chwila przerwy na facebookową zabawę to dzieci i ja pracowaliśmy nad naszymi dziełami.
Ja maluję dwa portrety i nowy obraz na sprzedaż, a dzieci?

                                                                                                                       Dzieci miały Walentynki.

Udowadniamy,, że z wszystkiego można zrobić serce i go komuś oddać!
                                      

                                           Malowały ostatnie pomruki zimy.

        A potem wołały wiosnę i to jak!





 













Wróciłam z warsztatów z dorosłymi, niepełnosprawnymi. Warsztaty  odbyły się w naszej Miejskiej Bibliotece. Nie wiem kto miał więcej przyjemności ze spotkania. Obrazki są pełne słońca i radości tworzenia a ja jestem pełna podziwu patrząc na wyniki.


Dużo wcześniej, bo w lutym, współorganizowałam w Bibliotece, wieczór poetycki Witolda Kiejrysa.
Spotkanie było skierowane do młodzieży i pokazywało jak poezja może być sposobem na uzależnienia. To było wyjątkowe spotkanie. A młodzi z klasy policyjnej w 10 minut, na kolanie napisali wiersze, którymi udowodnili, że czasy dowcipów o milicjantach są rzeczywiście już przeszłością. Następcy są wrażliwi i mogą być dumni z wyników swoich prób pisania poezji.
http://www.biblioteka.mlawa.pl/strona-778-jezyk-1

A na sam koniec mój szkic pomalowany przez Stacha a przedstawiający naszego szczeniaka.

niedziela, 8 lutego 2015

ZDECYDOWANIE WIERNOŚĆ

Piękna pogoda, słońce i śnieg sprowokowały nasz spacer całą ferajną.

Dobrana para:
on golas a ona w futerku
Wędrowcy


Zdobywca pagórka
Basik ma już 3 miesiące
 
Po powrocie do domu była chwila spokoju, ale gdy usiadłam do komputera sprawdzić czy mam jakąkolwiek łączność, Staś cicho szepnął:
- Babciu, zapnij mi zegalek na lęku. Wiesz dlaczego?
- Dlaczego, Stasiu?
- Bo idę na landkę.
- A jak ma na imię dziewczyna z którą idziesz na randkę?
- Pamiętałem, ale zapomniałem, bo to było po tej nocy.
-To zapytaj ją o imię, no bo jak ty będziesz do niej mówił?
- Chyba pamiętam. Helenka.
Minęło pięć minut, pojawia się Staś ze skrzywioną buzią.
- Wcale nie było fajnie.
- Nie było??? Dlaczego?
- Bo nie.
- A zamówiłeś dla niej jakiegoś drinka albo kawę?
- Zamówiłem dla niej dlinka a dla mnie kawę i ona wypiła dlinka i moją kawę.
- To wygląda na to, że bardzo się jej chciało pić.
-Tak, ale zlobiłem jej suszi i ona zjadła a potem jeszcze moje danie zjadła i ja jestem głodny, bo nie miałem więcej pieniędzy. To kosztowało sześć pieniędzy i wykorzystałem wszystko z mojego poltfela.
Po tym dramatycznym sprawozdaniu nie wiedziałam co mu powiedzieć, ale Stach zaskoczył mnie informacją, że umówił się już z inną, ale potrzebuje jeszcze jednego zegarka. Dałam mu do kieszeni stary zegarek i wtedy usłyszałam pytanie zadane szeptem:
- Babciu chcesz JĄ zobaczyć?
- Tak, bardzo chcę!
Zza pleców wyłoniła się ręka trzymająca cycatą blondynę - Żonetę!
Staś zniknął w drugim pokoju i po kilku minutach powrócił.
- Fajnie było! Wypiła dlinka, zjadła suszi a ja zjadłem zupę ogólkową i wypiłem kawę. Coś mi powiedziała na ucho ale nie słyszałem.
- Stasiu musiała ci powiedzieć że te dwa zegarki są piękne, nieśmiało zasugerowałam.
No, to teraz można było usiąść spokojnie do klawiatury.

sobota, 31 stycznia 2015

BROWAR CIECHAN

To temat dla amatorów piwa, ale ja ujęłam go z innej strony. Namalowałam go z odbiciem, co może zabrzmieć dwuznacznie.
Obrazek powstał na konkretne zamówienie, niestety charytatywne, kolejne po WOŚPie.
Wiem, że każdy pretekst do malowania jest dobry i nie narzekam.
Chyba powstał sympatyczny obraz ( akryl 50 x 70 cm).
Rzadko maluję akrylami, ale teraz ze względu na bardzo krótki termin zamówienia podjęłam taką decyzję. Nie żałuję.

wtorek, 27 stycznia 2015

JAK JA UMARNĘ..

-Babciu, czy tobie się podoba moja gla "Angly Bilds"?
- Tak, bardzo, Stasiu.
-To dostaniesz ją jak ja umalnę! Będę dolosły, a potem umalnę. Ale telaz dasz mi na zawsze ten błyszaczący obcinacz do paznokci?
-????
- Babciu, czy to plawda, że plehistolyczne dinozauly istniały?
- Tak, to prawda, istniały.
- To wiesz kim będę, jak dolosnę? - ciągnął dalej Staś
- Nie, nie wiem- zaskoczona odpowiedziałam.
-Będę odkopywaczem kości dinozaulów! Będę szukał takich miejsc na pustyni oznaczonych krzyżykiem, bo dinozauly były na pustyni i tam wbijały kość i ja będę kopał w tym piasku i szukał.
 Plawda, że były na pustyni?
- Tak, pewnie były i na pustyni.
- To dobrze, to będę kopał.

Koło laptopa leży idiotyczna podkładka pod myszkę, która świetnie pasuje mi aby oprzeć rękę.
Staś zachwycił się blondyną i postanowił, że to właśnie będzie jego żona. Chodził z blondyną pod pachą a potem siadał w fotelu i całował ją w usta i piersi.
- Stasiu, czy konieczne jest calowanie brudnej blondyny?
-Babciu, - z oburzeniem odpowiedział ,- to jest moja żona, więc nie jest bludna!
- No, przecież znajdziesz dużo lepszą i czystą, nieśmiało zasugerowałam
- Nie.  Wszędzie szukałem, w przedszkolu i nawet na Stalówce, ale nie znalazłem, więc to jest moja żona i wiesz jak ona się nazywa? Żoneta!
 Tylko to jest tajemnica.

No i nie wiadomo, czy cieszyć się ze spadku, czy targować o błyszczący obcinacz, czy martwić jak będzie kopał na tej pustyni, czy być zadowoloną, że żona Żoneta jest taka małomówna.....

sobota, 24 stycznia 2015

O ŚWICIE

 
 
"O świcie" - to jest tytuł tego obrazka. Sama się dziwię, że odważyłam się namalować konie.......
Obecność Stasia ma wyraźny wpływ na moją twórczość.
 Następny obraz będzie mniej bajkowy a bardziej dokumentalny - zamówiony.
To tyle, bo już zaczęłam ten następny obraz a czas dać dziecku coś do jedzenia bo po zabawie na śniegu apetyt dopisuje.

piątek, 23 stycznia 2015

LEKI NA CAŁE ZŁO

Dogadzam sobie i całkiem mi z tym dobrze.
Żyję spokojnie i regularnie  łykam leki. Nie pomyślałam, że najlepszym lekiem okaże się Staś, który przyjechał do nas na ferie. Od raniutka do wieczora buzia mu się nie zamyka. Tyle opowieści i dziwnych historii usłyszałam w ciągu tych kilku dni, że zamiast myśleć co mi dolega, śledzę rozwój mowy mojego wnuka i pękam ze śmiechu.
W międzyczasie powstają różne zapotrzebowania na zabawki, które trzeba wykonać, więc nie ma czasu na głupoty. Według poleceń zrobiłam śmigło bo cały samolot był wycięty z kartonu przez Stacha, sklejony taśmą, pokolorowany i podpisany na skrzydłach. Bawi się nim już drugi dzień.
 
 

Jeszcze bardziej komiczne okazało się towarzystwo dwóch młodziaków Stacha i Busika - szczeniaka. Nie wiem dlaczego ułożone na zakładkę na głowie uszy psiaka rozśmieszają mnie tak bardzo, może dlatego, ze poniżej jest śmieszny pysio. Młodzi baraszkują, jeden chce dominować nad drugim, a ja wciąż się zastanawiam, czy zawsze czas pędził z taką szybkością?



Maluję i za chwile pokaże co namalowałam. Podczas choroby zupełnie nie miałam ochoty na malowanie, w głowie nic nie było tylko przeciągi. Czyli idzie do dobrego. Staś dał mi dawkę energii i przestałam się mazgaić. Nie miejcie mi za złe dłuższych przerw w pisaniu, ale nie mam nic ciekawego do opowiadania.
Nie byłam na otwarciu wystawy w Muzeum, ale wklejam link  (ten drugi), gdzie można obejrzeć katalog prac znajdujących się na ekspozycji.
http://warszawa.naszemiasto.pl/imprezy/wernisaz-v-przegladu-tworczosci-artystow-zrzeszonych-w-ztzz-3221424.html
http://naszamlawa.pl/v-przeglad-tworczosci-artystow-zrzeszonych-w-ztzz,news,7987,aktualnosci.html

poniedziałek, 12 stycznia 2015

W ŻYCIU SĄ RÓŻNE CHWILE

Nie wszystko jest proste. Może dlatego życie choć zawiłe i niełatwe jest ciekawe i zaskakujące. Trudno tylko zaakceptować choroby.
Tym razem walczyłam z zapaleniem oskrzeli. Ciągnęło mi się ono od początku grudnia, ale zupełnie nie miałam czasu się nim zająć.
 Po potężnej dawce antybiotyków lekko wydobrzałam a przynajmniej tak sobie wmówiłam. Pogoda ostatnio zupełnie nie taka, jak trzeba i łatwo było się dorobić, więc się dorobiłam jeszcze potężniejszego zapalenia.
Zostałam sama, na kilka dni i właśnie wtedy mój kaszel dotąd dość uciążliwy stał się świszczący, już nie tylko kiedy wydychałam powietrze, ale i gdy go nabierałam. Właściwie mogłabym zastąpić całą orkiestrę grającą na piszczałkach i gwizdkach. Najgorsze że ja nie jestem muzykalna, więc wszystko na nic. Niestety do tego hałasu doszło jeszcze uczucie że się duszę. Nie miałam jak wepchnąć tego powietrza do płuc. Próbowałam siadać na fotelu, aby choć trochę przespać noc, ale gdy tylko lekko przydrzemałam natychmiast budziłam się gdyż duszność wzbudzała we mnie panikę a pompowanie powietrza do własnego środka stawało się koniecznością.
Nie wiem dlaczego zrobiłam się tak słaba, że nachylenie się po klocek drewna do kominka mało mnie nie wykończyło, z trudem  utrzymałam  się na nogach.  Każdy kolejny kawałek drewna ciągnęłam już po podłodze w tempie ślimaka, ale chyba mi się nigdzie nie spieszyło.
Tylko bardzo nie chciałam odchodzić na zawsze i chyba dlatego doczekałam do rana.  Wsiadłam do samochodu sapiąc dysząc, odpoczywając i pojechałam do pani doktor.
Odmówiłam lądowania w szpitalu. Zaliczyłam tylko prześwietlenie płuc, konsultację laryngologiczną, spirometrię i dostałam recepty na cały plecak leków. Leki postawiły mnie na nogi. Jednak teraz leżę grzecznie w łóżeczku, jem dietetyczne jedzonko i grzeję się w ciepełku kominka i jeszcze kaszlę tyle, że chrapliwym barytonem.
 I chyba odpowiedź pani doktor:-"tak", na moje pytanie -" czy to się leczy?"  odmieniła dość znacznie moje spojrzenie na życie po tej nocy.

Dzisiaj dowiedziałam się, że w piątek o 17 jest wernisaż wystawy w Muzeum. To wciąż nieoficjalne informacje, a ja jeszcze nie wiem, czy będę mogła w nim uczestniczyć.

środa, 31 grudnia 2014

PŁYNNE PRZEJŚCIE W NASTĘPNY ROK

Dziwnie się poczułam po świętach, gdy nagle okazało się, że nie muszę nic robić na czas. Uratowało mnie jednak to, że obiecałam spróbować renowacji pewnej chorągwi procesyjnej, zmiętej i wyrzuconej na śmietnik. Dobra kobieta znalazła ją i postanowiła doprowadzić do ładu i powiesić w Hospicjum dla nieuleczalnie chorych, które od lat organizuje i buduje. Poprosiła mnie w całkiem innej sprawie, ale gdy zobaczyłam tą chorągiew, litość mnie wzięła i nie wiedząc co robię, powiedziałam: - wezmę i spróbuję.
Niestety nie zrobiłam zdjęcia jak ona wyglądała, bo Karpaty z Alpami pomieszane tam były a dziury na wylot i braki w farbie niewyobrażalne. Zdjęcia zaczęłam robić po naciągnięciu płótna i rozpoczęciu łatania dziur, więc obrazek jakoś już wygląda.
Właściwie to większość trzeba było malować bo tak duże ubytki na wylot. Trudność jak zawsze w moich przedsięwzięciach dodatkowa, bo przecież na jednym płótnie są dwa obrazki, z jednej i z drugiej strony.




A tutaj już jedna strona skończona i druga w 80% też gotowa. Jeszcze tylko fragment białej sukni, księga i kosz z papirusami.
Pozwoliłam sobie podkręcić kolory w programie Picassa i niestety nie są podobne do rzeczywistości, ale lepiej widać sam obraz, więc już nie poprawiałam.
 
W taki to sposób swobodnie , przy pracy wchodzę w Nowy Rok.
 Niech Będzie dla wszystkich
DOBRY.
 

niedziela, 21 grudnia 2014

RADOŚĆ I SZCZĘŚCIE NIECH NAM GOŚCI

Rysowała Zuzia lat 7
 
Wszystkim zaglądającym na tą stronę, życzę
 Pięknych i Szczęśliwych Świąt a reszty według potrzeb!
 
Ja mam powody do radości, bo cały mój rok był bardzo twórczy i zaowocował
24 rysunkami w ołówku i pasteli,
24 obrazami olejnymi różnej wielkości,
20 portretami w ołówku,
6 portretami olejnymi,
6 outsiderami czyli rzeźboobrazami,
2 rzeźbami
i 2 statuetkami.
Zanim nastąpi Nowy Rok niech wpadną do Was Kolędnicy według starej tradycji, wyrzucą co złe i przygotują na przyjście Dobrego, Nowego Roku.
 

rysowała Patrycja lat 15

 

środa, 17 grudnia 2014

NOWOŚCI POD PSEM

Pierwsza nowość to szczenię Kory, które ma już prawie półtora miesiąca.
 A wygląda tak. Po prostu mały niedźwiedź.

 
 A. nie ma drobnych rąk i najlepiej tu widać jakie grube są łapki szczeniaczka, który już je bez opamiętania z miski.

Gucio, zafascynowany nowym kolegą, który pewnie za dwa miesiące już go przerośnie.
 
A tu pies znajomych i nowy obraz który oddaję w niedzielę.
olej na płótnie 120 x 70 cm

niedziela, 14 grudnia 2014

MUZEUM ZIEMI ZAWKRZEŃSKIEJ

Mława ma swoje Muzeum w którym, jak nazwa wskazuje znajdują się eksponaty dotyczące regionu Ziemi za Wkrą. Są tu wykopaliska i wiele przedmiotów codziennego użytku sprzed wieków. Stała ekspozycja malarstwa stanowi bardzo ciekawy obszar moich zainteresowań, gdyż różnorodność stylów na przestrzeni idących lat zawsze przykuwała moją uwagę.

Wystawa w tym szczególnym miejscu zawsze nobilituje. Tym razem będzie to triennale, czyli raz na trzy lata ekspozycja prac członków Związku Twórców Ziemi Zawkrzeńskiej.
Wtedy jeszcze nie istniałam na tutejszym polu, ale teraz pokażę trzy prace ostatnio malowane, tym bardziej, że należę do tej organizacji.
Moje prace pochodzą z tegorocznego pleneru malarskiego.

 Zabytkowa lokomotywa w skansenie dworcowym mławskiej ciuchci.
 
 Dom na ul.Sienkiewicza 8
 
Ul.Warszawska, pozostałość po szkole żydowskiej.
Teraz budynek komunalny pod zarządem miasta.
 
Narysowałam też portrety dwóch braci, ołówkiem. Teraz jestem w trakcie malowania dużego obrazu olejnego, który pokażę po skończeniu. 
 
 

sobota, 6 grudnia 2014

MIKOŁAJU!

Jak zwykle, pełna obaw jak pójdą zajęcia, wpadłam do młodszych dzieci, które już grzecznie siedziały na miejscach.
- Wiecie, że jutro przychodzi Mikołaj? zapytałam
- Taaak! krzyknęły jednym głosem, - ja  dostałam lalkę Barbie! z zachwytem poinformowała jedna z dziewczynek.
- No, właśnie, Mikołaj musi koniecznie w nocy do was dotrzeć. Myślę, że narysujemy swojego, pięknego Mikołaja, postawimy go obok łóżka, wtedy ten właściwy, przystanie, obejrzy i zostawi  prezent w nagrodę.
Dzieciom natychmiast zaświeciły się oczy i energicznie ruszyły do pracy. A ja -fujara, bo tych cudnych rysunków nie sfotografowałam.
Dopiero w następnej, ciutkę starszej grupie 8-10 latków zrobiłam zdjęcia innych, wyklejanych Mikołajów w 3D.
Te Mikołaje też mogą stać na biureczku, bo mają podpórkę.






 
A ja w przeddzień Mikołajek dostałam przepiękny bukiet kwiatów w podziękowaniu za spotkanie z dziećmi 2 i 3 klasy podstawówki. Tematem była nasza książeczka pt."Kukuryku" ilustrowana przez same dzieci. Spotkanie odbyło się w szkolnej bibliotece i zostało zainicjowane przez panią bibliotekarkę Dorotę Tadrzyńską.
Rozmawialiśmy o książkach, ilustracjach o różnych możliwościach technicznych ilustratorów na przykładzie różnych wydań "Basni" Andersena.
Chciałam ukazać wartość samej książki i sens pracy przy niej rysownika.
Na sali były dwie autorki rysunków z książeczki, dzieci wyrażały wyraźnie podziw dla ich pracy.
Dziewczynka zadała mi na koniec pytanie:
-JAK NAPISAĆ DOBRY TEKST?
Powiedziałam, że trzeba czytać i czytać, wręcz połykać książki, a wtedy wszystko samo przyjdzie...może. Poznaje się słowa, układ zdań i wszystko staje się łatwiejsze.
Na końcu (z relacji pań bibliotekarek) dowiedziałam się, że rzadko się zdarza, aby dzieci z młodszych klas tak uważnie słuchały kogoś i siedziały 45 minut bez ruchu. Gdy zadzwonił dzwonek JEDEN chłopczyk powoli się podniósł, ale zastygł w przykucu, bo reszta siedziała bez ruchu.
Gdy wychodził powiedział - "Fajnie było." Czy trzeba lepszego komplementu i prezentu mikołajkowego???

poniedziałek, 1 grudnia 2014

OSOBOWOŚĆ

Najmilsze uczucie, gdy ktoś prosi o portret. Czyli ma zaufanie. Czuję zawsze ogrom odpowiedzialności aby go nie zawieść. Nie ma co gadać, dostałam pozwolenie i od razu pokazuję. Portret malowany olejno na płótnie o wymiarach 40 x 50 cm.

 
Niedługo wernisaż, po nim pokażę namalowane trzy obrazki na temat Mławy.
Dzieci też pracują. Powstają prace konkursowe i kartki świąteczne.
Jednym słowem święta już czuć.